Posty

Święty Gral portretu znaleziony...?

Obraz
Wnioskując z notki wydawniczej, kielich ów znalazł autor podręcznika "Fotografia portretowa bez tajemnic" - Bryan Peterson. Jak bowiem wyjaśnia wpis wydawcy: "Sztuka portretowania to największe wyzwanie dla fotografa, który robiąc zdjęcia ludziom, musi być zarówno artystą, jak i psychologiem. W swojej najnowszej książce Bryan Peterson pokazuje, jak w tej dziedzinie fotografii odnaleźć radość i przekazać ją innym, a przede wszystkim jak utrwalić te pozytywne emocje na zdjęciu." No no... w takim razie nie mam już co się sprężać. Wystarczy, że przeczytam taki podręcznik z kolorowymi zapewne fotografiami i będę robił portrety. Cool! No, ale niestety jest pewien problem. Ja nie wierzę w podręczniki do sztuki. Wierzę w instrukcje obsługi pralki, obcinarki do zdjęć czy nawet młotka, ale w instruktaż dotyczący robienia fotografii, zwłaszcza portretowej to jakoś uwierzyć nie mogę. Oczywiście zmierzam w do bardziej ogólnej myśli dotyczącej podręczników do fotografii w ogóle ....

Ploty, plotki, ploteczki... Leibovitz bankrutem?

Obraz
Chmmm... nie żebym żerował na czyimś nieszczęściu, ale wiadomość jest dość ciekawa w sumie. Oto Annie Leibovitz ma poważne kłopoty finansowe. Jedna z liderek najlepiej zarabiających fotografów musi szukać kasy. Jak podał "Dziennik" za plotkarskim serwisem "Gawker" Annie naraziła się Disneyowi :) Pamiętna sesja z udziałem wielkich gwiazd Hollywood zaniepokoiła właściciela praw autorskich do wizerunku postaci z bajek. Zresztą tutaj szczegóły, a tutaj źródło. Dodatkowo wchodzą w grę problemy z kamienicą, która kupiła. Ech... gdybym napisał, że trzymam kciuki za Anni to zabrzmiałoby śmiesznie, bo ona da sobie rade, ale kwoty o których mowa są równie wielkie, jak jej zdjęcia. fot.: Annie Leibovitz

Cyfra sucks...!

Słuchajcie no, dzieci cyfrowego świata! Słuchajcie no, pokolenie matki matrycy i ojca piksela. Słuchajcie no, lubujący plasticzane twarze bez ziarna. Wasz Czas Dobiega Końca!!! Rewolucja nie oszczędzi swoich dzieci i spłoniecie na stosie UNIKALNOŚCI. Wasz zmultiplikowany świat 'takosamości' zamknięty w miliardach takich samych aparatów z takimi samymi matrycami o takim samym 'niskoszumie' odchodzi do przepaści nazywanej WYJĄTKOWOŚCIĄ! Oto dziś usłyszałem w radiowej Trojce, że sprzedaż winyli wzrosła w 2008 roku o... no... 350% !!! Chodzi tutaj o wysokiej jakości winyle gruborżnięte :) O ile to Wam coś mówi :) Płonie już dla Was stos. Możecie zacząć wygrzebywać z szaf pudełka do tych Waszych cacek plastikowych i pakować ładowarki zaraz obok kart pamięci na których macie zapisane plastikowe obrazki 2D. W których nie ma żadnego życia, żadnej materialnej wartości... poza flashową ułudą istnienia. To się będzie dopiero palić. To będzie ognicho jakiego cywilizacja nie pamię...

Agencja VII i Red Cross...

Obraz
Wspólna inicjatywa Czerwonego Krzyża i pięciu reporterów agencji VII ma zobrazować (co za słowo!) skutki wojny w ośmiu zapalnych miejscach świata. Temat wydaje się być banalny i pokazywany już setki razy. Dodatkowo, tematyka zawężona do "skutków" zdaje się być bardzo łatwa do zrobienia, patrząc fotograficznie. Szpitale, urwane nogi, ręce i płaczące matki z dziećmi przy piersiach. Tak mi do głowy od razu przyszły obrazki właśnie w tym stylu. Jak wygląda to oczami chyba najlepszych fotoreporterów wojennych naszych czasów. Oceńcie sami. Zdjęcia Morrisa z Liberii kompletnie nie zrobiły wrażenia na mnie... nie wiem, może właśnie dlatego, że wbiłem sobie w głowę te urwane ręce!? Filipiny Nachtwey'a są niesamowite. Ależ on operuje kolorem i akcentami! Mniód Panie! Kongo w wykonaniu Haviva jest odrealnione, ale przez to świeży powiew do reporterki. Fajne. Polecam Wam ! fot.: James Nachtwey (from www.viiphoto.com)

Lizanie loda...

Obraz
Zastanawialiście się kiedyś jak liżecie loda? Od prawej w lewo czy od lewej w prawo? A może z dołu do góry? Ja się dzisiaj przyłapałem, że to jest jedna z tych czynności, którą umiem wykonywać tylko i wyłącznie w jeden sposób, a mianowicie od lewej do prawej. Mówię oczywiście o lodach w wafelku, kręconych takich, czyli jak to się onegdaj mówiło - lodach włoskich z maszyny. Tak jak umiem lizać tylko w jednym kierunku, bo inaczej mi z języka spada lód na koszulę (dzisiaj sprawdzone, koszula do prania), tak i fotografować potrafię tylko w jeden sposób. Mam bowiem wrażenie, że po tych wszystkich latach nareszcie osiągnąłem stan nirwany procesu tworzenia fotografii. Uświadomiłem to sobie w niedziele, gdy wokół mnie zebrało się kilka osób, dla których ważniejsze było spędzenie kilku godzin w studio niż: - niańczenie dzieci, - picie piwa, - spacerowanie, - robienie zakupów itd, itp... I kiedy ta cała ekipa tworzy na moich oczach coś, co ja wyobrażam sobie jedynie wcześniej i staram się przeł...

Fotograf NN... Jean-Christophe Sartoris

Obraz
Uuułał... Uwielbiam takie patrzenie przez obiektyw. Jest tu i delikatny street i subtelne czytanie miasta. Jest tęsknota za ludzkimi śladami w łazience i w salonie, a wszystko zamknięte w zmysłowe wprost kadry. Kładzie mnie kompozycyjnie. Piękne. Polecam z otwartymi oczami - Jean-Christophe Sartoris fot. Jean-Christophe Sartoris

Autopromocja fotograficzna...

Ręce mi opadają. Ja wiem, że aby zostać znanym fotografem trzeba pracować w GW, ale myślałem,że jest jakaś granica wstydu. Oto od lat, dodatek do GW "Wysokie [Feministyczno-Idiotyczne] Obcasy" promują panią Anne B. Nawet robiąc tak słabe zdjęcia jak nagrodzony (o zgrozo! na Grand Press) reportaż o ojcach, Anna B. znajduje miejsce na łamach tego dodatku. Dzisiaj otwieram GW i widzę na okładce babkę w ciąży. Ot fota byle jaka, brzuch i pępek. Takich fot miliony na plfoto i to o niebo lepszych. Patrzę cóż to za autor, a tu zdziwienie, bo na focie jest kto!? No kto!? :) Anna B. :) No po prostu nie wierzę. Ale zaraz przyszła refleksja. Ona świetnie kombinuje, bo nie ma nic lepszego niż umiejętna promocja samego siebie bez względu na talent i umiejętności. Wymyślony cykl po prostu jest tak szyty grubo, że się zastanawiam jak to możliwe, że uznane nazwiska (Grynberg) dają się wpuścić w takie maliny!? Oto AnnaB. dała się sfotografować z brzuchem 20 fotografom. I to cała tajemnica. ...