"Artysto" - pokaż kalekę...!
Od lat męczy mnie coś. To coś, ukrywa się pod słowem: wykorzystywanie. A dokładniej - czy artysta ma prawo wykorzystywać innych ludzi i ich ułomności do osiągnięcia jakiegoś celu mniej lub bardziej artystycznego. By zaspokoić swoje ego!? Kurcze fundamentalne pytanie, które rodzi się za każdym razem gdy widzę banalny portrecik jakiegoś ćpuna pod dworcem lub pijaka lub słynne już zwycięskie zdjęcia narkomanki z WPP kilka lat temu. Tym razem poruszył mnie (negatywnie) materiał omawiany na SO autorstwa Oiko Petersena, pt.: "DOWNTOWN Collection ", w którym gość przebrał ludzi chorych na Zespół Downa w śmieszne stroje i ustawił ich w śmiesznych pozach. Jednocześnie czytając uzasadnienie autora krew mnie zalewa: "W obiegowej opinii zespół Downa kojarzy się z nieszczęściem i smutkiem, jednak w rzeczywistości może być całkiem inaczej. Jeżeli tylko nie będziemy patrzyli na osoby z zespołem Downa przez pryzmat naszej normalności szybko okaże się, że zespół Downa wcale nie musi być...

Komentarze
I porzy okazji - zaczynasz robic ciekawa serie. Widac, ze powoli wsiakasz w magiczny swiat fotografii wielkoformatowej, ktora jest najwyzszym stopniem wtajemniczenia w tej sztuce. Brawo! Pozwol tylko, ze zwroce Ci uwage na kontrolowanie drugiego planu. Powinienes wyszukiwac bardziej jednolite tla. Framugi okien, czy drzewa wystajace z glow fotografowanych troszeczke raza i odbieraja Twoim pracom znamiona perfekcyjnosci.
O ile uda Ci sie jeszcze gdzies dostac material pozytywowy, polecam zabawe w polaroidowe transfery.
Pozdrawiam.
Starszy kolega, tez wielkoformatowiec.
Aczkolwiek może racja, że troche "spokojniejsze" tła dały by siły portretowanemu.
WWZ
Patrząc pod kątem portretu w klasycznym rozumieniu - fakt tło rozprasza, patrząc na portret jako zdjęcie człowieka w środowisku - nie widzę większego problemu:)_