Posty

Środek tortu...

Nie wiem jak jest u Was, ale u mnie na imprezach rodzinnych kroi się tort ze środkiem. I ten środek oczywiście zostaje bezpański, tak długo, aż pierwszy głód gości pochłonie kawałki wokół środka. Potem luźne rozmowy, a środek tkwi nadal. Co jakiś czas ktoś sięgnie po okruszki wokół talerza, ściągnie kolejny kawałek ciasta, ale środek opiera się. Jednak do czasu. W końcu zawsze znajdzie się śmiałek, który z odwagą równą żołnierzowi na pierwszej linii frontu, w krótki żołnierskim słowem "to ja to zjem" sięga po środek. Środek ma zawsze te zaletę, że są w nim zatopione w czerwonej galaretce albo najlepsze truskawki tego lata, albo ogrzana ciepłem pokoju stapia się w nim łagodnie czekolada z uformowanej róży, albo też tkwią jak drewniane kolosy dwa orzechy oparte głowami o siebie jak dwaj bramkarze przez popularną restauracją. I taki środek ma też fotografia. Tak codziennie to zjadamy tylko te klasyczne trójkątne kawałki przygotowanego tortu. Mniej lub bardziej nam smakują i mni...

200, 300, nie ja dam 500...

Obraz
Milion, pięćset, sto, dziewięćset... Czytam wzory umów na fotografię ślubną pościągane z sieci i mnie przerażenie ogarnia. W większości ofert, minimalną ilością zdjęć, jaką gwarantują fotografowie to 200 fotek... :) A najczęściej jest to 300 i więcej!! A ja uważam, że prawdziwie dobrze zrobiony ślub powinien zamykać się maksymalnie 20 zdjęciami. Zresztą nie widzę ani miejsca, ani powodów aby robić więcej zdjęć...!? No prześledźmy to: - przygotowanie: panna zakłada suknie, pan zapina spinki, rodzice błogosławią ( 3 foty ) - ceremonia: wejście, obrączki z przyrzeczeniem, wyjście w fontannie płatków i ryżu ( 3 foty ) - dom weselny: wejście, taniec, tort (warunkowo!), oczepiny ( 4 foty ) Jak na razie mamy 10 fotek, które zamykają całość dnia ślubnego. Żeby nie było gadania można zrobić dodatkowo: - teściową robiącą makijaż, - samochód z leżącą na masce panną, - widoczki w ławkach (błeee!), - składanie życzeń, - taniec pijanego wujka z ciotką. To daje dodatkowe 5 fot . Mamy już 15 zdjęć....

Dystans a'la Telly....

Serialowy porucznik Kod(j)ak - Telly Savalas - wykonał w życiu zaledwie kilka piosenek. Ale jedna jedyna zapamiętana jest przez wszystkich. Tekst refrenu leci tak: Some broken hearts never mend, some memories never end, some tears will never dry, my love for you will never die Aranż jest taki countrowo-folkowy na 4 liczony więc w tańcu klasyczne dwa na jeden. O ile gro czytających jeszcze w ogóle wie co to jest taniec w parze?!:) [w skrócie dla urodzonych po 1985 roku: mężczyzna, stojąc naprzeciw kobiety, prawą ręką chwyta kobietę pod jej lewą łopatkę, ona kładzie lewą dłoń na jego prawym ramieniu, oboje wyciągają wolne ręce w bok i kobieta kładzie dłoń na otwartej dłoni mężczyzny - taniec w parze!] Wracając... Telly wykonuje tę piosenkę w sposób przynależny postaci, która stworzył, a jednocześnie jest przy tym tak wiarygodny, że nie trąci to kiczem. Jednym słowem, robi to z boskim dystansem do samego siebie. I tak wracając myślami do ostatniego spotkania z ciekawym człowiekiem, zdałem...

Być jak Ansel Adams...

Czy w obecnych czasach da się spotkać ludzi, którzy łączą w sobie pasję, talent i poszanowanie tego co wokół nas, a jednocześnie są artystami? A taki Adams... to w sumie był jednym z pierwszych w Stanach "Zielonych", ale nie z tych nawiedzonych idiotów zarabiających na oprotestowywaniu każdej inwestycji. On był z duszy Zielony, a z oczu czarno-biały :) Jak czytam o nim, to się zastanawiam czy kultura i cywilizacja, w której żyjemy potrafi cofać swój naturalny zegar. Czy czasy się mogą powtarzać w ujęciu społecznym, tak samo jak w ujęciu modowym? Te powracające w modzie lata 60, 80... czy one mają swój synonim w kulturze? Czy stylistyka powraca cyklicznie...? Czy na ten przykład, taka fotografia, poddaje się trendom czy raczej jej rozwój posuwa się w linii prostej, tylko w przód...? No bo, poza aspektami technicznymi (powrót do analoga, odrestaurowywanie technik historycznych), to ja jakoś nie widzę powrotu do fotografii portretowej ze światłem rembrandtowskim, do fotografii m...

Tam warto... Marek Mazur, Retro-Kamera Gdańsk

Chmmm.. W sumie nie wiem co napisać, bo Marek Mazur jest człowiekiem, którego przedstawianie jest niemożliwe. Chociażby ze względu na szacunek jakim go darzę i czapką zamiatając podłogę, napisze tylko podstawowe dane. Marek Mazur, chyba najwybitniejszy na świecie (!! tak, tak!) twórca miniaturowych aparatów, które zyskują uznanie wśród kolekcjonerów i pasjonatów. Rozwiązania mechaniczne i optyczne stosowane w tych cudeńkach są opatentowane zazwyczaj, a jednocześnie są całkowicie autorskie. Ich precyzja mnie onieśmiela. Człowiek znany bardziej zagranicą (Niemcy, USA) niż w Polsce, choć nie znam specjalisty w dziedzinie fotografii w Polsce, który nie znałbym nazwiska Mazura z Gdańska. Wśród fachowców jest wykładnią i wzorem oraz autorytetem. Tworzy nadal w Gdańsku-Wrzeszczu w swoim małym zakładzie przy Grunwaldzkiej. Do tego oczywiście naprawia aparaty, których spotkać już nie można lub wymagają precyzji mechanicznej pozostającej poza możliwościami jakichkolwiek serwisów na świecie :) Ma...

Spotkania Albumowe... taki pomysł

Obraz
Mam taki pomysł. Chciałbym powołać do życia instytucję Spotkań Albumowych , których celem i głównym powodem istnienia będzie wspólne oglądanie albumów fotograficznych znanych mistrzów. Drukowanych. I dyskusja. I kłótnie. I może rozwinie się to w jakimś innym kierunku - może autorskie albumy... Wspólne oglądanie filmów fotograficznych? Will see. Spotkania odbywałyby się raz w miesiącu w Kumaka Studio. Plan i scenariusz byłby zamknięty w 4 punktach: 1. Każdy chętny do wzięcia udziału musi przynieść ze sobą album fotograficzny. 2. Aby uniknąć dublowania się, każdy musiałby mailowo zgłosić u mnie swój udział wraz z propozycją tytułu albumu, który chce przynieść. 3. Ja - Wielki Moderator - czuwałbym nad całością i może nawet wymyślał jakieś tematyczne sekcje miesięczne. 4. Miejscem spotkania byłoby Studio Kumaka, które być może, dzięki Waszemu udziałowi ewoluuje w kierunku FOK - Fotograficzny Ośrodek Kultury. Sama forma jest do omówienia, ale Wielki Moderator , mający zawsze rację, nie będ...

Córka goni matkę...Arbus klan

Obraz
No nie wiem... czy ktoś jest w stanie dogonić Diane Arbus? Nawet jej córka? Czy geniusz jest zakodowany w genach? A jeśli tak, to w którym pokoleniu powtarza się ta boska sekwencja...? Oceńcie sami. Amy Arbus - fotograf. fot.: Amy Arbus (x3)