Posty

Przekonanie graniczące...

Obraz
... z pewnością. To ulubiony slogan polityków. Nie można nic zarzucić i przed sądem formuła ta jest nie do podważenia :) W sumie, w każdym takim stwierdzeniu jest jednak trochę prawdy. Chciałbym Was podpytać czy macie takie przekonanie czasami gdy fotografujecie? Przekonanie, że właśnie zrobiliście dobre, bardzo dobre zdjęcie...? Odjęliście wizjer od oka i w głowie, gdzieś z tyłu, kołacze się Wam myśl, że to będzie bardzo dobre zdjęcie... Praktycznie jesteście pewni, że udało się Wam złapać byka za rogi. Przekonanie graniczące z pewnością, że fota wywrze wrażenie, że zatrzyma wzrok widza dłużej niż ułamki sekund. Czy to jest pewność siebie czy może wyłącznie pycha i zadufanie...? KUMAKA Studio, październik 2009

Czasowstrzymywacz...

Obraz
Wymyślenie tego słowa musiało zająć albo wiele godzin, albo tylko sekundy. W każdym razie, kabareciarze zrobili swoje, bo słowotwórstwo w reklamach to podstawa skuteczności przekazu i powiązania z marką. Czasowstrzymywacz mógłby być śmiało zastosowany na niwie fotograficznej, bo cóż innego my robimy, jak wstrzymujemy chwile w kadrze w jakimś tam ułamku czasu... I ten czas okazuje się mieć dość spore znaczenie. Dla niektórych stanowi on (ów czas) przyczynek do rozpoczęcia dysputy filozoficznej na temat tego czy 1/6000s to jeszcze rzeczywistość, czy może już nie. Dla innych czas jest tym bardziej twórczy im więcej go pojawi się na klatce i naświetlają płynącą rzekę 10 minut uzyskując obraz, realności wprawdzie, ale jakże odrealnionej! Mój teść powiedział mi dawno temu, że portreciści używali zazwyczaj czasu 1/60 sekundy przy pracy z lampami ciągłymi, bo ten czas gwarantował uzyskanie specyficznej plastyki obrazu. W połączeniu z tamtymi szkłami, czas ów miał być gwarancją przestrzenności ...

Search results....

Obraz
Acha, tak trochę zapomniałem Wam powiedzieć, że w odniesieniu do moich rozetek związanych z autorską wystawą i brakiem fajnego miejsca na nią, to właśnie znalazłem miejsce na takową :) Wprawdzie kawałek drogi, ale przecież wszyscyśmy Europejczykami... Miejsce odkrył dla mnie Pierre Gonnord i uprzedził mnie robiąc tam wernisaż swoich prac, ale nie ma tego złego. Przynajmniej powie mi jaki format powinien tam wisieć..:) Tak wygląda wnętrze Uniwersytetu w Salmance - wymarzone dla mnie miejsce...

Pojedynek na portrety...

Rozwijając trochę poprzedni wpis, wpadłem na dość szalony pomysł, którego realizacja może okazać się niemożliwa, ale ponieważ fotografia jest dziedziną przełamującą niemożliwe więc może warto próbować... Otóż... chciałbym zaproponować pojedynek na portrety... Zasady zabawy będą proste, ale zarazem dość trudne. Całość może trwać wiele miesięcy, a może i lat. Efekty mogą być do d...., ale cóż... kto nie ryzykuje ten stoi w miejscu. Proponuje więc aby zmierzyć się w parach. Ze względu na profil mojej działalności fotograficznej, jak i uwzględniając moje zboczenie i wmawianą mi od lat nienawiść do cyfry (!?) całość musi opierać się na fotografii klasycznej. Żadnych cyfr! Żadnych laptopów! W grę wchodzi jedynie skanowanie materiałów i podstawowa obróbka. Reguły: - terenem pojedynku jest KUMAKA Studio w Gdańsku - do pojedynku staje dwóch fotografów - każdy z nich może posługiwać się wyłącznie jednym aparatem - każdy ma do dyspozycji 3 klatki materiału, który ze sobą przyniesie - fotografowie...

Portretowanie nieportretowalnego...

Obraz
Jakiś czas temu wpadłem na pomysł potratowanie fotografów. Tych, którzy odwiedzają moje studio i których twórczość oraz osobowość cenię. Nawet mam już trzy takie portrety... Jednak za każdym razem gdy mam zrobić następna osobę popadam w coraz większy dylemat. Jak wiecie zapewne sami, tutaj zwracam się do fotografów, większość z nas nie lubi być fotografowanymi, a zrobienie portretu charakterystycznego to już w ogóle nie wchodzi w grę. Bo jak tutaj sfotografować fotografa tak, by oddać jakaś cząstkę tego kim jest. Najbardziej klasycznie z aparatem na szyi, na kolanie, w reku - zdaje się być bardzo banalne, wprost obraźliwe dla fotografowanych kolegów. Więc jak wykonać portret kogoś, kto z założenia jest niezadowolony i świadomy tego, co mu zaproponujemy. To tak jakby szewc miał zrobić buty dla drugiego szewca - najczęściej konkurenta. Ciężka sprawa... Taki oto Avedon nie silił się zbytni robiąc portret Lee Friedlandera. Po prostu powiesił aparat mu na szyi, zapewne tak jak go nosił i po...

Fotograf - stolarz...

Obraz
Znacie to powiedzonko, że 90% pracy fotografa reportera to... czekanie :) Zresztą fotografa studyjnego fashion - też czekanie...:) No chyba, że jesteś Karlem Kreatorem i to wszystko czeka raczej na Ciebie być kliknął serię i pójdzie nazajutrz do Vogue :) Ale tak nie jest. Poza czekaniem, fotograf amator musi też być: - specjalistą od elektroniki - elektrykiem naprawiającym instalacje - stolarzem - psychologiem - alpinistą (studio ma powyżej 4 metrów) - akrobatą i mnóstwem innych postaci. Ja zamieniłem się w pomocnika budowniczego ścianek działowych. A po co? A po kolodion. Ja to należę do tych, co jak coś zamierzają, to przygotowany jestem w 100%. Potrzebowałem ciemni więc ją buduję w studio... Znaczy patrzę jak budują inni i podaje młotek..:) Jak widać szkielet stoi. Za parę dni płyty i pierwsze rozlanie chemii będzie tylko kwestią pierwszego modela, bo w sumie to ważne. Celebracja tego momentu musi być poprzedzona castingiem :) Hi, hi... Już się doczekać nie mogę tych nerwów związany...

Gonienie...

Była gdzieś 2:30 rano, gdy podczas rajdu po kanałach satelity zatrzymał mnie jakiś znajomy obrazek. Człowiek z aparatem w lesie. Strzałka w dół i oto, na TV Polonia chyba, złapałem film o Wiktorze Wołkowie. Jakże miło się to oglądało... Trochę takie przenosiny w czasie, bo poza samym wiekiem fotografa i jego podejściem do fotografii, umiejscowione jest to wszystko na Podlasiu.... a to jak wiecie bardzo ostatnio popularna kraina do fotografowania, bo okryta płaszczem nostalgii i unikatowości, i odchodząca ponoć... No więc tak sobie oglądałem tego Wołkowa, który fotografuje oczywiście nadal na analogach, i zacząłem rozmyślać trochę o tym, o czym ostatnio toczę zacięte dyskusje telefoniczne z kolegami. A mianowicie, jak robić te cholerne zdjęcia, aby się nie powtarzać, aby doszukać się w tym wszystkim jakiejś własnej drogi...? Czy zaimpregnowane w naszym mózgu fotografie-ikony przekładają się podświadomie na nas i zdjęcie zwykłego krzaczka lub rzeczki przestaje być dla nas atrakcyjne wyłą...