Posty

Na dobrą środę...

"Pstrykowianie" Ludwik Jerzy Kern W małym uroczym mieście Pstrykowie Mieszkają sami fotografowie. Od niemowlaka aż do piernika Każdy w Pstrykowie pstryka i pstryka. Gdzie indziej wrony słychać i kawki. A w tym Pstrykowie tylko - migawki. Pstryk - pstryk pejzażyk, Pstryk, pstryk portrecik, Wszystko się tutaj pstryka jak leci. Chmury i rury, Pierze i wieże, Wszystko się tutaj na kliszę bierze. I łeb cielęcia, I nogi zięcia. Bo to jest przecież temat do zdjęcia. Jak oficjalnie stwierdzają dane. Wszystko w Pstrykowie jest odpstrykane. W związku z tym Każdy z pstrykowian Latem W Polskę wyrusza z aparatem. Można ich spotkać na każdym kroku, Pstrykają z frontu, Pstrykają z boku. Błonę przekręcą I znów od nowa Pstryk- pstryk pstrykają. Bo są z Pstrykowa.

Kadr życia...

Obraz
Ten kadr jest prosty... Kładziemy się wspólnie. Wciskam się między ścianę a ciało obok. Rozmowa zazwyczaj jest krótka, zmęczenie dniem nie pozwala skupić się na dłuższych zdaniach. Oboje czekamy na nadejście szumu w dnie ucha zwiastującego rychłą hibernację mózgu. Słowa stają się krótkie. Zdania budowane z półsłówek mają wyrazić to, na co nie ma czasu po powrocie z pracy. Odwraca się. Kołdra ląduje między nogami. Tak wygodniej. Ręka przygnieciona głową i uchem rezonuje głuchym odgłosem bicia własnego serca. Jakbym wsłuchiwał się w płytę z nagranym własnym życiem. Ucisk na żyłę sprawia, że głowa staje się igłą adapteru. Czas zwalnia. Unoszące się obok piersi jeszcze nie zastygły we śnie. Spokojnie kładę rękę na ramieniu. Brak reakcji. Delikatne spięcia nerwów zwiastują rychły koniec. Początek tunelu do snów. Jeszcze kilka bezwiednych wybuchów neuronów i piersi zaczynają zwalniać. Oddech 'głębieje'. Coraz mniej powietrza zasysają płuca. Rozwarte usta łapią nagrzane powietrze w po...

Fotograf NN... Kirill Arsenjev. Wolno zdjąć czapkę!

Obraz
Ilość obejrzanych już zdjęć i albumów oraz mnogość coraz to bardziej hardcorowych pomysłów sprawia, że człowiek się uodparnia na klękanie przed czyimiś pracami. Ja klęknąłem przed chwilą, a że od dłuższego czasu nie widziałem CZEGOŚ TAKIEGO więc pozwólcie, że poklęczę parę dni. Jeśli ktoś chce mi udowodnić, że plastyka tych wielkoformatowych obrazków jest porównywalna z czymkolwiek innym - niech sobie daruje, bo i tak skasuje jego post :) Kirill Arsenjev - koniecznie! fot.: Kirill Arsenjev

Odkryj kołderkę...

Obraz
Przez chwilę było miło, ale teraz czas najwyższy wrócić do normy i do tego, do czego się przyzwyczailiście. Będzie ostro. Spotkania z innymi fotografami mają to do siebie, że można zadać każdemu fundamentalne pytanie: Jak fotografujesz? Piękne. Bo jakbyśmy się nie zarzekali, że nas to mało interesuje, że wisi nam to jak ktoś inny robi foty, to tkwi w nas czysta ludzka ciekawość podlana też sosem ambicji i zazdrości o konkretne kadry i nie możemy powstrzymać się przed szukaniem 'backstagów', przed ciekawskim dociekaniem - jak też on to zrobił! Oglądanie zdjęć kolegów rzuconych na kominek, bo to jedyna prosta, jasna ściana w domku nad morzem jest idealną okazją aby zadać takie pytanie. No i teraz najlepsze. Prawie zawsze takie pytania są traktowane jak atak...!? Naprawdę, przynajmniej ja tak je odbieram. Tak jakby pytający już w pytaniu sugerował gdzieś głęboko, że on to zrobiłby inaczej. Wiadomo, że każdy fotograf zrobiłby to inaczej i każdy wie jak powinno być dobrze. I nie je...

Ja nadal nie rozumiem... pazerności!

Już chyba kiedyś o tym pisałem. Na kanwie spotkań ze zwycięzcami różnych konkursów, których poznałem osobiście :), pomyślałem, zmobilizowałem się, aby może wziąć jednak udział w jakimś konkursie. Wiecie... tak dla czystego pazerstwa i wygrania jakiejś kasy czy coś... I tak widzę, że jedna z gazet ogłosiła konkurs. Czytam ja ten regulamin. W jury zasiadają osoby, które wielokrotnie wypowiadały się na temat praw autorskich i tego jak wygląda rynek fotografii, a w tym wspomnianym regulaminie jest napisane oto, że: (...) Przysłanie zdjęć na Konkurs jest równoznaczne z deklaracją autora tych zdjęć o zgodzie na ich wykorzystanie w wyżej wymienionych celach w okresie 5 lat od dnia ich zgłoszenia do Konkursu , na następujących polach eksploatacji: - w zakresie utrwalania i zwielokrotniania utworu - wytwarzanie określoną techniką egzemplarzy utworu, w tym techniką drukarską, reprograficzną, zapisu magnetycznego oraz techniką cyfrową; - w zakresie obrotu oryginałem albo egzemplarzami, na których...

Jest inny wspaniały świat...

Tak. Jest. Istnieje on poza siecią, poza blogami i poza konkursami na elektroniczne zdjęcia jedynie. Świat ów stwarzają ludzie, których niejako powołaniem zdaje się być wyszukiwanie ukrytych talentów i kojarzenie ich w pary, w trójki, w grupy ludzkie. Tam mogą się spotkać, poznać i chłonąć... chłonąć fotografię, która jest nieznana w większości elektronicznie, a nawet jeśli jest to w małym procencie. Okazuje się, że miałem w ten weekend okazję poznać przede wszystkim tych, którzy kojarzą te grupy i tych kojarzonych. I było to doznanie naprawdę atomowe. Akumulatory naładowane jak bursztyn pocierany o papier. A to wszystko za sprawą nieznanych mi w większości osób i ich prac, ich fotografii i ich podejścia do fotografii. Myślę, że pomimo różnić, praktycznie tożsamego z moim..:) I aż mi się morda śmieje, że tam miałem okazję być. Pawłowi 'Kosikowi' za kojarzenie i dar wynajdowania - tak ważny w dzisiejszych czasach. Za zaangażowanie bezinteresowne i kulturę fotograficzną. Izie za ...

Coś tam, coś tam...

Kup coś tam, coś tam, a życie stanie się łatwiejsze. Takie hasło reklamowe kiedyś się pojawiło, a wprost definiowało logikę myślenia marketingowego - tego najniższego szczebla. Czyli - twoje życie było do dupy, bo nie miałeś tego i tego. Twoje placki są do dupy, bo nie używasz tego i tego, a twój samochód jest nieładny, bo nie masz takiego i takiego płynu do polerowania. Itd... Oczywiście zupełnie identycznie jest w marketingu fotograficznym. Kup najnowszą lustrzankę "Ka" lub "En", a świat stanie się piękniejszy na Twoich fotografiach. Twoi bliscy nabiorą kolorów i ostrości, i przestaną być "niewyraźni" - ale to już inna reklama :) W każdym razie, od paru lat trwa wyścig na wciśnięcie coraz większej ilości ludziom, coraz większą ilość aparatów fotograficznych, a wszystko pod przykrywką hasła: kup to, a życie [fotograficzne] stanie się łatwiejsze. Ja już dawno przestałem rozumieć język marketingu fotograficznego. Ilość danych technicznych i słów, których et...