Posty

Lizanie loda...

Obraz
Zastanawialiście się kiedyś jak liżecie loda? Od prawej w lewo czy od lewej w prawo? A może z dołu do góry? Ja się dzisiaj przyłapałem, że to jest jedna z tych czynności, którą umiem wykonywać tylko i wyłącznie w jeden sposób, a mianowicie od lewej do prawej. Mówię oczywiście o lodach w wafelku, kręconych takich, czyli jak to się onegdaj mówiło - lodach włoskich z maszyny. Tak jak umiem lizać tylko w jednym kierunku, bo inaczej mi z języka spada lód na koszulę (dzisiaj sprawdzone, koszula do prania), tak i fotografować potrafię tylko w jeden sposób. Mam bowiem wrażenie, że po tych wszystkich latach nareszcie osiągnąłem stan nirwany procesu tworzenia fotografii. Uświadomiłem to sobie w niedziele, gdy wokół mnie zebrało się kilka osób, dla których ważniejsze było spędzenie kilku godzin w studio niż: - niańczenie dzieci, - picie piwa, - spacerowanie, - robienie zakupów itd, itp... I kiedy ta cała ekipa tworzy na moich oczach coś, co ja wyobrażam sobie jedynie wcześniej i staram się przeł...

Fotograf NN... Jean-Christophe Sartoris

Obraz
Uuułał... Uwielbiam takie patrzenie przez obiektyw. Jest tu i delikatny street i subtelne czytanie miasta. Jest tęsknota za ludzkimi śladami w łazience i w salonie, a wszystko zamknięte w zmysłowe wprost kadry. Kładzie mnie kompozycyjnie. Piękne. Polecam z otwartymi oczami - Jean-Christophe Sartoris fot. Jean-Christophe Sartoris

Autopromocja fotograficzna...

Ręce mi opadają. Ja wiem, że aby zostać znanym fotografem trzeba pracować w GW, ale myślałem,że jest jakaś granica wstydu. Oto od lat, dodatek do GW "Wysokie [Feministyczno-Idiotyczne] Obcasy" promują panią Anne B. Nawet robiąc tak słabe zdjęcia jak nagrodzony (o zgrozo! na Grand Press) reportaż o ojcach, Anna B. znajduje miejsce na łamach tego dodatku. Dzisiaj otwieram GW i widzę na okładce babkę w ciąży. Ot fota byle jaka, brzuch i pępek. Takich fot miliony na plfoto i to o niebo lepszych. Patrzę cóż to za autor, a tu zdziwienie, bo na focie jest kto!? No kto!? :) Anna B. :) No po prostu nie wierzę. Ale zaraz przyszła refleksja. Ona świetnie kombinuje, bo nie ma nic lepszego niż umiejętna promocja samego siebie bez względu na talent i umiejętności. Wymyślony cykl po prostu jest tak szyty grubo, że się zastanawiam jak to możliwe, że uznane nazwiska (Grynberg) dają się wpuścić w takie maliny!? Oto AnnaB. dała się sfotografować z brzuchem 20 fotografom. I to cała tajemnica. ...

Ot fotografie...

Obraz
. Magda, Karolina

Tam warto... PROLAB w Gdańsku

Pomyślałem sobie, że skoro parę osób czyta tego bloga, to może warto od czasu do czasu zareklamować miejsca związane z fotografią. Od strony technicznej i tej najbardziej przydatnej. Zaczynam więc od miejsca w Gdańsku, dzięki któremu mam możliwość pracy na wielkim formacie :) Gdyby bowiem nie laboratorium PROLAB , to nie mógłbym wywoływać swoich szitek. Gorąco polecam Andrzeja Sudarę , który prowadzi ten malutki gabarytowo, ale wielki duchem i jakością lab w Domu Towarowym "Jantar" we Wrzeszczu. Ulica może zmylić, bo jest to adres: Politechniczna 7, ale "Jantara" widać ze skrzyżowania Grunwaldzkiej i Do Studzienki. Lab mieści się na piętrze, box nr 40. Zakres usług to przede wszystkim: - wołanie materiałów analogowych w procesach C-41 (negatyw) i E-6 (slajd) od 35mm po 4x5 cala. Istnieje szansa zrobienia 8x10 cala, ale to już indywidualne zamówienia. - materiały czarno-białe wołane są tradycyjnie w koreksie. Również do formatu 4x5 cala. - Pan Andrzej robi też odbitk...

Na dobrą środę...

"Pstrykowianie" Ludwik Jerzy Kern W małym uroczym mieście Pstrykowie Mieszkają sami fotografowie. Od niemowlaka aż do piernika Każdy w Pstrykowie pstryka i pstryka. Gdzie indziej wrony słychać i kawki. A w tym Pstrykowie tylko - migawki. Pstryk - pstryk pejzażyk, Pstryk, pstryk portrecik, Wszystko się tutaj pstryka jak leci. Chmury i rury, Pierze i wieże, Wszystko się tutaj na kliszę bierze. I łeb cielęcia, I nogi zięcia. Bo to jest przecież temat do zdjęcia. Jak oficjalnie stwierdzają dane. Wszystko w Pstrykowie jest odpstrykane. W związku z tym Każdy z pstrykowian Latem W Polskę wyrusza z aparatem. Można ich spotkać na każdym kroku, Pstrykają z frontu, Pstrykają z boku. Błonę przekręcą I znów od nowa Pstryk- pstryk pstrykają. Bo są z Pstrykowa.

Kadr życia...

Obraz
Ten kadr jest prosty... Kładziemy się wspólnie. Wciskam się między ścianę a ciało obok. Rozmowa zazwyczaj jest krótka, zmęczenie dniem nie pozwala skupić się na dłuższych zdaniach. Oboje czekamy na nadejście szumu w dnie ucha zwiastującego rychłą hibernację mózgu. Słowa stają się krótkie. Zdania budowane z półsłówek mają wyrazić to, na co nie ma czasu po powrocie z pracy. Odwraca się. Kołdra ląduje między nogami. Tak wygodniej. Ręka przygnieciona głową i uchem rezonuje głuchym odgłosem bicia własnego serca. Jakbym wsłuchiwał się w płytę z nagranym własnym życiem. Ucisk na żyłę sprawia, że głowa staje się igłą adapteru. Czas zwalnia. Unoszące się obok piersi jeszcze nie zastygły we śnie. Spokojnie kładę rękę na ramieniu. Brak reakcji. Delikatne spięcia nerwów zwiastują rychły koniec. Początek tunelu do snów. Jeszcze kilka bezwiednych wybuchów neuronów i piersi zaczynają zwalniać. Oddech 'głębieje'. Coraz mniej powietrza zasysają płuca. Rozwarte usta łapią nagrzane powietrze w po...