Posty

Otwarte do....

Kiedyś miałem dzień wolny. Postanowiłem wcześniej sprawdzić, co fotograficznego mogę zobaczyć w Gdańsku w ten dzień. Wybrałem trzy wystawy. Nieważne jakie, bo nie chodziło tutaj o ich recenzje. Rano przeszedłem się na kawę, potem na rekonesans po starych zakamarkach Głównego Miasta [pamiętajcie, w Gdańsku Główne Miasto to stare miasto...:), a Stare Miasto nie jest tym, czym wszędzie indziej jest Stare Miasto]. Mijały godziny, słoneczko grzało więc przed wstąpieniem w progi wybranych trzech instytucji kulturalnych wypiłem jeszcze kawę w PIkawie (obleśne zdjęcia tam ktoś powiesił - pewnie właściciel!) i mijała już 16:00 kiedy skierowałem kroki ku Ratuszowi Starego Miasta. Środek tygodnia... sala galerii czynna to 17:00. Ledwo zdążyłem oglądnąć zdjęcia. Szybki przemarsz na drugi koniec tej części Gdańska i ... spóźniłem się do wystawy w kościele Św. Jana (dumnie nazwany Centrum Kultury). Tym razem zdjęcia pani Lendzion mogłem zobaczyć do 16:00! Ostatniemu miejscu nie poświeciłem już nawet...

Time out...

Kochani, Czuję trochę, że zamknąłem bez słowa drzwi przed odwiedzającymi mnie codziennie przyjaciółmi....:( Jak to było w tym dialogu Małego Księcia i lisa...? - Co to znaczy oswoić? - Oswoić to znaczy stworzyć więzy. Jeśli mnie oswoisz będziemy za siebie odpowiedzialni - lis odpowiedział wprost. - Rozumiem - odpowiedział Mały Książe. - Jest taka jedna róża, która mnie chyba oswoiła. ..?! Lis zamyślił się. - Jeślibyś mnie oswoił, moje życie nabrałoby blasku. Z daleka będę rozpoznawał twoje kroki - tak różne od innych. Na dźwięk cudzych kroków chowam się pod ziemię. Twoje kroki wywabią mnie z jamy jak dźwięki muzyki. I chyba tak jest trochę z blogiem... jakoś tak oswoiłem sobie Was. Więc wyjaśniam: czasami los, fatum, przypadek, bóg, stwórca czy jak tam wolicie TO nazwać zwala na nas dość niespodziewanie pewne sprawy i niewiele od Was w sumie zależy. Ponieważ żal byłoby mi tych więzów więc postaram się jak najszybciej z tym Czymś uporać i mam nadzieję, że uda mi się nie pobić milczenia...

Od pierwszego razu...jednak doświadczenie

Nie wiem czy część z Was ma tak samo jak ja, ale ja mam tak, że lubię od pierwszego razu . Lubię kiedy naciśnięcie migawki poprzedzone jest myśleniem, dzięki któremu klatka będzie dobrze naświetlona, dobrze skomponowana i będzie miała to, co ja w głowie. Od pierwszego razu. Bez żadnych prób, testów, poprawiania... - Ale chłopie! Ja po to zapłaciłem za aparat 8000zł żeby właśnie móc od ręki potestować, porobić setki wersji, a potem nawet soft mi pozwala połączyć 5 klatek w jedną... I słońce mam niewyjarane i cień w bramie pięknie doświetlony. Tak mniej więcej zareaguje 90% fotografów... I ja to w sumie rozumiem, skoro jest jakaś scena, którą można spaprać i trudno potem powtórzyć, to takie podejście jest niewątpliwie pasem bezpieczeństwa. Ale ja powtórzę za, kiedyś znanym, politykiem "Korwinusem Mikkim": - Dlaczego ktoś mnie zmusza abym się zabezpieczał we własnym aucie pasami bezpieczeństwa!? To nie służy bezpieczeństwu ludzi wokół mnie więc ja pasów zapinał nie będę i to moj...

Walka o modela....

Tak, dziś postąpiłem nierozsądnie. Dziś zawalczyłem o modela i.... Ale było tak... Godzina 17:40. Stoję jak zwykle w korku na wysokości Orlenu na Grunwaldzkiej. Włodarze miasta zafundowali mieszkańcom Galerię Bałtycką, ale jak zwykle nikt nie pomyślał o natężeniu ruchu i samochody zjeżdżające z Kościuszki na Słowackiego nie uciekając ze skrzyżowania blokują ruch główną arterią Trójmiasta. Ja stoję 3km dalej w korku, bo jakiś pan, który kupił właśnie gajer zablokował dwa pasy... Nic to. Muza na full. Klepię drążek zmiany biegów i obserwuję świat. W lusterku widzę granatowego Matiza, a w nim... dwóch panów. Ten na siedzeniu pasażera rudziutki jak młody lis. Długie włosy, broda, młoda szczupła twarz. Taka twarz, co to wystarczy postawić przed obiektywem i gotowe! Rewelacyjny! Szybka decyzja, wizytówka wyjęta z portfela i .... ...ruchem robaczkowym posuwam się do przodu, ale ni jak nie mogę zjechać na prawy pas, co by puścić Matiza przed siebie i zagadać. W końcu udaje się przeskoczyć na p...

Koooonkurs, kaaaaartofle....!

Pocztówka z Sosnowca, Kartka z Węgorzewa, Warszawa na eksport, Biennale Fotografii BW, Antytechnika w PRL, Moje Pomorze, Moja ulica, Power of Łódź, Las w moim obiektywie, Zmiana klimatu w moim obiektywie (o! - to ciekawe) czy Foto Wędkarskie. To tylko wybrane tytuły konkursów fotograficznych, od ilości których uginają się łamy internetowych portali. W życiu nie widziałem tylu konkursów fotograficznych, co w ostatnich 2 latach, może roku...! Jasne, nic tylko się cieszyć. W sumie to w prostej drodze prowadzi do popularyzacji fotografii. Tylko czy ja nadal chcę popularyzować taką fotografię...?! Konkursową? Znam ludzi, którzy wysyłają zdjęcia na 80% tego typu konkursów. Etatowo niejako :) Ale mnie ciekawi coraz bardziej mały skrawek całości zagadnienia... a mianowicie: kto do ciężkiej anielki zasiada w tych wszystkich konkursowych 'jury' :)? No kto? Członkowie ZPAF nie obskoczą wszystkiego, bo zapewne posiadanie legitymacji ZPAF jest jakąś formą legalizacji "znania się na f...

Polecane... Jay L. Clendenin

Obraz
Tym razem bez zbytnich opisów. Reporter, portrecista, dokumentalista. Ostatnio nagrodzony w konkursie The Best of Photojournalism 2009 Polecam więc Jay L. Clendenin fot.: Jay L. Clendenin

Pasja...

Obraz
Kiedyś pisałem na jednej z grup internetowych (oj stare czasy), że nie ciepię ludzi, którzy nie bronią swoich zdjęć przed komentarzami negatywnymi. Którzy w imię źle pojmowanej skromności lub wiary w swoje zdolności nie wchodzą w polemikę (merytoryczną) i pozwalają się wyżywać na swoich pracach każdemu. Podobnie jeśli chodzi o fotografowanie. Ja naprawdę uważam, że posiadanie pasji (!!!) jest większą wartością niż posiadanie talentu do fotografowania i sprawnych rąk w kolorowaniu zdjęć w PS :) Uwielbiam słuchać ludzi, który z pasją opowiadają o tym, co robią. Dlatego wracam często myślami do spotkania z Gierałtowskim , które tak niemiłosiernie zjechałem swego czasu. Cała otoczka jego gadania była denerwująca, ale jednego odmówić mu nie można... pasji. Pasji do robienia zdjęć i do gadana o nich. Myślę, że to naprawdę wartość sama w sobie. Ja na ten przykład pasjami zajadam się gorzką czekoladą... I zrobiłem z tego prawdziwą religię :) Czekolada jest wszędzie. W pracy, w biurku, w samoch...