Posty

Od pierwszego razu...jednak doświadczenie

Nie wiem czy część z Was ma tak samo jak ja, ale ja mam tak, że lubię od pierwszego razu . Lubię kiedy naciśnięcie migawki poprzedzone jest myśleniem, dzięki któremu klatka będzie dobrze naświetlona, dobrze skomponowana i będzie miała to, co ja w głowie. Od pierwszego razu. Bez żadnych prób, testów, poprawiania... - Ale chłopie! Ja po to zapłaciłem za aparat 8000zł żeby właśnie móc od ręki potestować, porobić setki wersji, a potem nawet soft mi pozwala połączyć 5 klatek w jedną... I słońce mam niewyjarane i cień w bramie pięknie doświetlony. Tak mniej więcej zareaguje 90% fotografów... I ja to w sumie rozumiem, skoro jest jakaś scena, którą można spaprać i trudno potem powtórzyć, to takie podejście jest niewątpliwie pasem bezpieczeństwa. Ale ja powtórzę za, kiedyś znanym, politykiem "Korwinusem Mikkim": - Dlaczego ktoś mnie zmusza abym się zabezpieczał we własnym aucie pasami bezpieczeństwa!? To nie służy bezpieczeństwu ludzi wokół mnie więc ja pasów zapinał nie będę i to moj...

Walka o modela....

Tak, dziś postąpiłem nierozsądnie. Dziś zawalczyłem o modela i.... Ale było tak... Godzina 17:40. Stoję jak zwykle w korku na wysokości Orlenu na Grunwaldzkiej. Włodarze miasta zafundowali mieszkańcom Galerię Bałtycką, ale jak zwykle nikt nie pomyślał o natężeniu ruchu i samochody zjeżdżające z Kościuszki na Słowackiego nie uciekając ze skrzyżowania blokują ruch główną arterią Trójmiasta. Ja stoję 3km dalej w korku, bo jakiś pan, który kupił właśnie gajer zablokował dwa pasy... Nic to. Muza na full. Klepię drążek zmiany biegów i obserwuję świat. W lusterku widzę granatowego Matiza, a w nim... dwóch panów. Ten na siedzeniu pasażera rudziutki jak młody lis. Długie włosy, broda, młoda szczupła twarz. Taka twarz, co to wystarczy postawić przed obiektywem i gotowe! Rewelacyjny! Szybka decyzja, wizytówka wyjęta z portfela i .... ...ruchem robaczkowym posuwam się do przodu, ale ni jak nie mogę zjechać na prawy pas, co by puścić Matiza przed siebie i zagadać. W końcu udaje się przeskoczyć na p...

Koooonkurs, kaaaaartofle....!

Pocztówka z Sosnowca, Kartka z Węgorzewa, Warszawa na eksport, Biennale Fotografii BW, Antytechnika w PRL, Moje Pomorze, Moja ulica, Power of Łódź, Las w moim obiektywie, Zmiana klimatu w moim obiektywie (o! - to ciekawe) czy Foto Wędkarskie. To tylko wybrane tytuły konkursów fotograficznych, od ilości których uginają się łamy internetowych portali. W życiu nie widziałem tylu konkursów fotograficznych, co w ostatnich 2 latach, może roku...! Jasne, nic tylko się cieszyć. W sumie to w prostej drodze prowadzi do popularyzacji fotografii. Tylko czy ja nadal chcę popularyzować taką fotografię...?! Konkursową? Znam ludzi, którzy wysyłają zdjęcia na 80% tego typu konkursów. Etatowo niejako :) Ale mnie ciekawi coraz bardziej mały skrawek całości zagadnienia... a mianowicie: kto do ciężkiej anielki zasiada w tych wszystkich konkursowych 'jury' :)? No kto? Członkowie ZPAF nie obskoczą wszystkiego, bo zapewne posiadanie legitymacji ZPAF jest jakąś formą legalizacji "znania się na f...

Polecane... Jay L. Clendenin

Obraz
Tym razem bez zbytnich opisów. Reporter, portrecista, dokumentalista. Ostatnio nagrodzony w konkursie The Best of Photojournalism 2009 Polecam więc Jay L. Clendenin fot.: Jay L. Clendenin

Pasja...

Obraz
Kiedyś pisałem na jednej z grup internetowych (oj stare czasy), że nie ciepię ludzi, którzy nie bronią swoich zdjęć przed komentarzami negatywnymi. Którzy w imię źle pojmowanej skromności lub wiary w swoje zdolności nie wchodzą w polemikę (merytoryczną) i pozwalają się wyżywać na swoich pracach każdemu. Podobnie jeśli chodzi o fotografowanie. Ja naprawdę uważam, że posiadanie pasji (!!!) jest większą wartością niż posiadanie talentu do fotografowania i sprawnych rąk w kolorowaniu zdjęć w PS :) Uwielbiam słuchać ludzi, który z pasją opowiadają o tym, co robią. Dlatego wracam często myślami do spotkania z Gierałtowskim , które tak niemiłosiernie zjechałem swego czasu. Cała otoczka jego gadania była denerwująca, ale jednego odmówić mu nie można... pasji. Pasji do robienia zdjęć i do gadana o nich. Myślę, że to naprawdę wartość sama w sobie. Ja na ten przykład pasjami zajadam się gorzką czekoladą... I zrobiłem z tego prawdziwą religię :) Czekolada jest wszędzie. W pracy, w biurku, w samoch...

Fotka na...

Biuro, godzina 10:11. Otwarty laptop. Program Trzeci szumi znad parapetu. Klima gubi się rażona słońcem zza okna. - Cześć Piotr... - ? (wyjaśniam, że znak zapytania oznacza unoszenie brwi, muszę unosić obie, bo jednej unosić się nigdy nie nauczyłem) - Co robisz? - ? - Aha, pracujesz... A ja miałabym małą prośbę... - ? - Słyszałam wiesz, że ponoć robisz zdjęcia.... - ? - No, że stronę masz, że aparat dobry masz... Nie byłam na stronie, ale wiesz... tak mówią... - ? - No i właśnie ja w tej sprawie, bo wiesz chciałam Cie prosić abyś mi zrobił zdjęcie. - ? - Nie, no ja mam swoje zdjęcia, ale wiesz one takie normalne są, w domu robione, na spacerze, a ja chciałabym coś lepszego. Takiego robionego przez kogoś kto umie, dobrym sprzętem... - ? - No... dobra powiem wprost.... no po prostu potrzebuje fotkę na Naszą Klasę! - ? - I po prostu może byś mi pomógł...? Pewnie wiesz jak to zrobić i może coś wymyślisz. Może jakoś mnie pokierujesz. Żeby to było inne i żeby się podobało. - 600zł kosztuje t...

Reporter - zło konieczne...!

Obraz
Znajomi podpytują mnie czemu nie poświęcam więcej czasu reporterce i fotografii prasowej. A ja niezmiennie odpowiadam, że powód jest jeden. Zawód fotoreportera w Polsce doprowadzono (doprowadzili głupi właściciele koncernów i głupi wydawcy) do skraju debilizmu. Fotografię prasową i prace reportera sprowadzono do "zrób mi fotę na Nasza Klasę". Upadek wartości pracy reportera, a co za tym idzie i dostępność tego zawodu dla każdego idioty posługującego się aparatem jest przerażająca. Jeśli zabierze się fotografowi czas, pieniądze, przestanie się szanować go jako twórce (tak fotoreporter jest twórcą!), to otrzymamy w krótkim czasie stado pstrykaczy, którzy już sami nie wiedzą dlaczego nadal uprawiają ten zawód i dlaczego jeszcze nie klepią ślubów wyłącznie. Choć i tak 90% z nich musi dorabiać (!) na wszelkiego rodzaju imprezach. Nie jest to może aż tak wyjątkowe, bo "boki" reporterzy robili zawsze i była to właściwie jedna z zalet tego zawodu, że służbowym sprzętem (prz...