wtorek, 24 lutego 2009

Film o Fotografii...

Duża litera w słowie Fotografii jest jak najbardziej uzasadniona. Bo to pierwszy film o fotografii naprawdę jaki widziałem.
Jest to najbardziej przesycony erotyką i dreszczem ciekawości obraz ostatnich lat w mojej bibliotece. Sceny naprawdę hitchcockowskie... no i gwiazda.
Mleczno biała Nicole Kidman... uch!... ona nadaje się idealnie do takich ról. Lepszej dobrać nie mogli.

Każdy kto zna mroczną stronę widzenia świata przez Diane Arbus, musi to zobaczyć. Ja sam nie wiem dlaczego tak długo nie znalazłem tego filmu. Ale teraz czuję się spełniony...

Film odrywa mnie od widzenia filmów o fotografii jako dokumentów i przenosi w podskórną warstwę tkanki. Zaczynam się bać, że we mnie jest też ta dążąca do zobaczenia mroku strona człowieka/fotografa.

Polecam Wam Nicole Kidman a'la Diane Arbus w świetnym filmie: "Fur. An Imaginary Portrait of Diane Arbus".





17 komentarzy:

Rosomak pisze...

tak.. "Why don't you tell a secret?". to jest to co zapamiętałem najsilniej z tego filmu. to jest uzasadniony powód żeby kogoś sportetować. podejść do człowieka i "dotknąć" go zdjęciem. pamiętam, przez jakiś czas byłem pijany tym filmem.

Kuba Weber pisze...

Wg mnie film jest słaby jak poparcie prezydenta. Ot życie Arbus jako przyczynek do opowiedzenia "pieknej historii o miłości". Z samą osobowością artystki, tym co pchnęło ją do zdjęć osób nietuzinkowych - "cudaków", nie ma nic wspólnego... a szkoda. Nawet osoba zainteresowana fotografią, nic nie straci nie widząc go. Polecam za to biografię Arbus na papierze.

Skoro jednak jesteśmy przy filmach, ktoś pamięta tytuł filmu w którym bodajże - Charlie Sheen - gra amerykańskiego fotoreportera podczas wojny w Jugosławi?

iczek pisze...

Aleś przywalił z tym reporterem Kuba...
Faktycznie ciezko porównac oba te filmy. Zdumiewające zestawienie przedłożyłeś..:)

Rafal pisze...

Popieram Kube, film moze i fajny, ale napewno nie o Diane Arbus, a fotografia, to chyba tylko tlo....

iczek - jakie porownanie? chlopak zapytal o tytul, zreszta tez chcialbym wiedziec bo chba nie ogladalem....

zdrovka

Rosomak pisze...

no tak, nie jest to przecież film o tym dlaczego lepiej używać lajki od najkona więc jak on może być o fotografii? ;) Tytuł rozwiewa raczej niejasności dotyczące rozbieżności między biografią, a scenariuszem. Fotografia zaś to nie tylko wciskanie migawki, ale też to co się dzieje w głowie fotografa.

Anonimowy pisze...

Oj Iczku, cudny ten film to prawda, widziałem go już kilka razy, ostatni raz jakiś miesiąc temu. Jak zwykle siedziałem zachiponotyzowany przed telewizorem muskajac na kolanach mojego roleiflexa. Dla mnie ten film posiada w sobie coś niezwykłego, niedwfiniowalnego, co pewien jestem, każdy wrażliwy fotograf wyczuwa z odległości 10-ciu mil morskich. Dobrze, że o nim przypomniałeś. Dodam tylko, że w Polsce jest dostępny w wypożyczalniach "Beverly" pod tytułem "Futro".
Paweł K

Viracocha pisze...

Mam wrażenie - przeczytawszy komentarze - że niektórzy powinni oglądać jedynie filmy dokumentalne lub tzw. "na faktach".
Osobiście polecam ten film każdemu miłośnikowi fotografii*.


* Miłośnikiem fotografii nie jest jeszcze miłośnik posiadania sprzętu fotograficznego (często jak najdroższego), ani miłośnik przyciskania spustu migawki.

iczek pisze...

Rafał - albo ja źle odczytałem sugestie Kuby, albo za daleko je zinterpretowałem...:)
Wydaje mis ie jednak, że sens jego wypowiedzi wyłapałem....

I nie zgadzam się z nim, co podkresliłem w swym komentarzu miedzy wierszami.

Zbyszek Carewicz pisze...

Naprawde zaskakuje mnie to, ze ktos moze byc tym filmem zachwycony. Szkoda, ze z tak ciekawego zyciorysu wykrojono tak plaska i banalna papke made in hollywood. A z Hitchcockiem to juz niezle przesadziles.
Wielka szkoda, zmarnowano doskonala historie.

Anonimowy pisze...

Oglądałem ten film tydzień temu do tej pory on we mnie siedzi! Pięknie zagrała Nicole, taką subtelną osobę... a zainteresowaną takimi dziwactwami... Film bardzo dobry, ale jednak czegoś mi w nim zabrakło.
pozdrawiam, dektol

Kuba Weber pisze...

Iczku tam nie było żadnej sugestii, ot przy dyskusji o filmie poprosiłem o przypomnienie zapomnianego tytułu, to wszystko, nie próbowałem przemycić żadnego zakamuflowanego przekazu.
Ofkorz, film może się podobać - i z całym szacunkiem wobec osób którym się pdoobał - jednak wsadź w ręce Nicole pędzel malarski, klucz francuski czy wałek do ciasta zamiast aparatu a historia nic nie straci. Jeśli ktoś wątpi, to po raz kolejny zachęcam do zapoznania się, skądinąd świetną biografią Arbus. Film z jej życiem ma niewiele wspólnego. Za Zbyszkiem - po prostu zmarnowano historię.

iczek pisze...

Ależ ty nie sugerowales, Ty napisałeś wprost, że film Ci si enie podoba i że zmarnowano wspaniala historie Arbus.... teraz to powtarzasz i mam wrażenie, że ja to rozumiem co piszesz do mnie...:)

Ja po prostu nie widze tam zadenj historii Arbus...

Żeby film zrozumieć, oglądnąć i się nim zachwycić lub nie - trzeba znać życiorys Arbus, bo w filmie nie ma o tym ani slowa.

To jest wycinek z jej zycia jeszcze zanim zaczęła fotografować.

Zreszta autorzy zaznaczają, że to jest fabuła... nie dokument.

Myślę, że mówimy o różnych stornach tego filmu... ja o jego poetyce i przesłaniu - Ty o Arbus i aspektach dokumentarnych itd...

Ale oczywiscie każdy widzi to jak chce... nie zamierzałem nikomu nic narzucać - ot polecam. W dobie filmów para-dokumentów o kolejnym wspaniałym reporterze wojennym, który kulom się nie kłania, za to w fotoszopie dorabia dymy i rakiety - ten fil jest plastyczny i poetycki.
Tyle...

Kuba Weber pisze...

Iczek, film o Fotografii przez duże F, gdzie fotografia stanowi tylko tło? Masz rację, mówimy o innych aspektach tego filmu, ja po prostu nie szukam sensu tam gdzie go nie ma.

A w fotoszopie to pewnie Downey'a zrobili ;]

Adaś pisze...

Jeśli można, wydaje mi się, że problem polega na tym iż nastawienie okazuje się niezgodnym z treścią faktyczną filmu. Trudno się dziwić nastawieniu większości, widząc choćby okładkę na której widnieją skany z dużych negatywów... Reasumując, film fajny (dobrze zrobiony)ale nie to chciałem zobaczyć:-(

Viracocha pisze...

Wg mnie film jest inspirujący i to jego największa zaleta dla widza-fotografa. To film o procesie tworzenia jeszcze w głowie artysty, a nie zbiór backstage'ów, czy też dokument o fotografie.

Aga Cudak pisze...

Oglądnęłam ten film i się zachwyciłam! piekne kadry, gra swiatlem, wspaniala gra aktorow, szczegolnie Nicole. Moze nakreca kiedys film przedstawiajacy jej zycie według ksiązki Bosworth Patricia, wtedy beda zadowoleni tez Ci, ktorym sie film Futro" nie podobal.

wojtek łucki pisze...

Po Twoim - archiwalnym już bądź co bądź - wpisie szukałem u siebie na prowincji wypożyczalni, ale bezskutecznie :(

Los okazał się łaskawy i film pokazano w ostatnim czasie na HBO2. Nagrałem i wczoraj obejrzałem go sobie.

Film intrygujący. Bez znaczenia, że jest "tylko" fabularyzowanym wycinkiem historii niebywale interesującego, ale i tragicznego życia osoby wyjątkowo niezależnej intelektualnie.

Film podobał mi się bardzo. Zwłaszcza jego poetyka. Niezbadane są pasje ludzkie. Tyleż fascynujące, co niebezpieczne.

A sukces filmu upatruję także w tym, że dzięki temu obrazowi sięgnę po biografię Diane Arbus. A pewnie w innym wypadku bym tego nie zrobił.