The end...
Prawie każdy tytuł mojego posta nosił wielokropek. Dlaczego? To akurat proste, każdy z nich był jedynie moją wizją tego, czym może być, jest lub czym wydaje mi się, że jest fotografia. Wieloznaczność jest wspaniałą cechą fotografii. Odnosimy widziany obraz do swoich doświadczeń, odczuć, stanów emocjonalnych z danej chwili. Wielokropek jest jak listki przysłony. Odpowiednio domknięte potrafią ukazać to, co w tle lub to co na wierzchu. Wielokropek rozmywa nam dosadny pierwszy plan, kieruje myśl, wzrok na inne elementy tematu. Miałem nadzieję, że nawet nie zgadzając się ze mną, czyni się dyskusję o fotografii czymś, co pozwala poznać. Poznać inne widzenie, ludzi, fotografów i wreszcie - samą fotografię jako medium. Pewnie już się domyślacie, że to forma listu pożegnalnego. Użytkownicy elektronicznych aparatów powiedzieliby, że się baterie skończyły. Ci, którzy cenią manuale zapewne stwierdzą, że po prostu rolka się kończy. Jakkolwiek tego cudnie nie określę, mam wrażenie, że doszedłem do ...

Komentarze
"zdjęcia z cyklu" mają to do siebie że nie każde musi rzucać na kolana ale jako całość wyglądają spoko.
Choć to nawet jako pojedyncze przyciąga uwagę
po prostu Iczek przyzwyczaja czytelników do ewolucji tego miejsca w rasowego fotobloga ;)
Moje zdjęcia są jak chodnik. Po prostu po nim idziesz. Trudno się zachwycać chodnikiem.
Choć znam takie, ze aż dech zapiera.
Nie wiem czy zrozumiale, jak nie to niestety nie poradzę... :)
Jednym kliknięciem da się zmienić kanał :)