Posty

Oko cyklopa...

Obraz
Czy zdajecie sobie sprawę, że na co dzień posługujecie się jedną z najbardziej ”śmiercionośnych” broni niebezpośrednich w historii ludzkości...? Prawdziwy killer, rasowy zabójca podąża za swoją ofiara mają w kieszeni marynarki jej portret wykonany zazwyczaj przy pomocy długoogniskowego szkła. Ten kawałek papieru, bądź plik cyfrowy przechowywany w podręcznym palmtopie stanowi swoisty wyrok śmierci. Jest więc współwinnym mającemu nastąpić morderstwa. Umieszczone jakieś 40.000 metrów nad ziemią satelity krajów, które uważają, że mają do tego prawo, fotografują każdej sekundy przez 24 godziny na dobę i 365 dni w roku większość miejsc na tej planecie. Używają do tego sprzętu, który w prostej drodze (bez szczególnych zakrętasów technologicznych) wywodzi się z dwóch soczewek postawionych obok siebie. Ten sam sprzęt służy do namierzania celów dla rakiet dalekiego zasięgu, które zniszczą każdy sfotografowany wcześniej sprzęt naziemny. Czynią więc go jednocześnie pośrednim ogniwem w zabójstw...

Pismo dla fotografa...?

Może być internetowe, może być papierowe (nawet lepiej), ale żeby było. Czytając z rana codzienną dawkę serwisów i pism "fotograficznych" rodzimych za głowę się łapię nad poziomem edytorskim, nad poziomem merytorycznym i jakością estetyczną tych stron i gazet... Czy wszyscy edytorzy, graficy i łamacze dobrzy wyjechali do Londynu...? Ręce opadają. Wołam więc z niskości swego stołka o powstanie w Polsce jakiegoś profesjonalnego wydawnictwa, które umiejętnie wyważy ilość reklam i sprzedajność reklamodawcom z jakością siebie samego. Swego czasu z niecierpliwością oczekiwałem reaktywacji Pozytywu, dziś już wiem, że nic z tego nie będzie. Numer kontrolny był świetny, patrząc z perspektywy tego co widzę na rynku teraz. Niestety pewnie rachunek ekonomiczny zabił w zarodku ten pomysł. Szkoda. Obecnie rynek podzielony jest na dwie frakcje, jak w życiu: ci od sprzętu, testów i komputerowych ramek oraz ci, którzy poszli w sztukę głęboką i czyta ich niszowa ilość odbiorców (np.: Kwartalni...

O fotografiiiiii...

Obraz
Wieczorem mam ochotę na offtopa. I tak, ponieważ cenię sobie bardzo język, którym dane mi jest się posługiwać, wpadł mi w oko billboard, który wisi w Gdańsku... fot.: zaczerpnięte z Profensiva Jak widać jednak i na naszym podwórku fotograficznym zdarzają się lapsusy. I to Tym, którzy pojawiają się już od 1999 roku :) Fotografiiiiiiiii..... błagam :) .

Czernie... w wersji Polaroid 55

Obraz
Roderyk pisał ostatnio, że czernie lubi smoliste... No to robię mu prezent. Czernie smoliste, a wcale nie cyfra...:) (fot. 1 - Xenar 360mm/5,6, fot. 2 - 127mm/4,7, Polaroid 55 stylizacja Beata Fryz, mod. Magda) PS Ponieważ moje uwielbienie dla tego materiału rośnie z każdą klatką, wrzuciłem cropa 100% z pierwszego zdjęcia. Oklaski dla Polaroid i dla wizażystki... materiał nietykany. Skan Epson 4990. Ałć - zaciąłem się...:) LINK

Polecane... Mark Laita

Obraz
No właśnie. To jednak najtrudniejsze. Ludzi pokazać tak, jak widziani są przez nas, a jednocześnie tak by odkryć w nich to coś, pozostające poza naszym widzeniem. Mark Laita robi to świetnie w cyklu "Created Equal" pomimo, że jego komercyjne prace są zupełnie z innej beczki. Wszechstronność? No cóż. A może talent...? Strona Marka komercyjna niejako. Strona portretów "Created Equal" (lepszej jakości i więcej zdjęć z tej serii nie udało mi się znaleźć). Dzięki Wujkowi db - dodaje też link do tego JAK powinno się wystawiać zdjęcia...:) Dzięki Wujku.... fot.: Mark Laita (x3)

Nauka całe życie...

14 stycznia 2008, godz.: 00:15 Przed pół godziną nauczyłem się kolejnej rzeczy w swoim życiu.... Krótka powiastka... Kasety leżą przygotowane na krześle. Łazienka uszczelniona szarą taśmą. Kuweta lewa - wywoływacz. Kuweta prawa - utrwalacz. Pomiędzy nimi kran, a na końcu ścieżki - demineralka ze zmiękczaczem. Ciemność. Krótkie paznokcie podważają cięta w wymiar 4x5 cala błonę w takt tykającego w kieszeni stopera. Fiszka ląduje w lewej kuwecie i... No właśnie. Znacie to uczucie, gdy coś idzie nie tak, ale jeszcze dokładnie nie wiecie co. Trochę tak jak w filmach grozy, gdy widz już wie, że na bohatera czeka zmutowana ośmiornica tuż za rogiem, a brzęk potrącanej szklanki, to nie (jak się wydaje bohaterowi) żona w kuchni, ale macka ośmiornicy. No i właśnie to dziwne wrażenie mnie ogarnęło, gdy fiszka w kuwecie wygięła się w łódeczkę....!? Nigdy wcześniej to się nie zdarzało...! Ale twardo odsiaduję swoje 8,5 minuty z głową opartą o ceramicznego strażnika marki Grohe... Płukanie pod kranem...

Steidl... warto kupować

Obraz
Są wydawnictwa, które przedkładają nadal jakość nad ilością i markę autorów nad komercyjną degrengoladą w stylu Grocholi... Takim wydawnictwem poruszającym się w kręgu albumów fotograficznych i sztuki jest niewątpliwie niemiecki Steidl . Zaglądajcie tam co jakiś czas, bo warto. Jednym z bardziej mnie interesujących jest Richard Avedon "Portraits of Power" ( Steidl ). fot.: Steidl