Posty

Dostałem zaproszenie - Moja plaża...

Obraz
fot.: Robert Gauer Oto Centralne Muzeum Morskie, w imieniu swoim i Agencji Zegart, informuje mnie, że w Helu mogę od 18 czerwca oglądać zdjęcia Roberta Gauera, zamknięte w wystawę pt.: "Moja plaża". Sam tytuł już praktycznie spowodował, że szafka pod zlewem miała zapełnić się kolejnym papierem (jakoś z ta segregacją śmieci jestem na bakier, bo powinienem to raczej odłożyć na makulatury stos) , ale tak sobie siedząc przed ekranem postanowiłem skonfrontować treść zaproszenia z efektami działań autora, którego (może to wstyd) nie znam. W zaproszeniu bowiem poinformowano mnie, że: " Wystawa niniejsza, to niemal trzydzieści wielkoformatowych czarno-białych zdjęć polskiego fotografika i wydawcy Roberta Gauera, z Kołobrzegu. Ich przedmiotem i tematem jest oryginalne i twórcze spojrzenie autor na południowe wybrzeże Bałtyku, a w szczególności na strefę, w której morze spotyka się z lądem, a to co stworzone przez naturę przenika się z tym, co stworzone przez człowieka. (...) Art...

Jak nosić i w czym...

Obraz
Nadrabiając trochę milczenie ostatnich dni, postanowiłem napisać do Was z problemem, który sie zrodził przed chwilą na ulicy Koszykowej w Warszawie. Siedzę ja sobie teraz na tarasie kawiarni Caffe Balgeze (Koszykowa 6) i spijając piankę z Lavazzy stukam paluszkami do Was. Oto problem. Jako, że Contax generalnie zmusił mnie do zmiany stylu fotograficznego zrodził się poważny problem logistyczny. Nie, jak nosić sprzęt, o czym pisałem, ale W CZYM nosić sprzęt? Bo jak to bywa latem, na klacie jedynie koszula, kurtki nie ma, w spodniach dokumenty wypychają i tak wielkie już pośladki (!), a Hassel zawsze spokojnie spoczywał w dużej torbie. Wiec pytanie w czym nosić nowy aparacik, podczas szybkich przemarszów stało się bardzo aktualne. Pierwszy mój wybór to mały plecak, ale.... to dość niepraktycznie, bo zanim ja go zdejmę to masakra. Więc torba na ramie z szybkim dostępem prawą ręką. Więc może Domke...? Kiedyś klasyczna, teraz trochę zapomniana. Znalazłem model chyba F5x... i chyba się zdec...

Praga, Gdańsk - sukienki te same....

Obraz
Kilka dni poza granicami spowodował, że brak telefonu satelitarnego uniemożliwił mi pisanie w samolocie :) Ponieważ Praga okazała się w nocy dość trudna do fotografowania, to proponuje dalszy ciąg "letniego cyklu" sukienki. Poza tym, w Pradze widziałem dokładnie takie same sceny jak w Polszy... Tylko Ci Czesi wydają mi się jacyś tacy spokojniejsi. Może Rudolf miał jednak rację...? Długo będę czekał na wywołanie 36 klatkowego trixa z Pragi. I tutaj uwidocznił się kolejny minus filmów 135... bo jak ileż trzeba robić zdjęć żeby skończyć film 36 klatkowy?.... Koszmar. W życiu tego nie zrobię.... :( Ta fota jeszcze z Hassela....

Znowu te spódniczki...

Obraz
No już sam nie wiem... Włażą mi w oko takie widoki. Tym razem Długie Pobrzeże w Gdańsku, w tle Sołdek (że też on jeszcze stoi), pierwszy plan zagospodarowała Marilyn Monroe. Swoją drogą, jak to jest z takimi zdjęciami, czy handlarz nie musi mieć żadnej zgody na kopiowanie tych prac...? Tak zacząłem sie zastanawiać... Oficjalnie prawa do tego zdjęcia znalazłem w Associated Press, ale fotografem pierwotnej sesji z tym pomysłem jest Sam Shaw, którego rodzina toczyła batalie o prawa do tych zdjęć , więcej z jego zdjęć zrobionych przez Shaw' tu taj . Pewnie było tak, że pierwotne zdjęcia Marilyn na tej kratce wentylacyjnej były Sama, a inni potem kopiowali to w setkach innych sesji z nią. A może znacie dokładną historię tych zdjęć i zasady ich publikowania obecnie?

Fotografa szukam...

Żabianka. Osiedle na granicy Gdańska i Sopotu. Jedno z bardziej przyjaznych miejsc w moim życiu. Pomimo czysto prl-owskiego pochodzenia i 10-piętrowych bloków zachowało się tam tyle zieleni, że obecni developerzy jeszcze wcisnęliby tam ze 30 bloków :) Tu się wychowałem i tutaj pierwszy raz zanosiłem film do wywołania u lokalnego fotografa "na piętrze", który miał studio z prawdziwego zdarzenia i ciemnie, i robił wszystko na miejscu. I dawał takie wyrwane z zeszytu wąskie paski z zamówieniem.... Na osiedlu mieszka ok 25.000 ludzi. Śpią tam, jak w wiekszości tego typu osiedli z lat 70 i dojeżdżają rano do pracy. I między tymi dziesiątkami tysięcy mieszkańców nie znajduje się w chwili obecnej ŻADEN zakład fotograficzny. Czemu? Ja nie mam pojęcia.... Odwiedziłem dzisiaj rodzinne osiedle z synem idąc na konkurs skoków CSI w Sopocie. Chciałem po drodze kupić film. Jest to prawie niewykonalne... Fotografa nie ma. A to co znalazłem to jakieś badziewne "chińskie" filmy, któr...

Seksista fotografista...

Obraz
Jak to jest Panowie z nami "fotografami"- czy jesteśmy seksitami? Rymek na rano jest piękny :) Oto dzieło, które powstało jakiś czas temu i tak sie przyglądam temu zdjęciu (misiu) i zacząłem wertować moje "uliczne" partytury (bo fotografia jest jak partytura przecież - można na niej grac wszystkimi kolorami wyobraźni) i zaczynam doszukiwać się w niej męskiego pierwiastka. I to tego złego, a może lepiej pierwiastka (rodzaj męski), który mam zaszyty gdzieś pomiędzy cienką ścianką żyły a warstwą komórek. W każdym razie... na stałe tkwi to we mnie i nie da się wypłukać nawet dietą warzywną. Więc.... analizując zdjęcia dochodzę do wniosku, że moje oczy widzą lepiej gdy widzą coś ładnego. Znaczy brzydkie też się czepia mojego wzroku i opstrykałem w życiu (jak każdy z Was) dziesiątki śmietników i pustych, brudnych, osikanych klatek, ale jak widzę ładne coś związane z płcią piękną to sie we mnie jakoś tak do strzału szykuje Hassy, co by zaraz uwiecznić te powiewające na wie...

Chodzenie z aparatem... sprawki...

Jak chodzicie z aparatem? Ja się przyłapałem ostatnio, że trzymam aparat stale w rekach. Do tej pory zazwyczaj nosiłem go w torbie na ramieniu i starałem się nie epatować wielkością zabawki i profi wyglądem. Jednak zaczęły mi uciekać chwile. Raz, drugi nie zdążyłem wyjąc, a to suwak się zbiesił, a to torba się zawinęła i kurcze staram się w łapach mieć tego klocka mojego ciężkiego. To ci wyzwanie... Nie mówię już o statywie, który staram się mieć przy sobie zawsze, choć ostatnio po prostu mi się nie chcę... Za każdym razem mówię sobie, weź co ci szkodzi, ale nie biorę i potem z drugiego końca miasta już się wracać nie chcę, bo akurat Motława ładnie dziś faluje i długi czas by się przydał. Lenistwo. Wczoraj odwiedziłem znowu Warszawę. Tym razem nawet 5 minut nie miałem żeby wywlec się z klimatyzowanej taryfy i tylko mignęła mi przez szybę stolica. I wiecie co... Chyba się przekonuje... Zza szyby jakaś taka nawet przyjemna jest... A może to pora roku i ta niezliczona ilość pięknych, pols...