Posty

Czy ja się promuje... ? :)

... oj chyba śmiechu kupa. Stacja Ratusz... Warszawa:

Przemyślenia uliczne...

Ostatnio dużo czasu poświęcam "fotografii ulicznej". Znaczy oglądam ją, bo samemu robić to jakoś juz tak mnie mniej ciągnie. Ale wędrując po naszych rodzimych linkach (jak można użyć słowa rodzimy w Internecie?!) wydaje mi się, że zaczynam powolutku rozumieć dlaczego niektórzy robią dobre zdjęcia street, a niektórzy złe. Spędziłem dwa popołudnia na spacerach miastem. Nie swoim, ale to nie ma znaczenia. Nie spieszyłem się, nie załatwiałem żadnych bardzo pilnych spraw i nie gnałem na "ważne" spotkania. Włóczyłem się (piękne słowo). Po prostu... noga za nogą. I myślałem. Tak, zdarza mi się :) Otóż mam wrażenie, że naprawdę dobre zdjęcia, w szerokiej dość kategorii street photo, mogą zrobić jedynie ludzie, którzy ze swojej natury kochają innych ludzi. Wiem, wiem... wielkie słowo. Ale pod nim kryje się bardzo banalna prawda. Jeśli nie jesteś w głębi duszy humanistą (w tym kontekście kimś skierowanym na człowieka), to niezwykle trudno Ci patrząc dodatkowo przez obiektyw,...

Wsyscy sie ciesimy... gratulasie...

Obraz

Pieskie życie...

Obraz

118km/h...

Obraz
Tyle wskazuje czerwony wyświetlacz w wagonie IC do Warszawy. I z taką szybkością mknę znowu do tego nieciekawego miasta Warszawa, którego nie wiem czemu nie lubię? Znowu dworzec o 20:00, znowu trasa do wynajętego i zimnego mieszkania. Ech... wolę robić zdjęcia. I tak mi się podczas tej podróży przypomniało, że wiele osób realizowało "projekty drogi". Takie wiecie zdjęcia z podróży pociągiem, tramwajem, autobusem, koleją. Ale skupiali się na samym środku lokomocji. Na jego klimacie, zapachu, kolorach... Wyciągnąłem więc telefon, bo to jedyne rejestrujący obraz urządzenie jakie w tej chwili mam w przedziale i ... no właśnie i ...? Żeby chociaż ten skurcz palca, o którym pisze Rudolf... ale nie... nic. Więc tylko cyk... za okno. Gdzieś za Malborkiem. Żółto. 118km/h Za możliwość wykonania zdjęcia i przesłania go do komputera i wystawienia na bloga dziękuje w kolejności dowolnej firmom: - Nokia - Toshiba - Orange - Adobe ... oraz technologiom: - Bluetooth - GPRS :)

Autobusy rzemieślników...

Toczę mailowo bardzo ciekawe dyskursy fotograficzne z Sarniakiem . Wymieniamy poglądy i zastanawiamy się wspólnie nad sensem całej tej fotografii. W trakcie tych szybko pisanych maili, bo robotę w końcu zrobić w biurze trzeba, wpadamy często na bardzo ciekawe porównania i metafory :) Jednym z dzisiaj wymyślonych jest takie oto stwierdzenie, skąd inąd bardzo mi się podoba. Opisowo troche po wyjęciu z kontekstu wygląda to tak: Zawsze są wyjątki od zasady, że na "wielką" fotografię trzeba mnóstwa kasy i to właśnie te wyjątki zazwyczaj pchają te maszynę artyzmu i rozwoju sztuki fotograficznej do przodu, bo na zapleczu prawdziwej sztuki zawsze stoją autobusy pełne rzemieślników, którzy utrwalają to, co stworzyli tacy jak Rui Palha ... :)

Samotność fotografa... :)

Obraz
Jesteśmy sami na tym świecie. My fotografowie. Sami ze swoimi problemami twórczymi. Sam na sam ze swoimi lękami... A My fotografowie nasze lęki nosimy jak odzież wierzchnią... (jak mawiał Osioł do Shreka). Jesteśmy więc w sumie takimi "osłami fotograficznymi" z lękami przyczepionymi do czoła... Oto dzień z życia osła fotograficznego. Scena 1 - samotność fotografa (zwróćcie uwagę na części odzieży, gumowe zabezpieczenia) Scena 2 - przestrzeń nas wzywa Scena 3 - sam na sam z lękami (w tym wypadku lęk ma na imię Magda) Scena 4 - utrata świadomości (głowa zagubiła sie w poszukiwaniu weny) * Backstage photo by Beata Fryz ... :)