Posty

Ambasador vs. iczek

Wow... :) Pamiętacie Pana Ambasadora Marki...? Pisałem o Nim tutaj i tutaj . Tym razem toczę ciekawą dyskusję na kanwie ostatniego materiału, którym zachwycił się redaktor ŚwiataObrazu . Jak podoba Wam się ten materiał? Jestem naprawdę ciekaw Waszej opinii. Czy to jest fotografia (tak nazywa to autor tego wpisu) i czym się to różni od grafiki komputerowej i renderowania rzeczywistości? Czy jest sens dyskutować nad dziełem "artystycznym"? Ambasador zdecydowanie określa to jako przedsięwzięcie artystyczne. Czy po prostu znowu się czepiam?

Tam warto... Paweł Kosicki, "Studio 66"

Kontynuuję moje fascynację ludźmi z pasją i jednocześnie będącymi doskonałymi rzemieślnikami w swoich fachu. Po dłuższym czasie od otrzymania prac Pawła i porównaniu ich z pracami znajomych, chciałbym z czystym sumieniem polecić Studio 66 jako miejsce, w którym warto i trzeba drukować zdjęcia na papierze barytowym z użyciem drukarek Epsona. Ja nie jestem technikiem. Oszukałbym Was gdybym napisał, że po dotknięciu papieru wyczuwam opuszkami, że to jest Harman, Ilford czy Hahnemule... Tak nie jest. Nie umiem wywęszyć nosem, że tusz to jest Ultrachrome K3 czy inne ustrojstwo z jeszcze większą ilością oznaczeń. Tak nie jest. Ale jest tak, że jak zobaczę wydruk, który działa na moje zmysły i pasuje do mojej wizji mojego własnego zdjęcia, to uśmiech rozwala mi twarz od ucha do ucha. Dokładnie tak jest w wypadku druków u Pawła. Zrobiłem u niego moje najlepsze zdjęcia. Moje Polaroidy 55. I te wydruki naprawdę zwalają mnie z nóg. Dodatkowo wyczuwam w nich prawdziwą pielęgnację ręką Pawła. Lub...

Z życia wzięci...

Obraz
Fotografowanie modeli czy modelek ma jedną zasadniczą wadę. O której zresztą czytelnicy tego bloga niezmiennie mi przypominają w kontekście tego, że fotografia potrafi kłamać, a taka, którą ja robię i lubię kłamie zwłaszcza. Otóż tą wadą jest sztuczność, przybrana poza i gra, która odbywa się przed obiektywem. Zresztą sama nazwa - pozowanie - wyjaśnia wszystko. Nie fotografuję bowiem scen prawdziwych, ale wymyślam je i potrzebuję do realizacji swoich celów modeli. Mają oni spełnić jedno zadanie. Mają zagrać w moim przedstawieniu. I tutaj przypomina mi się jedno zdanie z filmu o Newtonie, który ostatnio polecałem. Wybrzmiewa ona prawie na sam koniec filmu i stanowi niejako motto tego typu fotografii i podejścia do robienia zdjęć tego typu autorów: "Mnie nie interesuje życie moich modeli. Nie interesuje mnie ich opinia. Oni mi służą" Podejście godne Mistrza powiedziałby Rudolf zapewne... Ale po drugiej stronie jest inna fotografia. Taka, która też jest tworzona, też ma coś prze...

Przerost formy... kolodionowe oszustwo...

Najpierw myślałem, że to niemożliwe, że Miller pojechał z kamerą kolodionową do Afryki. Zobaczyłem bowiem jego fotkę z gościem z czaszkami. Potem byłem na spotkaniu z nim w Gdańsku i sam Miller wspominał o swojej fascynacji kolodionem. Potem ktoś mi potwierdził, że tak było. Że te kolodiony robił jak pan Bóg przykazał. Potem ktoś mi wyjaśnił, że Miller naświetlił jedynie szyby kolodionowe ze swoich filmów wcześniejszych i wywołał w technice kolodionu. Potem, gdzieś Guma zadał fundamentalne pytanie - po jaką cholerę!? Może nie tymi słowami, ale równie dosadnie. I ja też się pytam. Po cholerę!? A odpowiedzi, wyczerpującej mam wrażenie, udzieliła Basia Sokołowska w swoim felietonie dla Fotopolis . Gorąco polecam, bo cała sprawa jest szersza niż Krzysztof Miller. Dotyczy generalnie formy i tego jak łatwo popaść w bezsens takich działań. Zresztą Basia ujęła to idealnie.

Dzisiaj (sobota) Helmut Newton na Planete!!

Lektura obowiązkowa niejako. Więc tylko informuje, ze dzisiaj (sobota, 25 lipca) o godz. 20:45 na kanale Planete jest film "Helmut Newton. Mistrz aktu". Naprawdę warto!

Wy nie wiecie, a ja wiem...?

...jak rozmawiać trzeba z... fotografem!? Właśnie. Ciekawy temat. Kanwą do tego wpisu jest rozmowa z Rafałem Milachem, która ukazała się w ŚwiatObrazu . Z wielką atencją przyłożyłem się do przeczytania tej rozmowy. Nawet kilka razy ją przeczytałem. Szukałem mianownika dla całości. Starałem się dostrzec zamysł rozmowy, prowadzone wątki próbowałem ułożyć w jakąś logiczną całość. Wyłuskiwałem informacji, które pozwoliłyby mi poznać Rafała, ale przede wszystkim poznać człowieka fotografa. I... I muszę stwierdzić po raz kolejny, że dziennikarstwo, a wywiad zwłaszcza jest sztuką bardzo trudną i niewiele osób w naszym kraju jeszcze potrafi i rozumie czemu służy wywiad z człowiekiem. Ta rozmowa nie może nawet pretendować do rangi wywiadu. To nawet nie jest do końca rozmowa, bo zawiera w sobie tylko jedną zasadniczą cechę elementarną: są tam dwie osoby. Cała reszta, w ujęciu czysto dziennikarskim, estetycznym i inteligenckim - to jakaś marna, szkolna wprawka. Naprawdę jest mi przykro, bo Rafał...

Mucha...

Obraz
Znacie te wytłumaczenie dlaczego mucha zawsze zdąży uciec przed naszą ręką (no prawie zawsze)!? Otóż jedna teoria mówi, że mucha rejestruje obraz z większa częstotliwością niż człowiek. O ile człowiek obraz ciągły rejestruje mniej więcej przy wartości 25kl/s (wówczas nasz mózg interpretuje obraz jako ciągły), o tyle mucha ma te wartość wyższa i stąd jest w stanie widzieć niejako w zwolnionym tempie nasze ruchy. Czy to prawda? Nie wiem - może trzeba spytać Niesiołowskiego... :) Inna wersja (chyba bardziej logiczna) wskazuje jednak na inny aspekt szybkości muchy. Otóż mucha widzi w 4-wymiarze, który jest dla człowieka nieosiągalny, a poza tym jej oko (komórka jedna) jest sześciokątne. W każdym razie oglądając galerię niektórych fotografów mam wrażenie, że są lub widzą jak muchy. I potrafią to zatrzymać w kadrze. Potrafią w jakby zatrzymać decydujący zwolniony moment. Jak mucha widzą wolniej i przewidują. Potrafią uciec przez sztampą, jak mucha ucieka przed nasza nieudolna ręką. Czas płyn...