Posty

Portretowanie nieportretowalnego...

Obraz
Jakiś czas temu wpadłem na pomysł potratowanie fotografów. Tych, którzy odwiedzają moje studio i których twórczość oraz osobowość cenię. Nawet mam już trzy takie portrety... Jednak za każdym razem gdy mam zrobić następna osobę popadam w coraz większy dylemat. Jak wiecie zapewne sami, tutaj zwracam się do fotografów, większość z nas nie lubi być fotografowanymi, a zrobienie portretu charakterystycznego to już w ogóle nie wchodzi w grę. Bo jak tutaj sfotografować fotografa tak, by oddać jakaś cząstkę tego kim jest. Najbardziej klasycznie z aparatem na szyi, na kolanie, w reku - zdaje się być bardzo banalne, wprost obraźliwe dla fotografowanych kolegów. Więc jak wykonać portret kogoś, kto z założenia jest niezadowolony i świadomy tego, co mu zaproponujemy. To tak jakby szewc miał zrobić buty dla drugiego szewca - najczęściej konkurenta. Ciężka sprawa... Taki oto Avedon nie silił się zbytni robiąc portret Lee Friedlandera. Po prostu powiesił aparat mu na szyi, zapewne tak jak go nosił i po...

Fotograf - stolarz...

Obraz
Znacie to powiedzonko, że 90% pracy fotografa reportera to... czekanie :) Zresztą fotografa studyjnego fashion - też czekanie...:) No chyba, że jesteś Karlem Kreatorem i to wszystko czeka raczej na Ciebie być kliknął serię i pójdzie nazajutrz do Vogue :) Ale tak nie jest. Poza czekaniem, fotograf amator musi też być: - specjalistą od elektroniki - elektrykiem naprawiającym instalacje - stolarzem - psychologiem - alpinistą (studio ma powyżej 4 metrów) - akrobatą i mnóstwem innych postaci. Ja zamieniłem się w pomocnika budowniczego ścianek działowych. A po co? A po kolodion. Ja to należę do tych, co jak coś zamierzają, to przygotowany jestem w 100%. Potrzebowałem ciemni więc ją buduję w studio... Znaczy patrzę jak budują inni i podaje młotek..:) Jak widać szkielet stoi. Za parę dni płyty i pierwsze rozlanie chemii będzie tylko kwestią pierwszego modela, bo w sumie to ważne. Celebracja tego momentu musi być poprzedzona castingiem :) Hi, hi... Już się doczekać nie mogę tych nerwów związany...

Gonienie...

Była gdzieś 2:30 rano, gdy podczas rajdu po kanałach satelity zatrzymał mnie jakiś znajomy obrazek. Człowiek z aparatem w lesie. Strzałka w dół i oto, na TV Polonia chyba, złapałem film o Wiktorze Wołkowie. Jakże miło się to oglądało... Trochę takie przenosiny w czasie, bo poza samym wiekiem fotografa i jego podejściem do fotografii, umiejscowione jest to wszystko na Podlasiu.... a to jak wiecie bardzo ostatnio popularna kraina do fotografowania, bo okryta płaszczem nostalgii i unikatowości, i odchodząca ponoć... No więc tak sobie oglądałem tego Wołkowa, który fotografuje oczywiście nadal na analogach, i zacząłem rozmyślać trochę o tym, o czym ostatnio toczę zacięte dyskusje telefoniczne z kolegami. A mianowicie, jak robić te cholerne zdjęcia, aby się nie powtarzać, aby doszukać się w tym wszystkim jakiejś własnej drogi...? Czy zaimpregnowane w naszym mózgu fotografie-ikony przekładają się podświadomie na nas i zdjęcie zwykłego krzaczka lub rzeczki przestaje być dla nas atrakcyjne wyłą...

Klapa... od sedesu

Wieczór był nerwowy. Spokój odliczanych diodami mignięć zegarka w DVD powoli mnie wyciszał. Zasnąłem. Poranek na kanapie z bólem kręgów szyjnych, ale gorsza świadomość tego, że nie załadowałem wieczorem fiszek do kaset, a rano zdjęcia. Szmer w korytarzy zwiastował nadciągające tsunami w postaci drobnej sylwetki prawie 5-latka naładowanego energią od szóstej rano. Dobra. Umowa. - Przeglądasz Internet, a tata idzie do łazienki załadować filmy. Czego nie robimy jak tata ładuje filmy? - Nieeee wchoooodziiiiiimy... Znużony głos wydobywający się z piżamy rozbraja mnie... Ręka już operuje myszką... Kasety porozkładane po podłodze. Filmy wypakowane i macanie się zaczyna. Pudełko Ilforda rozbebeszone spoczywa po prawej, po lewej stosik kaset. Zaczynamy. Po pierwszym filmie, zdecydowany szmer z pokoju i miarowe szurnięcia papci zwiastują kłopoty... Szybkie spojrzenie na drzwi i... o matko!! nie zamknąłem zamka. Błyskawiczne liczenie w głowie, co zdążę schować najpierw zanim roztworzy się światło...

Fotograf NN... Stanko Abadzic

Obraz
Nie chcę nic pisać, aby nie sugerować, ale jakie archetypy fotograficzne widzicie w tych pracach? Bo ja co najmniej kilka i to naprawdę utrzymanych w stylistyce! Jestem pod wrażeniem...!!! Stanko Abadzic fot.: Stanko Abadzic (x5, źródło: Blur Magazine ) PS Więcej na temat Stanko przeczytacie w najnowszym, 15. numerze Blur Magazine na stronie 36

Rzecz...

Obraz
Nie poświęcam tego typu fotografii zbyt wiele miejsca, zarówno na blogu, jak i w mojej głowie. Być może dlatego, że uważam ją najczęściej za fotografię stricte techniczną. Pozbawioną jakiejś głębi. Mam wrażenie, że jednak w wielu przypadkach się mylę. A nawet pozostaje w czarnej dziurze niewiedzy...:) Fotografia przedmiotu, bo o niej mówię, może być bardzo interesująca i duchowa wręcz. Gdy myślę o polskich klasykach to przede wszystkim mam w głowie trzyliterowe nazwisko Żak. Paweł Żak i jego malarsko-poetyckie ujęcie tematu przedmiotu: Paweł Żak, z wystawy "Słodki poniedziałek i inne martwe natury" Paweł Żak, "Opowieści" Wygląda bowiem na to, że to jak widzimy przedmiot może zależeć od wielu czynników. Niektórzy, jak Paweł, mają widzenie rozbudowane... inne... ze złamaną perspektywą... odkrywcze w sumie. Można też pokazywać zwyczajne rzeczy w sposób epatujący jedynie formą... jak czyni to Jody Ake - mój ulubiony portrecista kolodionowy: Jody Ake , Still Life Oczywiś...

Pojedynki straceńców...

Obraz
Wchodząc w fotografię, zawsze najłatwiej jest podglądając mistrzów robić próby ich skopiowania. Ponieważ jednak słowo kopiowanie, ma dość pejoratywne znaczenie w takim kontekście, więc często zamiennie stosuje się słowo tribute :) Bardzo znanym projektem były opisywane tutaj już próby dogonienia mistrzów fotografii fashion przez Rankin'a . On powtórnie fotografował najsłynniejsze jego zdaniem siedem fotografii mody. Generalnie wychodzę z założenia, że takie wyścigi, takie pojedynki są ciekawym wyzwaniem. Zwłaszcza jeśli robią je amatorzy bez zaplecza, który najczęściej dysponowały pierwowzory. Ciekawe jest też postrzeganie tego samego motywu w oczach innych ludzi. Najbardziej jednak zdumiewa mnie czasami fakt, że najczęściej z góry przesądzony wynik takiego zestawienia potrafi doczekać się kilku wyjątków... :) Porwanie się na zdjęcia-ikony wymaga odwagi i zapewne też talentu. Tym bardziej miło mi, że wśród ludzi, których znam z sieci, są tacy desperaci. Pozytywni desperaci. I na do...