Posty

Livingston w Pałacu Opatów w Gdańsku-Oliwie

Obraz
Tym, którzy nie słyszeli, a czas mają, czynię znajomą wystawę prac Jacqueline Livingston, "Album rodzinny. Przestrzenie intymności". Do zobaczenia w Pałacu Opatów, które stanowi oddział sztuki nowoczesnej Muzeum Narodowego w Gdańsku. Wystawa czynna do 31 maja, wt.-pt. w godz. 9-16, sob.-niedz. 10-17, bilety 10 i 6 zł. Myślę, że warto, bo po prostu warto :) Więcej na temat autorki w Gazecie . PS Byłem 1 maja i oglądnąłem. W całym Pałacu Opatów nie było żywej duszy. Zdjęcia autorki zajmują parter, dwie sale, 25 obrazków. I niestety słowo "obrazki" jest tutaj w pełni uzasadnione. Nie chcę popaść w jakąś szczeniacka krytykancka manierę, ale kompletne nieporozumienie jak dla mnie. Ani to rzeczywiście sporne i dwuznaczne, ani to prowokacyjne, ani poprawne, ani ciekawe, ani ładnie podane. 90% Was, którzy odwiedzają tego bloga i zostawiają po sobie jakiś ślad do swoich galerii robi lepsze zdjęcia. Wiem, dla wielu te słowa, to kolejny przejaw mej frustracji, ale tak to widzę...

He's bad...

Obraz
And it's bad, bad Leroy Brown The baddest man in a whole damned town Badder than old King Kong And meaner than a junkyard dog

Granice obrazy...

Obraz
Są takie tematy w fotografii, które łatwo podciągnąć pod obrazę uczuć religijnych lub najlepiej obrazę narodu :) Wiele do czynienia ma tutaj ów naród, który miałby zostać urażony oraz postawa polityków, którzy uwielbiają wypowiadać się w imieniu owego narodu. W Polsce mamy jakąś taką skłonność do bycia bardzo... ale to bardzo drażliwymi na tle narodowym i tego, kto i jak chce nas obrazić. Uwielbiamy taplać się w urazach i domysłach jak nas chciano znieważyć. Nie wiedzieć czemu (!?) jest taki jeden naród, który wywodzi się również z kontynentu europejskiego, ale umiał jakoś tak sobie poradzić ze swoją narodowością, że manifestowanie jej doprowadził do granic prawie absurdu. Kolorowe pompony, miliardy flag i kolory narodowe są immanentną częścią życia Amerykanów. I oni też potrafią przyjąć nawet najśmielsze wtargnięcie na teren ich patriotyzmu. Słynna już sesja Stevena Meisela nie miała by szans pojawić się w polskiej wersji! A może się mylę? Czy to już obraza flagi, munduru, narodu? Czy...

Małgosia Bela u Paolo Roversi

Obraz
Nie znałem tych zdjęć więc dzielę się nimi, bo jak zwykle u Paolo są świetne. Wprawdzie mina Małgosi jest praktycznie taka sama, ale pozować Rovers'iemu to już coś :) Magazine: Vogue IT - Sep 1999 Editorial: In Posa Model: Malgosia Bela Photographer: Paolo Roversi

Stres...

Czytam dzisiaj, że rodzice w jakimś gimnazjum "zaatakowali" szkołę, w której był przeciek i odwołali egzamin. Mówią Ci wściekli rodzice, że dla ich dzieci to mega stres i w ogóle... Boże! Świat na głowie staje, bo ja miałem takie stresy w szkole i jakoś żaden rodzic nie protestował!? Nauczyciel lał mnie linijką po łapach albo targał za uszy. Klasówki były z zaskoczenia i zmieniane co godzinę i jakoś nie stresowałem się tak, by matka chodziła do szkoły. A teraz te dzieci to jakieś delikatnie, zniewieściałe głupki, nie mówiąc już o rodzicach, którzy chyba zupełnie zgłupieli w tej demokracji i wolności. A stres jest podstawą tworzenia. Nie wyobrażam sobie ani jednego mojego zdjęcia, w które nie byłaby zaangażowana potężna (!!!) dawka stresu. Tego twórczego i tego paraliżującego zarazem. Stres powoduje szybsze krążenie, to powoduje wzrost ilości tlenu w mózgu... same korzyści.. :) Macie stres jak robicie zdjęcia? Jak się u Was objawia stres fotograficzny? Działa deprymująco czy r...

Za wygraną...

Dajecie czasami za wygraną? Oczywiście pytam o fotografię, która pewnie dla części z Was stanowi prawie 90% życia... jak dla mnie. Czy poddajecie się przeciwnościom i po prostu oddajecie pole, nie robiąc zdjęcia, które siedzi wam w głowie, jak pestka tkwi uparcie w owocni...? Brakuje Wam czasu, pieniędzy, sprzętu, a może talentu...? Czym łatwiej usprawiedliwiacie niezrobienie jakiegoś zdjęcia. Mam na myśli rzeczy raczej pozostające w zasięgu, a nie fotografię lodowca na Antarktydzie..:) Ja niestety coraz częściej odpuszczam. Odkładam aparat i mówię sobie, że lepiej aby to zdjęcie nie powstało. Rzucam ręcznik jeszcze zanim wyszedłem na ring. Na ten przykład... od wielu miesięcy planuje zrobić cykl fotografii podczas podróży służbowych. Taki wiecie "projekt"... przez duże P. I tak się zabieram do tego jak do jeża. Nie wymaga to wcale ode mnie jakiejś wielkiej pracy, ot trza pomyśleć, wziąć aparat i pokombinować z napotkanymi ludźmi. I wiecie co... wole w tym cholernym pociągu, ...

Paolo Roversi...

Obraz
Jeśli wśród "czarnobielowców" liderem w fotografii modowej, ale nie do końca modowej, czyli takiej quasi modowej jest Peter Lindbergh, o tyle w wersji kolorowej, takim lindberghiem jest dla mnie Paolo Roversi. Jego zdjęcia są tak 'niemodowe', jak tylko mogą być, a jednocześnie są tak 'kobieco-modowej', jak rzadko kto potrafi. Lubię tę część jego zdjęć, w której nie ma tej nadętej pomponady techniki i oświetlenia, nie ma galopujących w nicość póz i wygibasów. Jest za to zwiewność i delikatność ubrana w ciuchy, które nadają całokształtowi delikatny szlif. Tutaj Jego strona. fot.: Paolo Roversi