Grzech śmiertelny Jacka Piotrowskiego....
Czego dowiedziałem się od Jacka Piotrowskiego w 45 minut?
Ano tego, że fotografia nie jest sztuką (powtórzone 3 razy), że Jacek nie potrafi wskazać we własnych pracach żadnego wyjątkowego, że rzemiosło to jest to , co go interesuje, i że nie można kopiować Helmuta Newtona. Acha, no i że od 5 lat nie używa światłomierza.
Powiem tak. Od człowieka bez pasji, gorszy jest tylko fanatyk religijny.
Tak wielkiego rozczarowania osobowością nie przeżyłem od czasów podstawówki, gdy moją starą polonistkę zastąpiła młoda gniewna studentka bez biustu.
Brak pasji, to grzech śmiertelny!
Jeśli ktoś nie ma w sobie pasji, to nie będzie dobrym muzykiem, fotografem, malarzem, a nawet dobrym w łóżku!
Dawno żadna rozmowa o fotografii (choć to wcale nie była rozmowa) mnie tak nie zdołowała. Jeśli jest metoda, aby odstraszyć od fotografii pasjonatów, to Jacek ma przepis.
Uwaga do organizatorów - nie wiem czym różni się student w XXI wieku od tego nawet z moich lat, ale jak widać świat galopuje, bo jeśli prowadząca nie potrafi powiedzieć o zaproszonym nic więcej niż jego nazwisko to jest to żenujące!
Całość zorganizowana totalnie bez pojęcia, co tylko świadczy o poziomie studenckiej braci.
Żałoba!
Chwalę boga, że już nie studiuje, bo jak słyszę takie inteligentne pytania jak tego amatora pracy w studio, to mnie przeraża przyszłość intelektualistów w Polsce.
Suma sumarum - George miał rację odradzając mi pójście.
A same zdjęcia... bez echa. Ot - fotki.
Komentarze
Nie było źle, nie było też dobrze..zawsze mogło byc gorzej - co tez nie do końca pociesza ;)
Jego pytanie: "to światło było na twardo? czy na miękko?" odpowiedź Jacka "sadzone.." ..dowcip wieczoru, ewidentnie chlópak przejął monopol na spotkanie, ja skoczyłem po browarka i miałem rozrywke :) ..potem padło pytanie wieczoru. Jakiej marki Pan używa? Nikon czy Canon? Odpowiedź: miałem analogowego Nikona (uwaga! połowa sali bije brawo!) ale cyfry używam Canona (ta druga połowa klaszcze!) absurdów nie było końca.. dowiedziałęm się też, że 6 świateł w studio to niewiele, bo Pan Jacek uwielbia dużo źródeł, ma zdjęcia gdzie jest ich przynajmniej 15..
..nie wiem, może przez sympatię na Kosycarza jeszcze pójdę
Moze Piotrowski chce zniechecić słabszą psychicznie konkurencję, której oddech na plecach czuje?
Nadal uważam, że fotografia powinna być licencjonowana i dozwolona jedynie za okazaniem badań psychiatrycznych.
15 źródeł światła? Chryste Panie...! Ja nawet dwóch nie umiem ustawić. No to on jest wielki jednak.
@fot.AP - srytykiem... pop prostu widzę i mówię. Jednym to pasuje, innym nie. Gdyby wszyscy mnie kochali, to bym musiał się zastrzelić.
Acha... i używaj większej czcionki na blogu, bo za cholerę nie da się przeczytać tych fajnych opowiadanek :)
Gosia Barta
Ludzie mają do twórczości rózny stosunek, Z. Beksiński wspominał że niczego w życiue nie zrobił na zlecenie, ale wspominał też kolegów, którzy bez zlecenia nie robili nic. I czy w związku z tym uważał się z lepszego od nich? Może mam słabą pamięć, ale nie. Bardzo sobie cenię pasję, ale skoro kogoś motywuje coś innego, to jego sprawa.
oswi.
Sztuka kontra rzemiosło.
Czy fotografia będzie czymś lepszym jeśli nazwiemy ją sztuką?
Czemu służy to dodatkowe słowo: „sztuka”?
Obawiam się, że może być narzędziem do mentalnego walenia konia.
Fotografia, to przede wszystkim komunikat we właściwym sobie kanale informacyjnym. Aby wytworzyć komunikat potrzebna jest wrażliwość, wyobraźnia oraz intencja i odwaga do sformułowania i wypowiedzenia tezy. Obsługa wspomnianego kanału informacyjnego, czyli medium wymaga znajomości rzemiosła.
Na najniższym szczeblu świadomości fotograficznej będzie to umiejętność obsługi sprzętu fotograficznego. Wyżej: świadome dobranie środków stylistycznych. Jeszcze wyżej: praca w zespole, projektowanie. Najwyżej: wyciągnięcie optimum ze wszystkich tych zasobów.
Jeśli chodzi o treść wypowiedzi fotograficznych, to dobrze by było, aby „artyści” podnosili trochę bardziej uniwersalne, a przynajmniej bardziej konkretne tezy niż: „O kurde, chyba naprawdę jestem artystą…”
Piotrowski powtarzał, że „fotografia dla niego nie jest sztuką” a to co go najbardziej interesuje to rzemiosło. To tylko oznacza że kompletnie nie zajmuje go akademicka dyskusja, czy fotografię można nazwać sztuką czy też nie.
Jeszcze raz: Do czego potrzebna jest nam ta plakietka?
Wyjątkowe zdjęcie.
Gdybym nie znał języka polskiego, powiedziałbym, że mam kilkadziesiąt zdjęć wyjątkowych. Ale znam na tyle język polski, iż wiem, że wyjątek, to przypadek pojedynczy.
Zastanawiam się jak mógłbym znaleźć się w posiadaniu zdjęcia wyjątkowego. Może takie które powstało przypadkiem? Niech mi ktoś zaproponuje wyjątkowe zdjęcie!
Newton
Dobrze skopiować styl Newtona, to wielka sztuka. Ale będzie to tylko kopia. Newton też kopiował. Kto wie kogo?
Pasja.
Nie histeryzowałbym, że „Od człowieka bez pasji, gorszy jest tylko fanatyk religijny”, Ale w pełni zgadzam się z twierdzeniem że „Jeśli ktoś nie ma w sobie pasji, to nie będzie dobrym muzykiem, fotografem, malarzem…”
Nie wiem tylko czemu służy w recenzji Iczka manifest na temat pasji. Mam nadzieję, że skwapliwej samolanserce. …Bo, czy można Piotrowskiego posądzić o brak pasji? …Skoro w czasie swojej kariery żmudnie doszlifowuje „rzemiosło”, zamiast produkować sztukę?
Mimo ze jest 15 świateł na planie, dodaje jeszcze szesnaste. Może ma płacone za ilość użytych lamp i całą swoją fotografię robi z czystego wyrachowania.
Pasja, podobnie jak lojalność, godność jest wartością wewnętrzną. Nie trzeba sobie robić z tego plakietki. Wychodzi w postaci owoców. Wyobraźcie sobie, ze wasz najlepszy kumpel rozgłasza że jest wobec was lojalny, tajemniczo uśmiechając się przy tym do innych.
Rozczarowanie
Rozczarowanie Iczka -- jakby zaplanowane bo ‘George odradzał…”, „same zdjęcia ... bez echa. Ot - fotki.” No ale skoro jednak „rozczarowanie”, to ciekawe, jakie przesłanki przed spotkaniem łudziły Iczka, że będzie fajnie.
Pasjonat
Spotkanie ożywiło się dzięki gościowi, którego Iczek nazywa „amatorem pracy w studio”, a ja będę go dalej nazywał „pasjonatem beauty disha”. Cenię sobie jego odwagę i naiwną dociekliwość. To jest prawdziwa pasja. Bez oglądania się na lans. Szarpanie za rękaw do skutku, aby dostać pożądaną informację. Piotrowski cierpliwie i rzetelnie, na ile pozwalała mu pamięć, odpowiadał na takie pytania, które sala komentowała wybuchami śmiechu. (Na spotkaniu tydzień wczesniej fotoreporter Krzysztof Miller na pytania podobnej rangi odpowiadał z uśmieszkiem: „…to za trudne pytanie.” albo: „…Proszę o następne pytanie”.) Pasjonat ośmielił innych do wyartykułowania swoich pytań.
Każdy miał prawo zadać pytanie. Każdy miał szansę wyjść usatysfakcjonowany.
Fotki.
Ach jak wielu fotografów mody pojawiło się w ostatnim czasie w Necie. Fashion, faszyn, fashion itd. Powstaje kupa fotek ocierających się o konwencje fashion. Ale pokażcie mi np. fotografów z Trójmiasta (poproszę linki do realizacji) , dla których sesja modowa, to coś wiecej niż luźne fotki modelki, z powielanymi banalnymi knyfami, trochę światła, rekwizyt, płaskie tło lub przypadkowy plener. Co by mnie usatysfakcjonowało w piktorialu modowym? Konsekwentne opowiedzenie histori. Zaprojektowanie zaskakującego stylu obrau. Stworzenie zestawu wyczerpującego temat. Zbudowanie w nim dramaturgii. Dobranie zdjęć tak, że każde ze zdjęć jest potrzebne, ma w sobie niespodziankę i nie zdradza niespodzianek kolejnych zdjęć, rozwija temat. …I wszystkie zdjęcia są spójne stylistycznie. Jeśli ktoś dostrzeże potrzebę takich umiejętności, niech przeanalizuje foty Piotrowskiego.
Psy na organizację.
Kiepski projektor! Zajechany przez dyskotekowe wizualizacje?
Zaprezentowanie gościa przez organizatorów mogłoby być przynajmniej w encyklopedycznym skrócie.
Zdjęcia przelatywały co najmniej 2 razy za szybko. Piotrowski mogłby przygotować jakiś temat do samodzielnego opowiedzenia.
No rozgadałem się… Ale nie mam tak poczytnego bloga jak Iczek.
Iczkowi gratuluję szczerej prowokacji i dużego odzewu w postach.
Pozdrawiam wszystkich
kiczyk