czwartek, 20 marca 2008

No nie... czy ja jestem inny?!


Słuchajcie Moi Drodzy!

Czy ja jestem jakiś inny?
Czy ja naprawdę się czepiam i mam te wadę, że zawsze muszę być anty?

Może tak, ale pomóżcie mi i obiektywnie spójrzcie na zdjęcia z tego linka i napiszcie mi błagam, czy gdyby nie widniało pod nimi to nazwisko, które widnieje, to byście zwrócili na nie uwagę?

Cyt:
"Taki pejzaż" to kolejny projekt artystyczny pana XX oparty na wnikliwej obserwacji świata i zaskakująco prostym pomyśle. To, jak mówi sam artysta: "powrót do klasycznego, niezwykle plastycznego sposobu widzenia otaczającej nas przestrzeni". Jest to również kolejny dowód na to, że fotografia nie musi służyć jedynie obiektywnemu odzwierciedlaniu świata, że aparat możemy wykorzystać jako narzędzie do nakreślenia subiektywnego obrazu, do przedstawienia swojej własnej, artystycznej wizji. - tekst Agnieszka Stępień.

Co za pierdoły!! I to do takich zdjęć taki opis?

Czy wszystko, co zrobi kiedyś tam uznany i może dobry fotograf musi od razu zamieniać się w
"złoto", nadające się na wystawę?

Koszmar.

Nie rozumiem jak można w tak ordynarny i bezczelny sposób odcinać kupony od własnego nazwiska...
Chyba zrobię sobie przerwę w myśleniu o fotografii...

17 komentarzy:

Łukasz pisze...

powiem tak, straszna kaszana te zdjęcia co pokazali, ale szczerze mówiąc pomysł sam w sobie ciekawy, myślę, że lepiej byłoby wziąść 2 rzeczy: auto terenowe które może wjeżdżać w wiele miejsc i dużo wody na pace, i teraz jedziemy autem w miejsce z którego można zrobić ciekawy pejzaż (tutaj niezależnie od pogody bo chodzi o ciekawy pejzaż a zalana szyba będzie tylko pryzmatem) zalewamy woda okno i robimy zdjęcia z auta, myślę ze mogło by coś ciekawego z tego wyjść, ale zdjęcia w tej formie co na stronie to przepraszam...

Anonimowy pisze...

Pejzaże słabe, ale koncept fajny. No i lubię bardzo 9x16.

El

_rk_ pisze...

Ty sie nie znasz na nowoczesnej fotografii po prostu.

iczek pisze...

A to jest nowoczesne...?
Przeczytaj co mówi autor: "powrót do klasycznego, niezwykle plastycznego sposobu widzenia otaczającej nas przestrzeni"

Chyba jednak Ty sie nie znasz :) Przecież autor musi wiedzieć najlepiej co robi :):)

Z pewnością nie pejzaże.

Didimos pisze...

Jak zobaczyłem te zdjęcia pomyślałem podobnie... Odcina kupony albo nikt mu nie potrafi powiedzieć że król jest nagi..

Rudolf pisze...

Ja myślę, że on po prostu ma gdzieś poprawność, ma gdzieś co się komu podoba i stara się dobrze bawić.
Na zasadzie - takich prostych rzeczy jeszcze nie robiłem, popatrzmy, co z tego wyjdzie.

A że inni to łykają jako wielką sztukę, czyli po prostu - kupują - no cóż.

iczek pisze...

Wczoraj na Planet byl film "Burning Man". To ta impreza w USA w Newadzie na pustyni, gdzie łazą na glsasa, przywiązują sobie wstążki do penisów i żyją pełną wolnośica, nieskrępowaną zasadami i normami. Żyją tak 5 dni, a na koniec palą wielką postać człowieka. Reportaż byl o grupie polaków z "Lodzi Kaliskiej:, którzy chciali zrobić operę na tej pustyni i przedstawial 3 dziadków sliniacych się na widok tych pomalowaych gołych cycków. I to wszystko wpisane było w wolnosc sztuki i niezaleznosć twórców. To było żenujące. Podobnie z Sikora, żemnujące są pomysły, które okrasza się ideologią w stylu "mam w dupie poprawność", robie co chce i to jest dopiero sztuka. Dla mnie to, z przeproszeniem, sranie w banie. Zupelnie jak te dziadki wczoraj, ktore pod namiotem (kazdy z lornetką w dłoni, ogladają gołe pipki i cycki lasek z ameryki, które w poczuciu odnalezionej wolnosci uczestniczą w konkursie na najładniejsze krocze... tak , własnie taki konkurs przyciągnął oczywiscie uwage przedstawicieli "Łodzi Kaliskiej". To nie moje klocki. Spakowałem zabawki i czerwonym guzikiem na pilocie okazałem swoją wolność :)

Riccardo pisze...

Jezeli interesujesz sie troche fotografia stereoskopowa - to sa fotki z Burning Man jako tzw wiggle - moim zdaniem bardzo ciekawa technika. http://www.burningmanopera.org/2002/2002_stereo_wiggle1.html

iczek pisze...

Dzięki za link fajne, rozumiem, ze gdyby nie migały to bym nie widział efektu 3D... tak?

maciej.us pisze...

kiedys pojechalem w "nostalgiczna" podroz w miejsce piekne, tyle ze tym razem pogoda byla deszczowa i jedyne co mi sie udalo zrobic to wlasnie zdjecia przez mokra szybe samochodu, jedyny pozytywny efekt tego to time lapse video ktore potem z tego zrobilem, cala droga do domu, nigdy jednak nie odwazylbym sie nikomu tego pokazac, a juz napewno nie nazwac klasycznym widzeniem przestrzeni, no ale to ja, ja jestem tylko malym fotografikiem...

Anonimowy pisze...

Ojojoj. Nie widziałem dokumentu w Planete, ale boję się, że za wcześnie nacisnąłeś ten czerwony guzik. Burning Man jest imprezą, w której dzieje się znacznie więcej niż oglądanie "pipek i cycków lasek z Ameryki". Wątpię żeby organizatorzy mieli jakieś poczucie misji na temat wolności sztuki i niezależności twórców. Jest to raczej happening, w którym różne rzeczy mogą się wydarzyć. Wstążki u penisów są - podejrzewam - marginesem. Jeśli coś jest inne i tego nie rozumiemy, nie oznacza, że mamy to z miejsca deprecjonować. Zwłaszcza jeśli nie widzimy całego obrazu, tylko jakiś urywek, w dodatku - jak rozumiem - zniekształcony przez "dziadków z Łodzi Kaliskiej".

W przypadku Sikory może być podobnie: nie znam człowieka, widziałem kilka zdjęć, bardzo różnych. Może być tak, że pozuje na wielkiego artystę i odcina kupony od znanego nazwiska. Ale może też być, że akurat miał ochotę na takie proste krajobrazowe historie i nie uważał, że będzie z tego wielki szum, że wielka sztuka. Ani też nie starał się o to. A dziennikarze żerujący na sensacjach zrobili z tego sensację. O poziomie dziennikarstwa polskiego, w tym fotograficznego warto napisać osobno (już zacząłeś w wątku o książce GW). Tak czy owak - nie ma co się gorączkować.

Pozdrawiam

Elwood

Riccardo pisze...

-> iczek - tak, to miganie to wlasnie dla osiagniecia efektu 3d. W tym formacie chodizlo o to zeby dalo sie pokazac 3ci wymiar bez specjalnych przyzadow czy technik do ogladania.

iczek pisze...

@Elwood - podekreślam, że nie deprecjonuje wydarzenia "Burning Man". Napisalem tylko o tych dziadkach z "Lodzi...". W aspekcie tego, że obecnie naweet (z przeproszeniem) robienie siku publicznie mozna określić "powrotem do klasycznej mikcji w otaczającej nas przestrzeni" :)
Sam happening jest naprawde wyjątkowy i chciałbym to zobaczyć.
No i te cycki...;):)

iczek pisze...

@maciej.us - Maciek, my wszyscy z 3City to jesteśmy tacy mali jacyś :) ale za to normalni ...:) Jak tam Australia?... skrobnij cos...

kathleene pisze...

Nie wiem skąd, ale wiedziałam, że chodzi o seryjkę Sikory już w momencie przeczytania kilku pierwszych zdań... Osobiście mi nie potrzeba dorabiania takowej ideologii aczkolwiek ona wiele tłumaczy. (bo może ona była pierwsza?)
Byłam kiedyś na zbiorowej wystawie artystów z Wrocławia i na pierwszy rzut oka nie znalazłam tam nic ciekawego ani tym bardziej powalającego na kolana. Tytuł "Lustro natury" niby robił swoje, ale nie przekonywał mnie zbytnio do dziwacznych fotek kałuż, chodników, krzaków i tego typu historii. Były tam oczywiście zdjęcia, które przyciągnęły wzrok, ale nie wiadomo było co dalej z tym przyciągnięciem zrobić. Pomyślałam wtedy "no tak, jak już się zasłuży na miano artysty to nie potrzeba tworzyć czegoś wspaniałego, wystarczy źdźbło trawy z odpowiednim podpisem". I człek patrzy się tępo w taki obraz i zastanawia się, kto ma nierówno pod sufitem, on sam czy może autor? Pomyślałam, że może jednak ja czegoś nie widzę... I dopiero za drugim razem, gdy poszłam tam małą grupką z profesorem artystycznym (którego ogarnąć od kilku miesięcy ni jak nie mogę;) zaczęłam pojmować o co może chodzić.. Bo sztuka to chyba wyrażanie siebie, to zaskakiwanie i prowokowanie do myślenia, niejaka manipulacja czasem. I fotografie z wystawy same w sobie nie były może ciekawe, ale gdy zaczęło się o nich rozmawiać, gdy wzięło się je wszystkie razem i znalazło sens, nie było już tak źle ;) Każdy z artystów miał przedstawić swoje stanowisko względem natury i zrobił to tak jak czuł (oczywiście jak się okazuje w jego kręgu nie było potrzeby nawijania jakiegoś profesora, kręgowi wystarczył krótki wstęp do wystawy;), nie dla ludzi, nie dla czegoś nowego a dla koncepcji. I w kontekście tego cała wystawa zaczęła nagle grać i tańczyć, bo dla każdego sztuka to co innego i trzeba o niej rozmawiać by poznać wzajemne stosunki do niej. A jeżeli zdjęcia były tworzone już z jakąś ideą to czy to jest dopisywanie ideologii do zdjęcia? Wg mnie nie. Bo fotografia jest zbyt obszerna, by nie dzielić jej na różne dziedziny, motywacje i sposoby odbierania. Moim zdaniem nad sztuką należy się zastanowić i poznawać ją w sposób w jaki się ją odczuwa, przemyśleć, zagrzebać w sobie. I fotografia też może być sztuką (choć to zagadnienie chyba nigdy nie będzie miało jednoznacznej i pewnej odpowiedzi ile by się nad nim nie myślało...), a jeżeli wg niektórych ma dawać po oczach od pierwszego jej ujrzenia to czy dalej nią będzie? Każdy ma inny sposób odbioru, mój jest taki, że jeżeli nie zagłębię i nie zatrzymam się dłużej przy jakimś obrazie, nie zacznę myśleć i czuć czym on jest dla mnie, wtedy nie będzie on ważny. Mimo, że często podziwiany...
A dla Ciebie, Iczek, co jest sztuką?

iczek pisze...

Gdybym znał odpowiedź na to pytanie, to zapewne szybko zyskałbym popularnośc i zaproszono by mnie do TV Kultura :)
Poza tym zarobiłbym duzo pieniędzy dzieląc się moim wyjasnieniem tego pojęcia.
Nie wiem 'kathleene'. Nie wiem.
Ale Twoje wyjaśnienia są dośc logiczne.
Rozumiem takie podejście. Pozostaje kwestia niezależności sztuki samej w sobie i jej funkcjonowania bez konotacji, bez komantarza, bez wyjaśnień. Czyż to nie byłaby pierwotna wersja sztuki? Taka wiesz.. pisana na ścianie jaskini?
Czy Słoneczniki Van Gogha wymagaja komentarza? A Monalisa? Temat rzeka...

kathleene pisze...

Dlatego chyba warto sobie zrobić podziałkę czasem ;) Jak się ma chęć oczywiście.. Mogą nie wymagać komentarza, ale skąd wiadomo, czy nie rozumielibyśmy jaskiniowych mazideł inaczej, gdyby owy komentarz miały? ;)
To na wiedzy "co dla mnie jest sztuką" można zarobić? :D