Posty

Seksista fotografista...

Obraz
Jak to jest Panowie z nami "fotografami"- czy jesteśmy seksitami? Rymek na rano jest piękny :) Oto dzieło, które powstało jakiś czas temu i tak sie przyglądam temu zdjęciu (misiu) i zacząłem wertować moje "uliczne" partytury (bo fotografia jest jak partytura przecież - można na niej grac wszystkimi kolorami wyobraźni) i zaczynam doszukiwać się w niej męskiego pierwiastka. I to tego złego, a może lepiej pierwiastka (rodzaj męski), który mam zaszyty gdzieś pomiędzy cienką ścianką żyły a warstwą komórek. W każdym razie... na stałe tkwi to we mnie i nie da się wypłukać nawet dietą warzywną. Więc.... analizując zdjęcia dochodzę do wniosku, że moje oczy widzą lepiej gdy widzą coś ładnego. Znaczy brzydkie też się czepia mojego wzroku i opstrykałem w życiu (jak każdy z Was) dziesiątki śmietników i pustych, brudnych, osikanych klatek, ale jak widzę ładne coś związane z płcią piękną to sie we mnie jakoś tak do strzału szykuje Hassy, co by zaraz uwiecznić te powiewające na wie...

Chodzenie z aparatem... sprawki...

Jak chodzicie z aparatem? Ja się przyłapałem ostatnio, że trzymam aparat stale w rekach. Do tej pory zazwyczaj nosiłem go w torbie na ramieniu i starałem się nie epatować wielkością zabawki i profi wyglądem. Jednak zaczęły mi uciekać chwile. Raz, drugi nie zdążyłem wyjąc, a to suwak się zbiesił, a to torba się zawinęła i kurcze staram się w łapach mieć tego klocka mojego ciężkiego. To ci wyzwanie... Nie mówię już o statywie, który staram się mieć przy sobie zawsze, choć ostatnio po prostu mi się nie chcę... Za każdym razem mówię sobie, weź co ci szkodzi, ale nie biorę i potem z drugiego końca miasta już się wracać nie chcę, bo akurat Motława ładnie dziś faluje i długi czas by się przydał. Lenistwo. Wczoraj odwiedziłem znowu Warszawę. Tym razem nawet 5 minut nie miałem żeby wywlec się z klimatyzowanej taryfy i tylko mignęła mi przez szybę stolica. I wiecie co... Chyba się przekonuje... Zza szyby jakaś taka nawet przyjemna jest... A może to pora roku i ta niezliczona ilość pięknych, pols...

Letnie świecenie...

Obraz
Są pory roku, których fotograf nie lubi szczególnie. Są pory dnia, których fotograf nie lubi szczególnie. Są nawet wiatry, których fotograf nie lubi zwłaszcza. Takie dni właśnie nadchodzą. Niestety! - Co za wspaniała pogoda na zdjęcia! Słońce, ależ pięknie - powiedziałaby żona jeszcze 10 lat temu (gdy nie była żoną) w pierwszy słoneczny dzień lata. Na szczęście, już po kilku miesiącach udało się wymazać z twardego dysku jej mózgu wpis o słońcu i fotografii. Niestety, nadal z innych stron słyszę te wspaniałą tezę. - No dobrze, ale czemu się czepiasz iczek? - już słys zę gdzieś z tyłu głowy pytanie tego drugiego iczka. No to spróbujmy to sobie przeanalizować... Co można sfotografować w słoneczny dzień, w pełny m słońcu przy upale rzędu 30 stopni, gdy cienie i różnica naświetleń waha sie między 2 a 4 działki przysłony i za chińskiego boga nie da się tego zbalansować w normalny sposób.... Prop. 1 Pierwsza propozycja to... niebo z filtrem czerwonym. Jak wiadomo użycie takiego cuda spowoduj...

Moje prawa fotografa...

Za każdym razem gdy czytam regulamin jakiegoś konkursu, to szczególną uwagę zwracam na zapis o możliwym wykorzystaniu moich prac do, jak to określają organizatorzy, promocji konkursu i wystaw pokonkursowych. I za każdym razem łapię sie na tym, że stawia się mnie, uczestnika w roli patentowego osła, bo pod płaszczykiem zrozumiałej dla mnie asekuracji i współpracy w rzeczywistym promowaniu konkursu, najczęściej spotykam próby zrobienia mnie w konia. Oto przykład (wycinek regulaminu), który mnie odstrasza od wzięcia udziału w takim konkursie. Czy się czepiam, czy tutaj już organizator poszedł za daleko? A może przesadzam? Przykład 1 ~~~~~~~~~~ 5.1. Nadesłanie na konkurs fotografii jest równoznaczne z udzieleniem organizatorowi konkursu bezpłatnego prawa do korzystania z prac konkursowych – w celu promocji konkursu, organizowanych wystaw,druku publikacji pokonkursowej - na okres 1 roku. W szczególności uprawnia organizatora konkursu do bezpłatnego korzystania z prac konkurs...

Metoda na głoda...

...fotograficznego. Jest ich zapewne wiele, ale ja chciałbym króciutko (nadal pamiętając wczorajszą traumę związaną z promocją książki Jureckiego) napisać, że jedną z metod na zaspokojenie własnych pragnień fotograficznych jest zorganizowania pokazu swoich prac wraz z komentarzem. Poniżej zamieszczam kilka cennych rad jak tego nie robić oraz jak, moim zdaniem, to powinno wyglądać. Więc zaczynamy: Robisz pokaz swoich zdjęć, promujesz album prac swych, mówisz o książce o fotografii!? Zastanów sie co robisz. Daj szanse swoim odbiorcom aby zrozumieli kim jesteś i szanuj ich! To oni mają kupić Twoje dzieła więc dbaj by czuli się dobrze! Zasady: - nigdy nie spóźniaj się na swój pokaz, - nie ufaj właścicielom lokalu , w którym robisz pokaz (jeśli mówią, że jest kable video do rzutnika, każ im go pokazać, jeśli mówią Ci, że ekran jest biały - dotknij go, bo szmata zawieszona na framudze drzwi może zdziwić nawet największych luzaków... (vide wczorajszy wieczór), - zaczynaj mówić o czasie - pu...

Jurecki... gadał...

Długo się już nad klawiaturą zastanawiam jak to napisać. I nadal nie wiem, więc będzie bardzo chaotycznie... Byłem w tym "Lalala-Bistro". Był Jurecki. Były lody z pieprzem i octem (nie zjadłem, ale atrakcyjne). Było fatalnie. Powiem tak, Jurecki nie gadał o fotografii. Jurecki nawet nie jest w stanie powiedzieć niczego ciekawego dla mnie o fotografii. Jurecki nawet na prześcieradle przyczepionym do framugi drzwi, bokiem do odbiorców nie pokazywał z laptopa fotografii, bo była to plama jedynie. Rzeczą, której z pewnością można się nauczyć od Jureckiego to... jak nie mówić o fotografii i jak nie organizować spotkań autorskich . To był koszmar. Wytrzymałem około godziny, nie wliczając spóźnienia w rozpoczęciu gadania, które nie wiedzieć czemu stało sie jaką idiotyczną tradycją na takich spotkaniach. Jakby długość czasu oczekiwania na pierwsze słowo prelegenta miało już na wstepie zwiększać jego wyjątkowośc. G... prawda. Bez ogródek powiem, że ja nie dorosłem i chyba nie rozwiną...

Dzień bez wpisu....

... dniem straconym. Prawda głęboka w tym jest, bo jak Was opuszczę na dzień lub nie daj boże na półtora, to czuję się jak zdrajca. Dlatego staram się jak mogę, aby Was zatrzymać przy mnie i proponować dyskusje na każdy temat fotograficzny, bo okazuje się, że wielu z nas ma te same przemyślenia, problemy i pomysły jeśli chodzi o fotografię. Po tym małym wstępie... a nawiązując do tytułu... chciałbym zwrócić Waszą uwagę na wpis Rudolfa o braku weny . Poniżej zamieszczam anty-wpis: Od wielu lat wiem, że coś ze mną nie tak jest. Od tygodni znajduję w necie same dobre zdjęcia, nie mówiąc już o wystawach, które odwiedziłem, a kilka dni temu zauważyłem w czasie spaceru po Starówce, że patrze podobnymi kadrami jak te widziane fotografie - wszystko warte rejestracji. Nawet nie ma znaczenia, że jestem dziś malinowy, ostatnie dwa dni zapierdalam w firmie jak mały motorek! Nie interesuje sie kryzysem wieku średniego, który powinien mnie już dopaść, po prostu chłonę te wszystkie wspaniałe rzeczy ...