Posty

Coś się stanie w lutym...

Obraz
Nie od końca wiem co, ale ponieważ David Eustace jest jednym z moich ulubionych portrecistów, więc zapraszam Was od lutego na jego stronę. David ukończył właśnie swój projekt dotyczący portretów mieszkańców Nowego Jorku. Niestety musimy poczekać na efekty, ale chyba będzie warto :) A przy okazji polecam przeglądnąć folio... Różności. Raz lepiej, raz gorzej.

Historia do czytania...

Obraz
Dzisiaj krótko, ale treściwie. Polecam Wam gorąco materiał Krzysztofa Jureckiego opublikowany na stronach Culture.pl. Myślę, że pomimo swej lakoniczności i charakteru bardzo zwartego, każdy szanujący się rodzimy fotograf powinien znać pionierów fotografii polskiej...:) Polecam "Historia fotografii polskiej do roku 1990" - Krzysztof Jurecki. "Budowa mostu Kierbedzia", fot. Karol Beyer (zdjęcie z okresu: 1859-1863)

Warsztaty u Mistrza...?

Właśnie. Okazało się, że po raz kolejny mam odrębne zdanie o czymś, co wydaje się być przecież oczywiste. Na dodatek, Mr. D stwierdził, że nie rozumiem słów, których używam :) A wszystko zaczęło się od tematu - warsztatów. Sytuacja często spotykana obecnie - znany fotograf (naprawdę znany i uznany na świecie nawet - Mistrz) ogłasza, że prowadzić będzie warsztaty. Dokładniej, w jego imieniu jakiś portal lub szkoła ogłasza, że on organizuje warsztaty z tymże znanym fotografem. I teraz tak... słowo warsztaty ma zaszyte gdzieś znaczenie - nauka. Po to się je organizuje. By się czegoś nauczyć. Tak rozumieją to zwyczajowo ludzie i po to zapisują się na warsztaty. Cóż... ja widzę to inaczej. "Warsztaty ze znanym fotografem - Mistrzem" absolutnie nie są organizowane w celach naukowych! Moim zdaniem są organizowane wyłącznie z dwóch powodów: by zarobił "znany fotograf" i by uczestnik mógł "poobcować ze znanym fotografem". Nie ma tutaj żadnego aspektu nauki. Powiem ...

Drogi Rudolfie,

Żałuję, że nie udało Ci się odwiedzić Północy. Ponoć w te mroźne dni była to jednak nadal najcieplejsza cześć naszego kraju. Wystawiony trochę na siłę w Twoim imieniu Roderyk, miał pewne problemy z zaakceptowaniem dość niskiej temperatury, co powodowało przekomiczne sytuacje około-fotograficzne, jak przymarzanie języka do Jego dziwnego, małego aparatu w metalowej otulinie pancerza. Lizanie swoich aparatów przy -20 jest cokolwiek przejawem zbytniego personifikowania sprzętu, a jak mawiają niektórzy wszystko-wiedzący - za dużo jest sprzętu w fotografii. Nie wiem czemu Rudolfie, ale biesiady polskie mają zwyczaj kończyć się pierwszymi taktami "Góralu..." lub, jak było naszym wypadku, "Bogurodzicy". A że nikt nie zna więcej niż ...bogiem sławiena Maryja.." tak tez szybko się (na szczęście!!) kończy to żałosne wycie :) Zastanawiałem się czy każde spotkanie fotograficzne musi kręcić się wokół fotografii. Jakoś tak wyczułem, że nawet sam Roderyk, nie miał wcale, a wca...

O czym fotograf gada w sieci...

Mam staż. Ukryć się nie da. Ni wieku, ni tego, że korciło mnie od zawsze gadanie o fotografii w sieci. Przerobiłem wszystkie chyba formy komunikowania się w tym temacie, począwszy od grup, przez irc, potem fora, blogi, portale społecznościowe itd... Często, siedząc dłużej na jednym medium, miałem wrażenie déjà vu. Tematy powracały wraz z nowymi użytkownikami lub leniami, którzy nie zadawali sobie trudu przeczytania lub poszukania czegoś zanim zapytają. Okazuje się, że po tych chyba już grubo ponad 10 latach, tematy nadal powracają. Wręcz spotęgowało się moje wrażenie widzenia powtórnego... praktycznie obecnie wyłącznie i tylko widzę powtórnie :) Pomyślałem sobie, że zadam sobie trud zebrania kilku najpopularniejszych fotograficznych tematów dyskusyjnych, z krótką charakterystyką zachowań uczestników. Myślę, że spokojnie da się to zastosować we wszystkich kolejnych tego typu "dyskusjach". Temat 1 Niezniszczalna i nie do zakończenia dyskusja o wyższości jednego produktu nad dru...

Pierwszy zasrany plan...

Niestety... dla wielu z nas do końca życia nie dostrzegalny będzie "drugi plan". Czym starszy jestem dziad, tym bardziej załamuję ręce nad ludzka bezmyślnością i głupotą. Nad dostrzeganiem jedynie czubka swojego nosa, czyli "pierwszego planu". Idę na sanki z synem, a właściwie na tzw. jabłuszko. Mieszkam na "nowym osiedlu". Jak wiadomo, przestrzeń jest tak ciasno zagospodarowana, że plac zabaw jest wielkości mojej kuchni, ale jest, bo developer był zobowiązany "coś" postawić. Oczywiście zielenie nie ma tutaj wcale, bo wszystko zajmują miejsca parkingowe po 10,000 od sztuki. O górce do jeżdżenia nie ma co marzyć. Przy tych warunkach, stare osiedla gierkowskie wydają się obecnie enklawą przestrzeni i zieleni (patrz Żabianka, Zaspa). Jest więc u nas jedna górka niewielka na sąsiednim osiedlu i na tej górce jeżdżą wszystkie dzieci z 3-4 osiedli wokół. Wychodzę więc dzisiaj pojeździć i co widzę u podnóża tej górki..? Oczom nie wierzę, ci sami ludzie, ...

Zaprzęg poszukiwaczy...

Obraz
Mam ofertę dla chętnych. Oferta jest bezczelna i swawolna trochę. Otóż - każdy, kto znajdzie mi wyjątkowa twarz do sportretowania i ja uznam , że rzeczywiście tak jest i zrobię tej osobie zdjęcie, może liczyć na darmowy portret w moim studio :) Czyli... - znasz osobę o nietypowej, nieprzeciętnej, niestandardowej urodzie (niezależnie od płci) - masz jakieś jej zdjęcie jako dowód i za jej zgoda wyślesz mi - ja uznam, że warto było i umówię się z tą osoba na portret .... dostaniesz sesję za darmo u mnie... swoją lub żony, kochanki, dzieciaków... Warunkiem jest wspomniana nietypowość modela!!! To ja oceniam czy zainteresuje mnie Wasz typ :) Sesja w Gdańsku. A nuż ktoś z Was zna kogoś takiego. Jestem otwarty :) Stale i ciągle szukam nietypowych twarzy.