środa, 30 kwietnia 2008

Pejzaż realistyczny...


Rośnie nam pejzaż za pejzażem
ziemia co chwilę zmienia twarze...


Postanowiłem jakiś czas temu przekroczyć próg kilku gdańskich galerii sztuki. Centrum Gdańska i Główne Miasto obfituje w galerie ze sztuką tak nowoczesną, jak i tradycyjna (powiedzmy). Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie drobny szczegół. Oto, ja, amator fotografii niosłem pod pacha małe zawiniątko. Znaczy, nie było one tak zupełnie małe, bo miało 50x50cm i było wydrukiem atramentowym mojego zdjęcia. Nie na zwykłym papierze, jak chcieliby co po niektórzy zaglądający tutaj :), poszedłem dalej (dlaczego to wyjaśnię później) i naniosłem moje zdjęcie na płótno. Wszystko rozparte na blejtramie. Wyglądało nawet nawet. Naprawdę nie liczyłem, że ktoś rzuci mi się na szyję i zaproponuje milion dolarów. Naprawdę. Znam swoją wartość. Ot, taka próba sił... próba rzeczywistości.

...pejzaż zawiły jak poemat
a temat taki zwykły temat...


Pierwsza galeria, i tutaj świadomie nie będę używał nazw. Pusto. Niedziela. Zaciekawiony pan wychyla się z zaplecza. Zaczynam od niskiego E:
- Czy sprzedaje pan fotografię?
- Nie. W życiu nie sprzedałem fotografii - szybka odpowiedź natychmiast sprowadza mnie na ziemie. Zresztą tak się spodziewałem, ale nic... brnę...
- Wie Pan, a może zaciekawi Pana taki troch romantyczny portret? - zaczynam rozwijać śliczny papier pakowy.
- Nooo może pan pokazać, ale na pewno nie wezmę, fotografia się nie sprzedaje!
- A, to nie będę odwijał. Dowidzenia.

Pejzaż horyzontalny
horyzont różny niebanalny

człowiek jak stwórca nieobliczalny...


Galeria na Długim Targu. Wchodzę. Para ludzi w wieku moich rodziców unosi głowy znad gazet. Przeciągłe: - Taaaak....? Ogłusza wprost w tej ciszy. Pusto. Nikogo. Zaczynam tak samo:
- Mam fotografię....
...i dalszy ciąg dialogu proszę skopiować z galerii nr 1 :)
Prawie, prawie się odwracam, gdy nagle pana skusiła paczuszka. Widać ciekawski błysk, jak u każdego zbieracza.... Odwijam. Cisza. Gazeta pani delikatnie opada na biurko. Cisza.
- Wie Pan co.... fotografia się nie sprzedaje, ale..!
Już w moim mózgu włączyły sie receptory odpowiedzialne za triumf... już już, ale nie... spokojnie. Pan ma pomysł.
- Proponuje panu...

Rosną budowle na ugorach
jest tylko jutro nie ma wczoraj...


Galeria nr 3 mnie zaskoczyła.
- Tak mamy fotografię. Zaraz, gdzieś tutaj... o... tam w rogu pod tymi obrazami. Nie,nie tam, niżej... niżej... tak, musi Pan podnieść te kilka obrazów. Tam leżą. Kiedyś jakaś studentka ASP zostawiła.
Data wygrawerowana w prawym rogu nie pozostawia złudzeń. 2003, Ewa... "Forma".
- Ale wie Pan co... najlepiej to gdyby pan znał kogoś dobrego z malarstwa. Najlepiej sie u nas sprzedają pejzaże realistyczne. Wie pan... drzewka, pola, zachody słońca, ratusz głównego miasta, Żuraw...

Czemu wydrukowałem na płótnie fotograficznym? A, bo chciałem ułatwić tym, co uważają, że jedynie obraz ma wartość. Ale to nieważne.
Smutno mi. Bardzo smutno...

...wiatr targa wiechy coraz to nowe
i coraz większa trwa budowa...


Pejzaż horyzontalny

horyzont różny niebanalny

człowiek jak stwórca nieobliczalny



8 komentarzy:

Jerzy Pawlowski pisze...

To rzeczywiście smutny pejzaż. Na początku tego miesiąca, mimo że to dla mnie prawie 1000 km w jedną stronę (dzień w samochodzie), przymusiłem się i pojechałem do Nowego Jorku na AIPAD, czyli show/targi galerii fotograficznych. Mimo że niby wiedziałem czego się spodziewać byłem na prawdę zaskoczony ilością ludzi, szczerze zainteresowanych, z amokiem w oczach przerzucających sterty zdjęć w stojakach a nie zadowalających się tylko tym co na ścianach. W tym kupujących też było widać. Co prawda wydawca Focus twierdził że nie było takich obrotów jak w tamtym roku ale winą obarczał organizatorów a nie kupujących. Galerie głownie z kontynentu, z Europy jedynie kilka, musiałbym policzyć w katalogu, a to przecież tylko te które stać na wynajęcie stoiska w budynku przy Park Avenue, jest sporo biedniejszych.
Sam oczywiście nic nie kupiłem (kłamię że nie nic - lunch, katalog, i prenumeratę Focus) bo mnie na to nie stać ale co się naoglądałem to moje, i co najważniejsze nie było mi tak smutno jak Tobie. Pociesz się że to przyjdzie i do kraju, tak że nie przejmuj się, twórz abyś nie był zaskoczony. Jedyne co, komputerowych wydruków widziałem jedynie kilka sztuk, trochę jakby ukrytych. Jak kolor to przeważnie C-print, czarno białe to tradycyjna odbitka lub techniki szlachetne. Na Paryskim Foto ostatniej jesieni też już nie było inkjetów.

alkos pisze...

Jerzy, to naprawde tak zle z tymi inkjetami? Choroba, wlasnie zainwestowalem w węglowe A3+ na barycie... :-P (i pewnie dlatego nikt nic nie chce kupić... tak sie pocieszam) ;-)

Rudolf pisze...

Dobre, iczek, naprawdę dobre.

Bo widzisz, do sprzedawania w Galeriach trzeba mieć nazwisko - widocznie nie masz. ;)
Żeby jednak sobie takowe wyrobić, najlepiej zacznij sprzedawać wśród znajomych. Potem znajomych tych znajomych, itd...

Albo wystąp w tefałenie.

Anonimowy pisze...

Trzeba mieć nazwisko? A może trzeba mieć coś do powiedzenia poprzez fotografię - wszyscy wciąż szukają jakichś układów czy zmowy. To najprostsza droga by udowodnić, że tylko "swoi" mogą gdzieś dojść. Może czas zacząć patrzeć na swoje fotografie i szukać w głowie wartości podstawowych?

Anonimowy pisze...

Ale tu nie chodzi o nazwisko. Fotografia się nie sprzedaje,bo dla ludzi fotografia to to samo co powielone milion razy zdjęcie sprzedawane w Ikea. Owszem moga kupić takie zdjęcie, ale najlepiej jesli zobaczą je na ścianie w serialu MjakM:(

iczek pisze...

@Anonimowy_1 - staram sie nie reagowac emocjonalnie na wpisy tego typu, ale szczerze powiem, ze takie pierniczenie, to przerabiałem w liceum. Wyrosłem i ten argument jest po prostu dla mnie nie do przyjęcia. Wartości podstawowe..? O czym mówisz... To ty upraszczasz i to w idyllo ideologiczny sposób romantycznego chłopca w samej koszulinie z talentem darowanym od Boga.. Świat się jednak zmienił. A może nigdy taki nie był...

@Anonimowy_2 - Tak właśnie jest. IKEA to dobre powszechne więc mam i ja... Za pare złoty ma bajer na scianie, nawet nie wiem co przedstawia, ale skoro wyprodukowano tego miliard kopii to musi być dobre:) A dzięki temu serialowi, dział fotograficzny w IKEA w Gdansku powiększył się znacznie... niezle.

kontemoka pisze...

Sprzedaż fotografii maleje na całym świecie. Owszem jeszcze w stare fotografie opłaca się inwestować (jeśli oczywiście ktoś to w ten sposób traktuję) ale generalnie - za dużo jest amatorów-oszołomów z semipro cyframi, których zalet i możliwości taki nuworysz nie wykorzysta w 7,8 % - sama sztuka fotografii zbyt spowszedniała. A skoro ja mam cyfrówkę, odbitki nie są drogie, to przecież o wiele ciekawiej jest powiesić swoje artystowskie zdjęcie na ścianie salonu, niż fotografię anonima z Polski. Bo co ja powiem ciekawego o tym zdjęciu znajomym jak zapytają? Swoim to się chociaż pochwalę i aparat pokarzę...

Radoslaw P pisze...

A ja sie zgadzam z Anonimowym_1.
Jezeli nie masz nazwiska a potrafisz zrobic zdjecia ktore urzekna ludzi i bedzie to cos zupelnie nowego to na pewno Cie zauwaza. Trzeba wierzyc w idealy, jesli by artysci nie wierzyli nigdy by nie zostali artystami.
A co do sprzedazy zdjec w Polsce to jeszcze z 10 lat na to trzeba bedzie czekac...ale w europie zachodniej bardzo ladne pieniadze mozna na tym zarobic. Moze pomysl zeby podeslac swoje prace do znanych galerii w Europie. Mimo ze nie masz nazwiska i ukladow :)
Albo zrobic takie tournee wakacyjne.