Posty

Zmywarka a fotografia...

Obraz
Co wspólnego ma zmywarka z fotografią? Ano wiele. Postaram się krótko wyjaśnić... Zakończona impreza rodzinna. Masa talerzy. Pod blatem kuchennym kryje się cicho metalowo ocynkowana czeluść. Jej głównym zadaniem jest... oszczędność czas i ponoć wody. Zawijam więc ze stołu stertę statków i... nie mogę ich włożyć szybko do zmywarki, bo muszę resztki jedzenia wyrzucić do śmietnika, a co większa zabrudzenia nawet opłukać w bieżącej wodzie. Co zresztą nakazuje mi podręcznik użytkowania tego "oszczędzacza czas i wody". Tak więc cierpliwie płucze każdy talerz w bieżącej wodzie i układam w tych niemiłosiernie niewygodnych przegródkach. Od momentu zakupu zmywarki zużycie miesięczne wody w moim domo wzrosło o 1 do 2m3. Czas jaki marnuje na zapakowanie tego potwora i potem słuchanie przez 40 minut bulgocącego buldoga w kuchni powoduje, że z kolei rachunek za prąd też jakoś dziwnie podskoczył. A miało być: dużo, szybko i tanio ...!? A teraz co to ma wspólnego z fotografią...? Ano ma... A...

Gębule polityczne...

Obraz
Fotograficzny Portret Polityczny Tak... to ciekawy temat. Zbliżają się wielkimi krokami wybory do Parlamentu Europejskiego, a co za tym idzie etatowi i nieetatowi polityczni pstrykacze już szykują studia dla naszych "tfu-polityków". Ile znaczy dobre zdjęcie na plakacie wiedzą pewnie nadal tylko politycy spoza Polski :) U nas , pomimo tych prawie 20 lat demokracji, nadal politykom wydaje się (zwłaszcza tym z prawej strony), że ludzie w swej masie słuchają ich poglądów i identyfikują się z zawiłymi ekonomiczno-społecznymi ideami... A ludzie, jak wykazują badania kierują się w znacznej mierze tym, co widzą na plakacie... Oczywiście, oficjalnie każdy z nas zarzeka się, że interesuje go program partii, ale podświadomie nawet ja wybieram to, co ładniej sfotografowane... A więc zaczyna się wyścig zarówno do dobrych i pomysłowych fotografów, jak i wyścig doradców medialnych, którzy już starają się wmawiać swoim pryncypałom, że warto zainwestować w jakieś oryginalne zdjęcie. A niektór...

Fotograf NN... Mateusz Jerzyk

Obraz
Cóż tutaj napisać. Może nie warto zagadywać zdjęć i dobrych autorów. Więc milczę i podziwiam... Mateusz Jerzyk fot.: Mateusz Jerzyk (x3)

Fotograf NN... Claude Tenot

Obraz
Nie ma się co zarzekać. Całe życie zmieniamy poglądy i jest to wynikiem zarówno dojrzewania (wcale nie kończy się ono w liceum), jak i odkrywania świata. Ja, na ten przykład, zawsze miałem awersję do bałaganu. Raczej jestem typem, co to spodnie na ziemi nie poleżą w domu.. :) A tu proszę, Claud Tenot uczy mnie, że nawet bogaty, tłusty kadr potrafi być po swojemu uporządkowany...:) Podobają mi się jego portrety. Aż kipią. Aż cierpnie język od nadmiaru słodkiego. Aż chce się zabrać coś z kadru i skomponować kolejne trzy z tego samego materiału. fot.: Claude Tenot (x4)

World Front Pages...

Obraz
No, no... coś dla edytorów gazetowych. Przegląd czołówek ze świata. CODZIENNY ! http://www.newseum.org/todaysfrontpages/flash/default.asp

"Zacięcie papieru..."

Obraz
Taki komunikat wyskakuje regularnie na drukarce biurowej. Uwielbiam, te klimaty korporacyjne... Dwadzieścia osób na piętrze, a nikt nie usunie tego zacięcia... HelpDesk się kłania i za parę dni może podejdzie smutny pan i usunie kawałek kartki wyrwanej zanim została zadrukowana... Mam wrażenie, że podobnie bywa z moim fotografowaniem. Wyrywam ja z głowy jakieś kolejne pomysły, ale coraz częściej zapala mi się kontrolka "Zacięcie papieru..." Oczywiście w odróżnieniu od biura, ja naprawę zaczynam od razu, ale zdaje mi się ostatnio, że rolki prowadzące się mocno zatarły. Co załaduje głowę nowymi pomysłami i zaczynam "drukować" kolejne zdjęcia, to ponownie komunikat się pojawia na ledzie. Nie pomagają najlepsze informatyczne rozwiązania w typie twarde resety, wyjmowanie kabla itp... Nie pomagają wizyty u kolegi Gógelskiego, który dysponuje jak zawsze niezmierzonym zapasem zadrukowanych już przykładów fotograficznych innych autorów. Swoją drogą to ten Gógelski jest napra...

Miękus.... wymiękłem

No był. Przyjechał do Sopot. Rozstawił tło, podłączył lapa i pokazał prezentację krasząc ją swoim głosem. Zacznę od końca. Najbardziej podobała mi się czcionka użyta w prezentacji i kolory: błękit i czerwień. Mały tekst na czarnym tle - wypas. Potem było już moim zdaniem trochę gorzej. Apeluje do organizatorów, aby zmienili formułę tych spotkań, bo chyba nie ma nic bardziej deprymującego dla prelegenta jak w połowie wykładu, barman włącza młynek do kawy, który skutecznie zagłusza wszystko, a ciągły ruch za barem po prostu jest żenujący... Tego typu spotkania należy organizować na Uniwerku na jakiejś małej sali, auli - toż do cholery w Sopocie akurat jest pełno miejsc, w których można się skupić na tym co mówi gość. No i dodatkowo, po zakończeniu można podyskutować - nie cierpię spotkań w formule: przyjechałem, podłączyłem, powiedziałem, wyłączyłem. Meritum... Miękus ma wiedzę. Miękus ma przygotowanie fotograficzne. Miękus ma doświadczenie. Czego nie ma...? Nie ma wyczucia... Nie można...