Posty

Upośledzenie ...

Tego się obawiałem. Okazuje się Moi Drodzy, że dla wielu z fotografów, którzy poddali się cyfrze, którzy zachłysnęli się bitami zamkniętymi w małym, czarnym puzderku karty flash, nie ma już powrotu do analoga. Nie ma, bo nie są już w stanie zrobić zdjęcia i nie obrabiać go godzinami w PS. Dla nich, obraz zarejestrowany na filmie jest po prostu zły, niedobry. Ich estetyka przesiąkła już obróbką, przesiąkła plastikiem i gładkością jakiejś tam kolejnej matrycy z milionami czegoś. Na jednym z blogów znalazłem zdjęcia. Nie wiem czemu wszystkie fotografowane tam osoby mają skórę albo żółta, albo zieloną, albo inne kolory ciągnięte w Lightroom się tam pojawiają, ale jest też "powrót do analoga" - jak napisał autor. I to jest świetny przykład tego, że spaczenie cyfra przechodzi na umiejętność (a właściwie nieumiejętność) zrobienia poprawnego (już nawet nie dobrego) zdjęcia aparatem fotograficznym, a nie cyfrówką. O ile cześć z tych cyfrowych fotek wygląda jako tako i może się podobać...

[i] [i] [i] [i] [i] [i]... 2009

Obraz
Willy Ronis Irving Penn Julius Shulman Roy DeCarava Hubert Van Es Helen Levitt Żebyśmy pamiętali...

Jak nie robić photocastów...

Obraz
Aż przykro mi, że przykładem na temat tego posta będzie link do strony agencji, która wyznaczała (wyznacza!?) kierunki i trendy w rozwoju fotografii przez ostatnie dobre 50 lat. No, ale wszystko się zmienia, do tej samej rzeki paluchów nie da się włożyć wiec, jak widać i Agencja Magnum, bo o niej mowa, podlega prawom korozji... korozji jakości. Oto poniżej link do photocastu tejże agencji z materiałem z Gruzji, a właściwie o Gruzji, a tak już super dokładnie do materiału o prezydencie Gruzji >>> Georgian Spring. Oglądnąłem to trochę z zażenowaniem. Zarówno ze względu na same zdjęcia, ale przede wszystkim na formę jaka przyjął ten konkretny cast. Bałagan jakiś zupełny, kupy się to nie trzyma. Zdjęcia są po prostu słabe, a całość rozłazi się jak stare kapcie babci. I choć niektóre, inne zdjęcia Thomasa Dworzaka utrzymane są w bardziej lub mniej lubianej konwencji wojennej - to tutaj się nie popisał jakoś. Pozostaje pytanie... czy pogoń za nowoczesnymi technikami, nie staje się d...

Pomysł na pokazanie...

Obraz
Temat tego jak pokazywać fotografię jest odwieczny. Odwieczne też wydaje się zestawienie ze sobą dwóch zmiennych: formy i treści. Ostatnio publikowałem info o moim wymarzonym miejscu na wernisaż i za każdym razem gdy w sieci znajduje jakieś ciekawe fotki backstage z wystaw, staram się to zbierać i wnioskować w czym leży pies pogrzebany, że niektóre wystawy oglądamy z zainteresowaniem, a niektóre przypominają przypięta do drzwi sklepu kartkę "Zaraz wracam - autor". O tym, jak pokazać swoje zdjęcia decyduje mnóstwo czynników. Przede wszystkim pewnie rodzaj fotografii, działka, w której działamy. Inaczej pokazać można street, a inaczej fotki ptaków. Inaczej portrety, a inaczej akty. Znalezienie złotego środka i znalezienie funduszy, to klucz do sukcesu - mam wrażenie. Na ten przykład, znajdujący się teraz na pierwszym miejscu mojej listy zainteresowań mokry kolodion, poza sprawianiem trudności w samym "procesie zdjęciowym", sprawia też problem prezentacyjny potem. No ...

Czarne palce...

Obraz
No dobrze, żeby nie było, że krowa ryczy i mało mleka daje, to informuje, że od kilku dni mam czarne palce :) Ci, którzy wiedzą jakie ślady pozostawia azotan srebra łatwo się domyślą, że uczulacz ten, stanowiący jeden z etapów procesu mokrego kolodionu, jest powodem zaczernienia opuszków mych :) Po kilku próbach, załamywaniu rak, nieprzespanych nocach i dziesiątkach telefonów do ludzi mądrzejszych ode mnie - zrobiłem w końcu piątą płytę, która nadaje się jakoś do pokazania światu :) Ale zanim to, to chcę podziękować wszystkim, którzy za rękę mnie prowadzili i praktycznie bezinteresownie angażowali swój czas, pieniądze i pomysły by pomóc mi. Stachowi - za aparat! :) Michałowi - za miech :) Michałom Dwóm - za wsparcie technologiczne i wsparcie psychiczne w godzinach zwątpień :) Grzegorzowi - za przypomnienie czym jest chemia i za "sok z gumijagód" :) I całej masie dobrych ludzi... A oto.... parostki... :) Oczywiście to nie dzieło, to płyta, ot zmogłem się z procesem. Udało się....

Fotograficzny PR...

Od kilku tygodni znani i uznani lub nieznani i nieuznani dziennikarze muzyczni i "specjaliści branżowi" starają mi się wmówić, jaką to wspaniałą płytę ("Skała") nagrała Kayah. A ja słucham tego czegoś i ciśnie mi się tylko jedno słowo, no... może dwa: popelina i gówno. I w odwrotnej kolejności: gówno i popelina. ...przepraszam za słownictwo.... W każdym razie, aby nie pozostać osamotnionym w mojej rozterce, pytam oto mojego Domowego Autorytetu Muzycznego. - Się mi tylko wydaje, czy to straszna popelina? - Się nie wydaje tylko Tobie. - No to mnie uspokoiłaś, ale o co biega z tymi zachwytami. - Nie wiem... a myślisz, że te recenzje piszą Jej wrogowie? - No wiesz, wróg mego wroga jest moim przyjacielem. - ...? - A tak bez sensu... faktycznie, zagalopowałem się... Co Was obchodzą moje muzyczne rozterki? Ano tak pomyślałem, że aby było głośno o czymkolwiek, to komukolwiek musi się chcieć o tym napisać. Aby się chciało, można stosować różne "wspomagacze". Najlep...

Na dobry weekend...

I want you, Bob Dylan The guilty undertaker sighs, The lonesome organ grinder cries, The silver saxophones say I should refuse you. The cracked bells and washed-out horns Blow into my face with scorn, But it's not that way, I wasn't born to lose you. I want you, I want you, I want you so bad, Honey, I want you. The drunken politician leaps Upon the street where mothers weep And the saviors who are fast asleep, They wait for you. And I wait for them to interrupt Me drinkin' from my broken cup And ask me to Open up the gate for you. I want you, I want you, I want you so bad, Honey, I want you. Now all my fathers, they've gone down True love they've been without it. But all their daughters put me down 'Cause I don't think about it. Well, I return to the Queen of Spades And talk with my chambermaid. She knows that I'm not afraid To look at her. She is good to me And there's nothing she doesn't see. She knows where I'd like to be But it doesn'...