Posty

Nowoczesne i ja?! "Godziny, minuty, teraz..." Rogali

No właśnie. Mój kolega przestał słuchać moich opinii na temat współczesnej sztuki wizualno-obrazowo-fotograficznej (masło maślane) stwierdziwszy, że jestem dyletantem i po prostu nie znam się na sztuce. Ponieważ tak kategoryczny sąd wywołał u mnie odruch niechęci, a zaraz zapiekł mnie bardzo więc zapanowały między nami ciche dni. Drugie "ponieważ" tyczy się faktu, że zwrot "nie znasz się" nie jest dla mnie argumentem w jakiejkolwiek rozmowie i generalnie gdy padnie w moim kierunku, to ja przerywam dyskusję i zaczynam mówić o ... pogodzie albo lepiej o seksie, bo na tym ponoć każdy się zna :) A nie! Sorry! To na polityce każdy się zna! A wiec zaczynam w takich sytuacjach mówić o polityce. Jednak słowa mojego kolegi musiały utkwić gdzieś głęboko między moimi konserwatywnymi zwojami mózgu, bo oto coś mi się spodobało i chyba to coś można zaliczyć do sztuki współczesnej. Poszedłem ja tedy na wystawę Grzegorz Rogali w Gdańskiej Galerii Fotografii (Godziny, minuty, teraz....

Cukier w cukrze...

Obraz
Dobra.. Na blogu Beaty (Ćwiczenia z patrzenia) trwała ciekawa dyskusja w temacie obróbki i pomocy graficznej w zdjęciach reporterskich. To dość ważne, bo jak słusznie zauważył jeden z komentatorów, rozpatrywać powinniśmy ingerencje w zdjęcie (czy nazwiemy ją zabiegiem estetycznym, czy montażem) w kontekście jego rodzaju i jego definicji. Fotografia reporterska ma nam pokazywać jakąś rzeczywistość, a nie ją kreować. Stąd wiele uwag do zabiegów graficznych, które w ostatnich latach stają się tak nagminne, że jury różnych konkursów przestało już prawie rozróżniać, czego zabraniają ich własne regulaminy, a co jest dozwolone. Przykładem pod dyskusję było zdjęcie jednego z ulubieńców wszystkich jury wszelakich ostatnio konkursów w Polsce - Adama Lacha :) Skądinąd, ja akurat w sumie lubię zdjęcia Adama, co nie zmienia faktu, że "jego styl fotograficzny" (jak wmawiają mi niektórzy) dla mnie jest jedynie graficznym przetworzeniem zdjęć. Na stronie agencji NAPO (której istnienie jest ...

Fotograf NN... Philippe Booch

Obraz
No tak... Prosto, bez maniery, konsekwentnie... Czy od portrecisty można czegoś więcej wymagać? Philippe Booch wie jak to się robi i robi mi to...:) fot.: Philippe Blooch (x4) *dedykuję Jackowi...:)

Fotograf NN... Frank Petronio

Obraz
No jest coś w tych zdjęciach, co skusiło mnie aby ściągnąć portfolio w PDF i odpalić w trybie full screen i... popłynąłem. Jakaś przedziwna mieszanka kiczu z naturalnością i prostotą. Ironia się wylewa - bajer! Złapało mnie więc Wam polecam Franka Petroni o i jego pomysł fotografowania amatorek. fot.: Frank Petronio x3

Po prostu kolodionowy magic...!

Czyż to nie zwala z nóg...?! :):):):) I ta reakcja ludzi...! I ten format...! "Masz to w cyfrze, masz to?!" - spytałby Pazura :)

Nieładna fotografia, zła fotografia ,....zła...!

Besztam fotografię , bo zasłużyła. Ale nie bez powodu. Choć jak zwykle sama fotografia niewiele może popsuć, za to jej twórcy mogą. Oj mogą! Zacznijmy tak... Przykład nr 1 W dyskusji na temat formy prezentacji zdjęć w sieci, ktoś przywołał przykład blogów z fotografią, nazwijmy ją, codzienną. Poszedłem tym tropem i przejrzałem klika takich blogów. I oto co widzę... Właściciel bloga wstaje rano: robi fotę zaspanego ryja, na fotce nr dwa właściciel bloga robi fotkę jak myje zęby, fotka nr 3 to już wyższa szkoła jazdy, bo fotograf robi fotkę jajecznicy na patelni (opary pary i gaz się niebieszczy), dalej to konsekwencja dnia: pociąg, tramwaj, rower, cały czas fotki pokazują co robi właściciel... Dobra... zmieniam bloga i idę do linków właściciela i przeskakuje na pierwszą pozycję... Tutaj zaskoczenie... po znanej serii: ryj, kibel, kuchnia (tym razem grzanki z serem), autor postanawia wrócić (bo to kontynuacja z dwóch poprzednich lat) i tradycyjnie pokazać mi swojego kota. Kot chodzi, sie...

Kłamstwo kłamstwem pogania

Obraz
. Ben Curtis, AP Sharif Karim, Reuters Sharif Karim, Reuters Sharif Karim, Reuters Issam Kobeisi, Reuters Mahamed Azakir, Reuters Wymowne prawda..?:) A jak działa na pierwszej stronie jakiegoś poczytnego dziennika! Jak bomba. Zabili dzieci. Tylko, że to są zdjęcia pozowane... wspaniały przykład reporterki prasowej, równej tej z dorabianiem dymu i kopiowaniem postaci czy nóżek gołębi :) Wygooglalem sobie hasło "press photo fraud" i piękne przykłady wyskakują. Skoro można tak okłamać czytelnika, to czemu nie zrobić sobie winiety na pół klatki, podciągnąć kontrasty aż do bólu gałek i granicy wyświetlania monitora. A skoro tak można, to może żeby fotoreporter nie tracił czasu, warto by wysłać fotę do kolegi grafika i niech on przerobi co trzeba. Kto wówczas będzie autorem zdjęcia? Ale, ale... - Wiesz iczek jak wygląda plik RAW? Tak pytam czy umiesz sobie wyobrazić o co w ogóle biega w tej fotografii cyfrowej? - ? - Plik RAW to całkowite nic, do którego to NIC dodaje się to, co zo...