Posty

Wzorem Amerykanów...

Obraz
Ponieważ mówi się (it's said), że Amerykanie przodują we wszystkim więc i ja idąc w ślady fotografów zza oceanu, robię swoje miasto. I jak... czy wpisuję się lepiej w postulat BW Rudolfa ...?:) Gdańsk, 2008

Fotograf NN... Dan Chang

Obraz
Co jakiś czas zamierzam publikować tutaj fotografie, które nie są dziełem głośnych nazwisk ani wybitnych autorytetów. Po prostu są to zdjęcia fotografów nieznanych nikomu - NN. Pierwszym z nich jest Dan Chung. A to dlatego, że przeżywam jakaś fascynację czarno-białą fotografią miejsc. Samych miejsc. Taka trochę wersja tych kolorowych fotografii miast amerykańskich. Oto fotografia Dan'a, która bardzo przypadła mi do gustu. fot.: Dan Chang, Exxon Station fot.: Dan Chang, Untitlted PS No i dzięki SimOn mamy tego więcej TUTAJ :)

Annie Leibovitz - kawa Lavazza czy chrzan...?

Obraz
Dla mnie zapach kawy to przede wszystkim wspomnienie z dzieciństwa mojej mamy w niedzielne południe siedzącej w swoim fotelu, ubrana elegancko. Przed nią na stole stoi parująca kawa robiona na styl PRL (całe te fusy itd) i roznoszący się po całym mieszkaniu zapach tej substancji. Tak drażniący, ale tak ciepły zarazem. Kawa dla Annie Leibovitz to mieszanka MEGA kiczu i braku spójnego pomysłu. Jestem jak na razie totalnie rozczarowany efektami tegorocznego kalendarza Lavazza... ;( Kiedy dowiedziałem się, że będzie go robić Annie, liczyłem w duchu na coś naprawdę z jej najlepszych lat. Dostałem jakąś mieszankę nieudolną Davida Lachapella i Guy Bourdin . Bardzo mi żal tego kalendarza. Ucieka w stronę, której nie rozumiem i jest moim zdaniem złą kontynuacją wcześniejszych "dokonań". Natłok środków i włożona kasa idzie na marne... Do chrzanu z taką fotografią... Kalendarz Lavazza 2009 fot.: Annie Leibovitz (Lavazza Calendar 2009)

Rzut bumerangiem Tomaszewskiego...

Czekałem i czekałem. Aż w końcu znalazłem czas aby oglądnąć zdjęcia Tomaszewskiego w NG pod tytułem cyklu "Rzut beretem". W tym czasie przetoczyła się już ożywiona dyskusja w odwiedzanych przeze mnie miejscach. Edytorka GW zrobić postanowiła nawet wywiad telewizyjny z autorem... i ten wywiad umieszczam poniżej, bo są tam zawarte zdjęcia. No i teraz jestem w kropce, bo autorka bardzo ceni i lubi pana Tomasza. Ja w sumie też go cenie, lubić nie umiem, bo nie znam. Ale Beata Łyżwa-Sokół (bo to ona jest wspomnianą edytorką) idzie dalej i pisze , że Tomaszewskiego zdjęcia wsi to "przygoda intelektualna i uczta wizualna". A ja ma fatalne uczucie, że te zdjęcia nie są ani ucztą, ani przygodą. Mam natomiast wrażenie, że Tomaszewski kręci się i powraca do ogranych chwytów jak bumerang rzucony między odbiorców. Nie chciałbym pójść za daleko i napisać, że Tomaszewski nie pokazuje nic nowego, odkrywczego... ale korci mnie by wytknąć mu brak rozwoju. Te zdjęcia nie są dla mnie ż...

Dotyk...

Dziś o dotyku. Można wszak dotykać różnie. Delikatnie, czule, tkliwie, szybko, subtelnie, drażniąco, przelotnie, mokro, źle.... Trzymam w ręku fiszkę w rozmiarach mniej więcej 10x13cm. Podnoszę ją do oka na jasnym tle okna. Blok z drugiej strony tak przeszkadza, ze zadzieram głowę wyżej i wyżej, aby tylko nic nie zakrywało czystego nieba. Dotykam stworzonego dzieła. Delikatnie , wręcz czule , czubkiem kciuka i palca wskazującego ściskam mocno, aby nie wymsknęło się na podłogę... Rękawiczka bawełniane znaleziona gdzieś w hurtowej ilości na Alledrogo leży na stole. Jakoś nie mam chęci pozbawiać się tego jeszcze mokrego dotyku błony wyjętej z kuwety. Tkliwie obracam stronami szukając najlepszej perspektywy dla oczu. Zapach utrwalacza skapującego z dolnego rogu na koszulę wreszcie odrywa mnie od magicznego obrazu. Szybko chwytam w rozwarte palce brzegi materiału i ponownie zanurzam w wodzie. Subtelnie , aby nie drażnić powierzchni światła załapanego między sreberka. Płukanie. Przelotni...

"Każdy orze jak może...

.. i gdzie może się pcha Jedni do akcji W, drudzy do akcji H..." Boy-Żeleński Złota myśl w sumie. Jak by jej nie trawersować (ulubione ostatnio słowo komentatorów politycznych), to będzie pasowało. Do fotografii też pasuje. Ktoś zlecił komuś zrobienie kalendarza dla firmy. Duża firma. Własne biuro ma i sekretarkę ma, i nawet dwie windy są. Fotograf przedstawia swoją koncepcję. Marketingowy guru z 11. piętra (wyżej jest tylko piętro 12. i prezes) kiwa głową i poklepuje sam siebie po kolanach z zadowolenia, bo to i tanio będzie i plusik jakiś na Święta przed "czwartym piętrem". Fotograf czyni swą powinność i tydzień później grafik już wpakowuje cycastej dziewczynie długie stalowe pręty między biust za pomocą narzędzia 'pędzel' w fotoszopie. Pręty lśnią w blasku 500-watowej lampy produkowanej w pokoju z bardzo niskim sufitem w odgłosie jedynej państwowej stacji radiowej China Broadcasting Corp. Lampa jednak się sprawdza, bo tak cycata blondyna, jak i stalowe pręty d...

Znalazłem ciekawego fotografa

Obraz
Właśnie trafiłem na tego ciekawego fotografa... Polecam serdecznie, fajne portrety. Te rodzinne są nieziemsko "ciepłe"... Michael Dorr fot.: Michael Dorr