"Artysto" - pokaż kalekę...!
Od lat męczy mnie coś. To coś, ukrywa się pod słowem: wykorzystywanie. A dokładniej - czy artysta ma prawo wykorzystywać innych ludzi i ich ułomności do osiągnięcia jakiegoś celu mniej lub bardziej artystycznego. By zaspokoić swoje ego!? Kurcze fundamentalne pytanie, które rodzi się za każdym razem gdy widzę banalny portrecik jakiegoś ćpuna pod dworcem lub pijaka lub słynne już zwycięskie zdjęcia narkomanki z WPP kilka lat temu. Tym razem poruszył mnie (negatywnie) materiał omawiany na SO autorstwa Oiko Petersena, pt.: "DOWNTOWN Collection ", w którym gość przebrał ludzi chorych na Zespół Downa w śmieszne stroje i ustawił ich w śmiesznych pozach. Jednocześnie czytając uzasadnienie autora krew mnie zalewa: "W obiegowej opinii zespół Downa kojarzy się z nieszczęściem i smutkiem, jednak w rzeczywistości może być całkiem inaczej. Jeżeli tylko nie będziemy patrzyli na osoby z zespołem Downa przez pryzmat naszej normalności szybko okaże się, że zespół Downa wcale nie musi być...

Komentarze
"zdjęcia z cyklu" mają to do siebie że nie każde musi rzucać na kolana ale jako całość wyglądają spoko.
Choć to nawet jako pojedyncze przyciąga uwagę
po prostu Iczek przyzwyczaja czytelników do ewolucji tego miejsca w rasowego fotobloga ;)
Moje zdjęcia są jak chodnik. Po prostu po nim idziesz. Trudno się zachwycać chodnikiem.
Choć znam takie, ze aż dech zapiera.
Nie wiem czy zrozumiale, jak nie to niestety nie poradzę... :)
Jednym kliknięciem da się zmienić kanał :)