Posty

Kłamstwo kłamstwem pogania

Obraz
. Ben Curtis, AP Sharif Karim, Reuters Sharif Karim, Reuters Sharif Karim, Reuters Issam Kobeisi, Reuters Mahamed Azakir, Reuters Wymowne prawda..?:) A jak działa na pierwszej stronie jakiegoś poczytnego dziennika! Jak bomba. Zabili dzieci. Tylko, że to są zdjęcia pozowane... wspaniały przykład reporterki prasowej, równej tej z dorabianiem dymu i kopiowaniem postaci czy nóżek gołębi :) Wygooglalem sobie hasło "press photo fraud" i piękne przykłady wyskakują. Skoro można tak okłamać czytelnika, to czemu nie zrobić sobie winiety na pół klatki, podciągnąć kontrasty aż do bólu gałek i granicy wyświetlania monitora. A skoro tak można, to może żeby fotoreporter nie tracił czasu, warto by wysłać fotę do kolegi grafika i niech on przerobi co trzeba. Kto wówczas będzie autorem zdjęcia? Ale, ale... - Wiesz iczek jak wygląda plik RAW? Tak pytam czy umiesz sobie wyobrazić o co w ogóle biega w tej fotografii cyfrowej? - ? - Plik RAW to całkowite nic, do którego to NIC dodaje się to, co zo...

Krawaty w Japonii okiem Kuby Kamińskiego...

Obraz
Sięgnąłem dzisiaj po weekendową Rzepę i o dziwo na stronach "Plus Minus" zatrzymałem się na... fotografiach! Tak - fotografia w gazecie codziennej - Alleluja! :) Japonia, a właściwie jej biurowo-'retrejsowy' fragment pokazał ciekawie Kuba Kamiński. Oczywiście ja zaraz wróciłem pamięcią do zdjęć Wieteskiz Tokyo , które już chyba stały się jakimś odniesieniem dla wszystkich kolejnych "reportaży" z Japonii, ale porównywać ciężko, bo Kuba w odróżnieniu od Wojtka skupił się na jednym aspekcie. Nie zmienia to faktu, że zarówno część opublikowana (7 fot) w Rzepie, jak i większy wybór na podcascie gazety to kawałek bardzo dobrej roboty. I muszę przyznać, że wczułem się w ten klimat choć nie dane mi było zagościć w kraju Kwitnącej Wiśni... Materiał zatytułowany "Marsz krawaciarzy" chyba oddaje, to co tam się dzieje i jak to wygląda. Tekst znajdziecie TUTAJ , a foty TUTAJ . Polecam Wam, coraz rzadziej coś dobrego można znaleźć w druku. Obok "klasycznych...

Środek tortu...

Nie wiem jak jest u Was, ale u mnie na imprezach rodzinnych kroi się tort ze środkiem. I ten środek oczywiście zostaje bezpański, tak długo, aż pierwszy głód gości pochłonie kawałki wokół środka. Potem luźne rozmowy, a środek tkwi nadal. Co jakiś czas ktoś sięgnie po okruszki wokół talerza, ściągnie kolejny kawałek ciasta, ale środek opiera się. Jednak do czasu. W końcu zawsze znajdzie się śmiałek, który z odwagą równą żołnierzowi na pierwszej linii frontu, w krótki żołnierskim słowem "to ja to zjem" sięga po środek. Środek ma zawsze te zaletę, że są w nim zatopione w czerwonej galaretce albo najlepsze truskawki tego lata, albo ogrzana ciepłem pokoju stapia się w nim łagodnie czekolada z uformowanej róży, albo też tkwią jak drewniane kolosy dwa orzechy oparte głowami o siebie jak dwaj bramkarze przez popularną restauracją. I taki środek ma też fotografia. Tak codziennie to zjadamy tylko te klasyczne trójkątne kawałki przygotowanego tortu. Mniej lub bardziej nam smakują i mni...

200, 300, nie ja dam 500...

Obraz
Milion, pięćset, sto, dziewięćset... Czytam wzory umów na fotografię ślubną pościągane z sieci i mnie przerażenie ogarnia. W większości ofert, minimalną ilością zdjęć, jaką gwarantują fotografowie to 200 fotek... :) A najczęściej jest to 300 i więcej!! A ja uważam, że prawdziwie dobrze zrobiony ślub powinien zamykać się maksymalnie 20 zdjęciami. Zresztą nie widzę ani miejsca, ani powodów aby robić więcej zdjęć...!? No prześledźmy to: - przygotowanie: panna zakłada suknie, pan zapina spinki, rodzice błogosławią ( 3 foty ) - ceremonia: wejście, obrączki z przyrzeczeniem, wyjście w fontannie płatków i ryżu ( 3 foty ) - dom weselny: wejście, taniec, tort (warunkowo!), oczepiny ( 4 foty ) Jak na razie mamy 10 fotek, które zamykają całość dnia ślubnego. Żeby nie było gadania można zrobić dodatkowo: - teściową robiącą makijaż, - samochód z leżącą na masce panną, - widoczki w ławkach (błeee!), - składanie życzeń, - taniec pijanego wujka z ciotką. To daje dodatkowe 5 fot . Mamy już 15 zdjęć....

Dystans a'la Telly....

Serialowy porucznik Kod(j)ak - Telly Savalas - wykonał w życiu zaledwie kilka piosenek. Ale jedna jedyna zapamiętana jest przez wszystkich. Tekst refrenu leci tak: Some broken hearts never mend, some memories never end, some tears will never dry, my love for you will never die Aranż jest taki countrowo-folkowy na 4 liczony więc w tańcu klasyczne dwa na jeden. O ile gro czytających jeszcze w ogóle wie co to jest taniec w parze?!:) [w skrócie dla urodzonych po 1985 roku: mężczyzna, stojąc naprzeciw kobiety, prawą ręką chwyta kobietę pod jej lewą łopatkę, ona kładzie lewą dłoń na jego prawym ramieniu, oboje wyciągają wolne ręce w bok i kobieta kładzie dłoń na otwartej dłoni mężczyzny - taniec w parze!] Wracając... Telly wykonuje tę piosenkę w sposób przynależny postaci, która stworzył, a jednocześnie jest przy tym tak wiarygodny, że nie trąci to kiczem. Jednym słowem, robi to z boskim dystansem do samego siebie. I tak wracając myślami do ostatniego spotkania z ciekawym człowiekiem, zdałem...

Być jak Ansel Adams...

Czy w obecnych czasach da się spotkać ludzi, którzy łączą w sobie pasję, talent i poszanowanie tego co wokół nas, a jednocześnie są artystami? A taki Adams... to w sumie był jednym z pierwszych w Stanach "Zielonych", ale nie z tych nawiedzonych idiotów zarabiających na oprotestowywaniu każdej inwestycji. On był z duszy Zielony, a z oczu czarno-biały :) Jak czytam o nim, to się zastanawiam czy kultura i cywilizacja, w której żyjemy potrafi cofać swój naturalny zegar. Czy czasy się mogą powtarzać w ujęciu społecznym, tak samo jak w ujęciu modowym? Te powracające w modzie lata 60, 80... czy one mają swój synonim w kulturze? Czy stylistyka powraca cyklicznie...? Czy na ten przykład, taka fotografia, poddaje się trendom czy raczej jej rozwój posuwa się w linii prostej, tylko w przód...? No bo, poza aspektami technicznymi (powrót do analoga, odrestaurowywanie technik historycznych), to ja jakoś nie widzę powrotu do fotografii portretowej ze światłem rembrandtowskim, do fotografii m...

Tam warto... Marek Mazur, Retro-Kamera Gdańsk

Chmmm.. W sumie nie wiem co napisać, bo Marek Mazur jest człowiekiem, którego przedstawianie jest niemożliwe. Chociażby ze względu na szacunek jakim go darzę i czapką zamiatając podłogę, napisze tylko podstawowe dane. Marek Mazur, chyba najwybitniejszy na świecie (!! tak, tak!) twórca miniaturowych aparatów, które zyskują uznanie wśród kolekcjonerów i pasjonatów. Rozwiązania mechaniczne i optyczne stosowane w tych cudeńkach są opatentowane zazwyczaj, a jednocześnie są całkowicie autorskie. Ich precyzja mnie onieśmiela. Człowiek znany bardziej zagranicą (Niemcy, USA) niż w Polsce, choć nie znam specjalisty w dziedzinie fotografii w Polsce, który nie znałbym nazwiska Mazura z Gdańska. Wśród fachowców jest wykładnią i wzorem oraz autorytetem. Tworzy nadal w Gdańsku-Wrzeszczu w swoim małym zakładzie przy Grunwaldzkiej. Do tego oczywiście naprawia aparaty, których spotkać już nie można lub wymagają precyzji mechanicznej pozostającej poza możliwościami jakichkolwiek serwisów na świecie :) Ma...