Określenie - Jesteś nienormalny! - generalnie ma zabarwienie pejoratywne. Ale nie wszędzie i nie do końca to prawda. Oto bowiem, wśród pewnych środowisk, bycie normalnym jest co najmniej ujmą na honorze i świadczy o (uwaga!) ograniczeniu umysłowym. Za to bycie nienormalnym daje przepustkę do zrozumienia prawdziwej tkanki ontologicznej. Słowa więc normalny i nienormalny w określonym kontekście mogą zamieniać się znaczeniami. Sztuka jest świetną warstwą kulturową, na której te słowa robią karierę i najłatwiej je zdefiniować wymyślnym akapitem. Czemu pisze te androny...? Bo zadałem sobie pytanie czy ja jestem już tak bardzo normalny, że rzygać się chce ludziom na mój widok i na widok moich postów, czy też może (oby!) jednak wciska się nam coś by nas przekonać, że nasza normalność to ułomność. Czytam bowiem oto COŚ TAKIEGO na jednym z portali fotograficznych i oglądam podłączone zdjęcia. I nie rozumiem! Łzy napływają mi do oczu. Kark wilgotnieje w ułamku sekundy, bo cała wiedza, która za...
Komentarze
Taka anegdotka: bodaj rok temu po przeczytaniu autobiografii Newtona miałem okazję rozmawiać o niej ze znajomą. Powiedziała, że książki nie weźmie do ręki. Uzasadniła to tym, iż jeden z jej guru fotograficznych też przeczytał tę autobiografię i w efekcie lektury zaczął gardzić Newtonem jako człowiekiem. Tym samym w jego oczach fotografie tego śląskiego Niemca też w jego oczach straciły swój urok.
;)
Na mnie osobiście książka ta nie miała tak destrukcyjnego wpływu. Nie miałem złudzeń co do prywatnego obrazu Newtona - faktycznie może on być ... odstręczający jako człowiek. Udało mi się na mój osobisty użytek zwyczajnie oddzielić mocno ułomnego człowieka od jego dzieła jako fotografa. Uznałem zwyczajnie, że Newton (jako fotograf) był tylko jeden i jedyny w swoim rodzaju. Ikona. Ot co. Kropka.
Zgoda na zdjęcia ze mną oznacza, że decydujesz się zbudować inny (mój) świat.
Jak słuchałem aktorki Rempling, która Hemlut fotografował dziesiątki razy, a równiez i Jeanpaul Sieff, jak wmawia mi, że każda sesja z Helmim to jakies misterium i mega łącznośc między nim a modelką, to mnie z lekka śmiech ogarniał :)
Film sam w sobie był dość kiepsko zmontowany i po prostu nudny...
Pare mieiecy temu,jedna z moch znajomych na uch rpzynzala mi, ze nie kuma zachwytu nad pracami Helmuta. Ale nie mowila tego glosno, bo to jak porywanie sie z penisem na krzyz Chrystusa.
ja wowczas tez na nią patrzalem dziwnie.
Jakos z biegiem czasu tez coraz krytyczniej patrze na jego zdjecia.
A moze dokladniej - coraz bardziej rpzeszkadza mi zbudowana wokol niego aura jakiejs mega magii. Jakiegos drugiego dna, ktore coraz trudniej mi dostrzec.
Zrobił kilkadziesiąt zdjec, które są dla mnie ikonami stylu - to fakt.
Ale tez nie obudowywałbym tego jaką większa głebia niż ta, która jest ukrywa w gołej dupie i cyckach kobity w rozmiarze L :)
Pisałem o jego autobiografii i wowczas napisalem, ze to erotoman niskich lotów. Jako czlowiek mi nie lezał w tej książce.
Jako fotograf jest wzorem, ale za same zdjecia, juz bez tej aury cudotworcy obrazu.