Posty

Goście od Kurosawy...

Obraz
Pojawili się rano. Moja wioska czekała na nich od kilku dni. Gdyby nie fakt, że było ich dwóch, to można by śmiało powiedzieć, że to "Siedmiu Wspaniałych". Doskonale przygotowani, perfekcyjnie wyposażeni, doświadczeni w niejednej akcji. Ta robota to nie pierwszyzna dla tych wyjadaczy. Inni drżeli gdy pojawiali się w kolejnych miasteczkach i wsiach. Czarne, kłębiaste chmury pchane przed ich pojazdem wieszczyły bliski deszcz z grzmotami. To była ich dewiza: pojawić się, szybko załatwić sprawę i zniknąć pozostawiając niedosyt obcowania i magię spełnienia. Działali sprawnie. W grupie. Planowanie pozostawiali innym. Ich zadaniem było zrobienie tego, czego uczyli się od lat. Tego, z czym było im najlepiej. Tego, o czym każdy z nich mógłby opowiadać godzinami. Wybierali miejsca odludne, spokojniejsze, ale zawsze zwarci i gotowi uderzyć z największą mocą i w sposób za każdym razem zaskakujący. Skutecznie! "Siedmiu Wspaniałych" miało tylko jedno zadanie. Tylko jeden cel. Jed...

Kiedy patrzę hen...

... za siebie, W tamte lata co minęły... To z łezką w oku wspominam moje pierwsze świadome kroki ku kadrowaniu, kojarzeniu rozkładu światła na klatce. Ech... dreszczyk pojawi się kiedy otwieram pudełka ze slajdami sprzed 5-8 lat. Tymi pierwszymi, tymi, które były wołane z niecierpliwością, która na szczęście nadal ze mną została. Tak sama drepcze przy biurku czekając na info SMS, że fiszka już sucha. Ale te pierwsze małe obrazki pocięte nierówno na 6 sztuk i zapakowane w folię mają dziwną siłę. Kiedy myślę co przegrałem, I co diabli wzięli Co straciłem z własnej woli, A co przeciw sobie... To zaczynam myśleć, że trochę przerżnąłem ciekawych spraw. Zaczynam kalkulować z ołówkiem w ręku, że mogłem do tego czasu zrobić kilka wystaw, zadzwonić do kilku redakcji i przygotować swoje portfolio na papierze, czego nie zrobiłem do dzisiaj w sposób systematyczny. Że trzeba było zainwestować w coś przemyślanego i ciągnąć nawet pod górkę... Co wyliczę, to wyliczę, Ale zawsze wtedy powiem, Że najbar...

Golibroda...

Obraz
Gdańsk, ul. Św. Ducha

Moje Dzielnice 3...

Obraz
Gdańsk - Główne Miasto (wyprawy po lody w termosie na obiad niedzielny u babci)

Woody Allen fotografii...

Są ludzie, którzy potrafią się przyznać, że humor Woody Allen'a ich nie śmieszy. Są takie sprawy, które nie wiedzieć czemu obciągnięte są aurą wyjątkowości, jak obciągnięty jest gumą Nikon D2x i przypisanej grupie, która posiada własności do zrozumienia tych spraw. Każdy kto śmieje się do łez na filmie Allen'a jest w grupie tych "lepszych". A ja nie wiem czemu?! A więc.. - Nie śmieszy mnie humor Woody Allen'a! Podpisał: iczek. Analogiczna sytuacja jest wśród braci fotograficznej. Nie wiem czemu posiadacze średniego formatu lub wielkiego formatu mają być jacyś wyjątkowo lepsi od tych, co mają 400D czy 5D...? To samo w sprawie filmów... jak ktoś robi na Trix400 to jest lepszy od tego używającego Lexara. A jednak drzemie w Nas taki nienaturalny podział. Nienaturalny, bo przecież i tu i tu chodzi o efekt zdjęciowy. I tu i tu ma pojawić się obraz, który poruszyć ma membranę naszej wyobraźni i zagrać w fazie lub przeciwfazie. Ale zagrać! Dlatego psioczę na coraz części...

Żelki zbawienia...

Obraz
Po co fotografuje? Równie dobrze można by się spytać mnie - po co jem. Po co oddycham i po co myślę. Zdałem sobie ostatnio sprawę, że fotografowanie zastępuje mi to ostatnie - myślenie. A właściwie to myślę przez pryzmat fotografii. Zaczynam oceniać ludzi jak fotografię, a zastane sytuację rozkładam na czynniki pierwsze jak kadr i kompozycje zdjęcia. Dochodzi pomału do tego, że tydzień - gdzie tam! - dzień bez fotografii jest dniem bez sensu. Jak nie trzymanie aparatu w ręce samemu, to jakaś galeria w sieci, to jakaś dyskusja na forum, to jakiś mały comment pod ciekawym kadrem. Czasami zastępuje to dyskusją na temat wyższości analoga nad cyfrą na znanych forach, ale za każdym razem musi być coś o fotografii. Jak ryba pozbawiona wody, łapie w swoje skrzela każdą drobinkę fotografii jaką uda mi się odnaleźć. Pisałem kiedyś, że jesteśmy ćpunami fotograficznymi. Że uzależniamy się od naszej pasji na równi z heroinistą. I czym starszy ze mnie dureń, tym bardziej twierdze że mam rację. A cz...

Kupiecka rzetelność...!?

Sprawa wszak tyczy się fotografii, a właściwie tej jej cześć, którą 90% fotografujących uwielbia - czyli techniki. Kolega kupić chciał obiektyw. Drogi. Jak cholera. Rzadki w Polsce, rzadki w USA, generalnie na zamówienie, pomimo, że mały i poręczny. Za to światło miał 1.4 :) Kolega znalazł w swoim mieście sklep (prawdziwy, realny, nie tylko wirtualny) i okazało się, że wymarzona czarna obudowa z czerwonym paskiem czeka na niego. Więc kolega pojechał, zakupił i ze szczęścia i pośpiechu sprawdził jedynie "ogólnie" te wymarzoną drogą japońską zabawkę. Traf chce, że to mój kolega, a iczek, jak iczek, w łapy wziął, popatrzył, otwarł przysłonę i.... - Paprocha masz jak krowa w środku... O to nie paproch, to odprysk szkła!? W środku!? - !? Szybkie oględziny. Jest, w środkowej soczewce, jednej z jedenastu ustawionych w szeregu, znajdował się prawie na środku mega wielki odprysk szkła . - Jak tyś tego nie zauważył!? - Na zdjęciach nie ma po tym śladu... nie gapie się na soczewki. Co t...