Posty

Włoskie perfetto...

Obraz
Generalnie jestem bardzo 'uzewnętrzniony' kiedy widzę dobrą fotografię. Łapię za telefon, dzwonie do ludzi, polecam, gadam o czymś, czego zazwyczaj oni nie widzieli, ale kupują to ode mnie. Tak było przy poprzednim numerze włoskiego Vogue gdzie powalił mnie Steven Meisel. A ponieważ mam pod skórą zaszytą jakąś taką polsko-słowiańską chyba manierę, że nie przyjmuje do wiadomości, że można zrobić wiele razy coś bardzo dobrze, a nawet wybitnie więc tym bardziej zdumiewa mnie i 'uzewnętrznia' kiedy widzę, że jednak można. W naszych rodzimych magazynach króluje coraz bardziej żenująca para Krajewska-Wieczorek. W najnowszej Pani mają sesję, w Vivie zrobili Durczokowi fotki, a'la macho , że oplułem ze śmiechu okładkę, bo Durczok się tak nadaje na macho, jak ja na Johnego Depp'a. Tymczasem, kolejne prace maestro Meisela są po raz kolejny na najwyższym poziomie. No choćbym zżymał się, że przerost struktur i nagromadzenie ciuchów przygniata te sesję (kapie tutaj od dodatk...

Homo homini camera obscura est...

Fotografujący ludzi mają zdecydowanie ciekawiej niż Ci od plenerów, ptaków i architektury. Ja właśnie jestem w tzw. cugu. Lubię pracować dokładnie jak teraz. Po kilku miesiącach (!?) zastanawiania się i dojrzewania do wizji, złapałem po pierwszej sesji to, co lubię w portretach. Luz i dystans do pracy. Mam dużo mniejsze ciśnienie niż w momencie narodzenia się pomysłu... To pomaga. Na dodatek, po raz kolejny zupełnie mimowolnie, moi bohaterowie mi pomagają. Pomaga mi w tym też technika.... Tak, ta powolna technika powodująca, że samo rozstawienie sprzętu i aparatu zajmuje mi dobre 30 minut. Ten czas jest doskonałym katalizatorem, który rozładowuje wstępne napięcie spowodowane wizytą "pana fotografa" w domu, w zakładzie pracy... Wówczas właśnie nieoczekiwanie dla mnie nadchodzi pomoc ze strony modeli. Rozmowa. Zagajenie. Ciekawość. Jedno słowo, zdanie rozpoczyna konwersacje, która rozluźnia obie strony. Na dodatek, nie są to wcale gadki o niczym. Nie zakładam sztucznych tematów...

Siedemnasty...

Nie lubię zmienić tematyki tego bloga, ale czasami muszę, bo się duszę. Zdążę więc jeszcze dzisiaj opublikować ten wpis. Niefotograficzny. Otóż data dzisiejsza zmasakrowana przez sączące się mediów jadowite polityczne popierdółki o słowa, wojenki o gesty, tarcze srarcze i rozliczenia o jelenia, jest w sumie dla mnie dość istotna. Pewnie z racji wychowania. Pewnie z racji genów. Nie będę jednak roztrząsał tutaj czy ludobójstwo to ludobójstwo, a zdrada to zdrada. Tak tylko przypomniałem sobie pieśń, która miałem okazję usłyszeć na żywo parędziesiąt lat temu już chyba w Gdańsku w dawnym Żaku, obecnie Nowy Ratusz. Jacek Kaczmarski, Ballada wrześniowa

Wanna z masażem...

Znacie świetnie ten dowcip, a może powiedzonko: "krawaty wiąże, usuwa ciąże". Jest wersja bardziej ordynarna, ale zapewne zaglądają tu same wysublimowane uszy więc nie przytoczę...:) Kiedy pytam znajomego, co ma jego nowy 5dmkII, niezmiennie mi odpowiada: - Spytaj czego nie ma! :) Coś w tym jest. Dowcipy o wodotryskach i wannie z masażem wbudowanym w aparat fotograficzny wyniesione został na wyższy poziom realizmu. W sumie stają się coraz bardziej realne. Oto czytam, że Nikon wprowadza na rynek pierwszy aparat z... rzutnikiem . Czytam ja ci tą informację obracając w dłoni komórkę, która ma tyle pikseli co pierwszy cyfrak kupiony żonie. Wówczas też myślałem, że nic mnie już nie zaskoczy. Projektor jest oczywiście nieodzowny każdemu fotografowi, tak samo jak 21mln pikseli i 16 trybów modyfikacji zdjęć jeszcze w aparacie. A ja wracam myślami do czasów, gdy w Stodole podsłuchałem rozmowy dwóch starszych jegomościów, którzy stanowili swoisty koloryt tego miejsca. Handlowali na pa...

Jest takie zdjęcie...

Obraz
Wykonywanie portretów znanych ludzi jest zwodnicze. Łatwo popaść w popelinę. Łatwo oprzeć pomysł jedynie na znanej twarzy. Czasami niestety bywa tak, że staje przed nami ikona. Osoba, której zewnętrzne ja jest tak silnie osadzone w kulturze lub w świadomości odbiorcy, że działanie portrecisty są skazane na klęskę. Klęskę braku pomysłu. Ktoś inny powie, co to za problem zrobić portret Tomowi Hanksowi. Ot, ostawić go i jest. No właśnie... Dan Winters, autor poniższego portretu postawił Toma przed kamerą. Lub posadził. Kadrował wcale nie idealnie zostawiając jedno trzecią kadru wolnego nad jego głową. Wojskowy płaszcz sprawia, że pierwsze skojarzenia wędrują do ról wojennych Hanksa. A ponieważ filmy z nim znamy wszyscy więc prawie wyczuwalna jest gęsta atmosfera okopu czy frontu. Nieogolona twarz potęguje to doznanie. Rodzaj użytego oświetlenie (niski klucz powiedziałby specjalista) podbija i tak już ciężką nutę portretu. Nie ma tutaj wodotrysków. Dan nie silił się na wydobycie "niez...

Nie idź w strone światła...

Śmierć, w słynnej już książce "Życie po życiu", została sprowadzona do słynnego światełka w czarnym tunelu. Jeśli przełamiesz się i pójdziesz tam, to już koniec. Na drugim końcu jest czarna dziura, ból i cierpienie, ale to wszystko utożsamia życie. Więc musisz się przełamać. Polska prasa fotograficzna już dawno osiągnęła światło w tunelu. Ba! Ona je przekroczyła i w ogóle jest w innym wymiarze. W ogóle zastanawiam się czy mogę używać takiego złożenia jak "polska prasa fotograficzna"..? Tym większym cierpieniem i bólem była dla mnie, uzyskana opłotkami i bocznymi drogami, informacja, że już wkrótce ma pojawić się nowy magazyn fotograficzny. Całkowicie polski. I w dodatku całkowicie poświęcony... jednej, wąskiej tematyce fotograficznej. Jupiii! Zatarłem ręce i pomyślałem sobie, że w sumie to musi być ciekawe wyzwanie. Bo tak... czym oni będą się zajmować skoro portret jako taki nie istnieje praktycznie w świadomości ludzi. Obecnie z portretem utożsamiane jest wszystko...

Daleko tak, blisko tak...

Obraz
Zainspirowany albumem Avedona, który otrzymałem w formie podziękowań-łapówki od Rudolfa, który nie wiedział jak odwdzięczyć się za to, że wygrał - jąłem zastanawiać się na specyfiką odległości w fotografii. W portrecie zwłaszcza. Oto bowiem ciekawa naturą ludzkiego bytu jest dystans. Są nawet prawdziwe wielkie teorie intymności w socjologii, które określają w centymetrach rodzaje dystansu i związane z nim reakcje i wzajemne zależności. Dla portrecistów ma to wielkie znaczenie. Różnica kilkudziesięciu centymetrów w ogniskowej lub w odległości od modela całkowicie zmienia sposób odbioru pracy. Para kochanków zbliżając do siebie swoje usta zamyka instynktownie oczy. To całkowicie naturalne. Z dwóch powodów: trudno patrzeć na kogoś z odległości kilku centymetrów, dwa: sfera odczuć pozawzrokowych jest ważniejsza :) Trochę podobne reakcje towarzyszą portretom robionym z bliska. Avedon stosował dwa zabiegi, które powodowały, że jego portrety, nawet jeśli nie wybitnie wymyślne, stawały się ste...