Posty

Garść statystyk...

Obraz
Moi Drodzy - będzie o Was :) Mija już prawie 20 miesięcy istnienia tego bloga. Pierwszy wpis dodano 5 lutego 2008 roku. Pomyślałem, że pora najwyższa na małe, bezduszne, statystyczne zestawienie tego co się tutaj za Waszym pośrednictwem dzieje. Ponieważ nie mam odniesienia do innych statystyk więc nie jest to żadna kwestia rywalizacji. Ot, suche dane. Źródło: Google Analytics, na dzień 11 sierpnia 2009 do dzisiaj blog zanotował 185 255 Odwiedzin oraz 286 584 Odsłon średnio dziennie (trzy ostatnie miesiące) przychodzi do mnie 510 osób , najwyższa zanotowana dzienna aktywność to 780 osób (12 marca 2009) 223 854 to liczba niepowtarzalnych wyświetleń bezwzględna liczba niepowtarzalnych użytkowników to 44 275 średnio spędzacie na moim blogu 2 minuty i 14 sekund aż 63% z Was używa Firefoxa , IE to 16%, Opera 10%, Safari 8% blisko 28% z odwiedzających czyni to bezpośrednio, a 48% korzysta z innych stron by wejść do mnie... z ciekawostek: odwiedzają mnie 2 osoby z Kenii i jedna z Tanzan...

Młoda Osoba... wyzwanie?

Przydarzyła mi się ciekawa rzecz. Oto Młoda Osoba (stażem, nie wiekiem), której imię nie ma tutaj znaczenia, zafascynowała się fotografią. Zobaczyła film. Jeden ze wspanialszych filmów o fotografii jako zjawisku umysłowym, o pięknie jako zjawisku względnym i o miłości jako zjawisku wszechmocnym. Tak, tak... jeden film to zawiera. Nie. Nie jest polski. To akurat oczywiste :) Ten film to: "Fur. An Imaginary Portrait of Diane Arbus" , o którym pisałem już . Młoda Osoba , a napomnę tylko, że jest to Osoba niezwykle uzdolniona plastycznie i manualnie, postanowiła kupić aparat podobny temu, który miała Diana. Zakupiła więc Flexarata. Na start. Dotąd ta Młoda Osoba fotografowała cyfrą. Wiedziała coś niecoś o tym, co to jest przysłona, ale raczej działała na wyczucie. Jej zdjęcia już wskazywały duży talent. Ale teraz stanęło przed nią nie lada wyzwania. Oto - otworzyła drzwi prawdziwej fotografii. Fotografii, gdzie myślenie i koncepcja przed naciśnięciem migawki wymaga już nie tylko...

Jest takie zdjęcie...

Obraz
Zamierzam wprowadzić nową kategorię w blogu. Otóż, każdy z nas ma swoją kategorię Idealnego Zdjęcia. Czasami jest to pojęcie bardzo szerokie i pojemne. Czasami tak wąskie, że do końca życia nie znajdujemy Idealnego Zdjęcia. Otóż ja mam wiele idealnych zdjęć. I zamierzam od czasu do czasu takie perełki z historii fotografii Wam pokazać. Będę starał się unikać pokazywania okrzykniętych przez wszystkich i znanych jako ikony, zdjęć Bressona czy Parra, Kertesza czy Adamsa. Będę wyszukiwał czegoś innego. Takich cichszych foto-bohaterów, choć autorzy często pozostają Ci sami :) Ponieważ moje zainteresowania są znane, więc nie dziw, że cykl rozpoczyna portret. Portret idealny! Idealny w warstwie techniki i w warstwie estetycznej. Idealny jako całość. Nie dość tego - to zdjęcie zrobił portrecista idealny i zrobił je aktorowi idealnemu, bo John Gielgud uznawany był za aktora doskonałego. Może czasami stawiano przed nim Laurenca Oliviera, ale ja jakoś wolę Gielguda. Irving Penn złapał i stworzył...

Dzięki...

Obraz
Uwielbiam dostawać listy. Listy. Takie, co to je przynosi listonosz. Rzecz niezwykle już rzadka, bo mam wrażenie, że poczta to już tylko firmy wysyłają i paczki z alledrogo się wozi. W każdym razie, wysyłanie listów zostało już tak zapomniane, że kiedy poprosiłem esemesem kolegę o adres pocztowy, to wysłał mi... adres maila zdziwiony, że pytam. Dzisiaj był dla mnie miły dzień. Właśnie z powodu poczty. Dostałem oto trzy paczki-listy. Wszystkie związane z fotografią i wszystkie od ludzi, których naprawdę coraz ciężej znaleźć. Od ludzi porządnych! Pierwszy był Paweł i jego wydruk na matowym Harmanie Warmtone Matt... No i nie tylko Paweł się postarał o materiał, ale dobrał moje zdjęcie, które idealnie pasuje do tego ciepłego papieru. Generalnie jestem w miłym szoku. Lubie te wydruki. Naprawdę z namaszczeniem rękawiczki zakładam do oglądania prac Pawła. Moje zdjęcie staje się tylko dodatkiem. Druga paka to Marcin. Ciężka. Zapakowana jak na wojnę. I znowu zdjęcie. Odbitka powiększalnikowa. O...

Powiedz TAK "fast-foodom"!

[00:00]... przykładam aparat do oka. [00:01]... mam już 8 klatek. Człowiek w tym czasie zdążył mrugnąć tylko raz. Złapałem wspaniały moment przymkniętego delikatnie lewej powieki. [00:015]... karta zapełnia się zbyt szybko. Musze przełączyć z zapisu RAW na JPG. Zyskałem dodatkowe 50 klatek. Oczy portretowanego ciągle mrugają. Nadal szukam tego najlepszego momentu aby złapać jego wnętrze. Odkryć prawdziwe ja modela w tym ułamku sekundy. W tym celu odejmuje na chwilę palec ze spustu migawki. Aparat jakby odetchnął. Ludzie wokół powoli wstają ze znalezionych szybko kryjówek, w które pochowali się na dźwięk migawki mojego aparatu przypominający długą serię z AK-47. [00:20]... pochylam głowę nad wizjerem i oceniam zdjęcia na monitorku wielkości połowy paczki papierosów. Lewa ręka kasuje szybko klatki aby zyskać nową powierzchnię. Oceniam "prawidłowość pomiaru" w blasku słońca, które odbija się w monitorku... Mało widzę. Szkoda. [00:28]... znowu mam prawie pełną kartę. Kciuk drętwi...

Paula Stranda myśli...

Obraz
- postulat "czystej fotografii", rozrachunek z piktorializmem "[...] Gumy, oleje, miękkorysujące obiektywy to najwięksi wrogowie - nie fotografii, ta obroni się sama, ale samych fotografów [...] Niegdyś te metody mogły być potrzebne jako zespół prób i doświadczeń. Nie ma jednak żadnej potrzeby, by kontynuować je i dziś. Ludzie w rodzaju Kühna czy Steichena, którzy byli mistrzami miękkości i manipulacji obrazem sami odrzucili te metody, stwierdziwszy, że ich rezultatem jest dziwaczna i bezwartościowa mieszanka malarstwa z czymś, co z całą pewnością nie jest fotografią. [...] Nie ma to nic wspólnego z fotografowaniem, nic wspólnego z malarstwem i jest wynikiem mylenia jednego drugim [...]" KUMAKA Studio '2009 (współpraca: Darek Gdaniec, Beata Fryz)

Atrybut...

Obraz
Pamiętacie co było podstawowym atrybutem Brudnego Harrego..?:) Oczywiście Magnum kaliber 44 - najpotężniejsza broń krótka na świecie. Bez tego narzędzia w dłoni, Clint nie wydawałby się taki mocarny przy jednoczesnym lekceważącym spojrzeniu, które rozbraja. Gdy jednak w Jego dłoni zabłyszczała czarnym chromem lufa Magnum, świat zamierał i truchlał czekając na wspaniały odrzut broni po każdym strzale. Jeszcze bardziej wyrazistym atrybutem znanym powszechnie był lizak Kojaka (Telly Savalas). Łysa, bandycka głowa i ciemnie okuilary dawały świetny kontrast. Lizak, wymyślony przez scenarzystę dopełnił obrazu dobrodusznego, ale ostrego policjanta. Żeby było nieparzyście, to jeszcze wspomnę tylko o atrybucie, którego nie mogłem pominąć :) Cygaro to jeden z najpopularniejszych chwytów charakterologicznych:) Mi kojarzy się niezmiennie z jednym aktorem :) Do czego zmierzam. Ano w prostej drodze do atrybutów fotografa. Może już nie tego filmowego, ale raczej tego na ulicy spotykanego. Zwróciliści...