Posty

6kl./h i max 2GB....

Obraz
Tak, nie pomyliłem się. Jestem coraz większym zwolennikiem wprowadzenia zakazów i nakazów dla fotografów. Pamiętam z jakim oburzeniem Dzerry podesłał mi kiedyś ten słynny plakat o zakazie fotografowania w miastach, bo terroryści się czają wszędzie. Potem słynna dyskusja na forum jakimś po artykule, w którym ambitny dziennikarz stwierdził, że każdy fotografujący dzieci na placu zabaw to pedofil (dziennikarze to jednak idioci w 80% - sorry pozostałych 20%). Wszystko przeciw biednym fotografom... Ale jednak im dłużej obserwuje poczynania lokalnych i krajowych rzekomo zawodowców i ich dzieła powstałe w wyniku wywalenia w kosmos pięciu kart o pojemności 8GB w ciągu godzinnej sesji, czego efektem są totalne badziewne knoty - to jak to widzę, aż chce mi się wprowadzić ograniczenia w pojemności kart lub w częstotliwości wyzwalania migawki (zamiast iść w górę, trzeba ograniczać szybkostrzelność). Nie chcę kusić losu, ale zakaz generalnie fotografowania też by się jakiś przydał. Na przykład - t...

COŚ pozytywnego...

Obraz
Naprawdę chciałem. Zaczynałem kilka razy. Jeszcze wczoraj w nocy się starałem. Próbowałem napisać COŚ pozytywnego. Już trzecia osoba zwróciła mi uwagę, że marudzę jak stara baba i czytanie bloga zamienia się w jakieś cierpienie.. .:( No, ale za żadne skarby świata nie wpadł mi do głowy żaden pozytywny pomysł na coś pozytywnego. Włączyłem więc Planet i od razu zapomniałem o tym, że mam napisać COŚ pozytywnego, bo oto właśnie zaczynał się film o Davidzie Lachapellu. Kiedyś widziałem końcówkę, teraz całość pochłonąłem. I wiecie co... tak jak miałem Davida za króla kiczu... tak nadal go mam. Ale on ten kicz wstawił na wyższą półkę, a na dodatek w wypowiedziach do kamery okazuje się, że David (o ile nie gra) jest naprawdę pozytywnie nastawionym do życia człowiekiem z olbrzymim dystansem do swoich "dzieł". Znalazł jakąś niszę w fotografii i wypełnił ją szczelnie swoimi kolorowymi bajkami. Więc może to jest COŚ pozytywnego, że taki człek okazuje się zwyczajnym facetem, któremu się u...

Orły, sokoły, herosy...?

Gdzie Ci fotografowie, prawdziwi tacy...!? Chce się parafrazować słowa śpiewane przez Dankę Rinn, poszukując "wodzikiem" myszki na ekranie jakiś informacji o dobrych polskich fotografach uznanych za mistrzów w świecie. Takich, co to uznanie zdobyli na świecie nie pół wieku temu, ale teraz. Dekadę chociaż temu. Mam na myśli profesjonalistów, a nie artystów, bo tutaj weryfikacja tego czym jest sukces artystyczny jest ulotna. W branży profesjonalistów, wyznacznik jest jeden. Kasa i głośne nazwisko. Więc gdzie są nasze tuzy...!? Jasne, wiem że powodów jest milion (od braku tradycji, po kiepski rynek), ale brakuje mi choć jednego wielkiego polskiego fotografa mody, reklamy czy portrecisty w światowej czołówce. No po prostu czarna dziura i nawet jak zapycham to rodzimymi nazwiskami, to nadal są one znane ale na lokalnych balach Playboy lub innej Vivy... O tak - tam oni królują i brylują... Tyszki, Poremby, Wolańskie... Nie aby ich obrażać, bo są naprawdę niektórzy z nich świetni i ...

Pirelli... srelli...duperlli... 2009

Korci mnie aby używać wyłącznie takich szczeniackich określeń i przekręceń w stosunku do tego, co widzę patrząc na produkt Pirelli w tym roku.. Oglądnąłem poniższy film na Dziennik.pl i żenada mnie zjada... tak do rymu. Czy to jest coś naprawdę wartego wydania takiej masy kasy na produkcję czegoś tak potwornie kiczowatego!? Czy ja już naprawdę nie rozróżniam czegoś, co niesie za sobą jakąkolwiek wartość artystyczną i ESTETYCZNĄ czy po prostu gołe laski na drzewie trącane trąbami dwóch słoni są szczytem możliwości tych twórców...!? I to wszystko koniecznie w delcie Okavango.... Fotografował Peter Beard, nazywany w materiale mistrzem... och!

Fotograf NN... Sandra Muequin

Obraz
Sandra robi zdjęcia, od których można albo zupełnie zgłupieć, albo je polubić. A że ja lubię eksperymentatorów w dobrym stylu to ją serdecznie Wam polecam... Sandra Muequin fot.: Sandra Muequin (x3) .

Warszawskie klimaty,,,

Obraz
Narzekałem ostatnio na poziom zdjęć, które otrzymały nagrody w konkursie organizowanym przez pewne gdańskie gremium zrzeszone wokół GGF. Dzisiaj mam okazję porównać zdjęcia gdańskich fotografów, z tymi fotografów warszawskich. No i kurcze, pomimo mojego patriotyzmu regionalnego i niezwykłego przywiązania do najodowanego powietrza mojego miasta, składam czapeczkę w kwadracik i zwijam niewinnie w prawej ręce kołysząco obniżając głowę w ukłonie przed tymi z Warszawy... Poziom wyższy osiągnęli stołeczni pasjonaci fotografii, a wybór dokonany przez portal F jest moim zdaniem najlepszą przedstawioną propozycją pośród laureatów. Może nie są to dzieła wybitne, ale lepsze od gdańskich... fot.: Artur Wojciechowski (wyróżnienie Fotopolis) Nagrodzone prace TUTAJ . Ja tylko dodam, że pierwsze miejsce jest dobre bardzo, ale już przejadły mi się trochę te niby streetowo, urbanistyczne widoczki wyalienowanych ludzików i ręce poobcinane kadrem. Sztampa i ograne klimaty. Ładnie, ale bez uniesień.

Ma znaczenie....

Napisała do mnie dzisiaj niejaka Sara Wong. Nie znam osobiście Sary, ale jej propozycja na wstępie wydająca się nieco nazbyt bezpośrednia, po kilku chwilach zaczęła być niesamowicie kusząca. Oto bowiem, Sara proponuje mi usługę powiększenia penisa (z angielska: 'penis enlargement'). Przeglądając folder pt.: Blokowane Maile w mojej skrzynce odkryłem, że Sara pisała już do mnie wcześniej, ale do tej pory złośliwy automat nie pozwalał mi zapoznać się z ofertą pani Wong. Dlaczego piszę o tym na blogu traktującym o fotografii...? Ano jak zwykle takie drobne wydarzenie staje się przyczynkiem prawdziwej lawiny myśli w mej głowie. Niekoniecznie myśli o tym jak wielki mógłby być organ, którym chce się zająć pani Wong, ale przekładam to jak wszystko na fotografię i.... ... muszę stwierdzić kategorycznie, wbrew feministycznemu deprecjonowaniu tego faktu, że WIELKOŚĆ MA ZNACZENIE (jak wiecie feministki uwielbiają twierdzić, że znaczenie ma zupełnie co innego - dusza, inteligencja.... czy c...