Posty

Czy Ty też tak masz...?

Obraz
Spoglądam leniwie przez ramię na torbę upchniętą w salonie pod półką z kwiatami żony. Miejsce niby jak każde inne, ale ma coś w sobie z prestiżu. Bo to salon (ech - marne 21m2), bo to pod kwiatem żony, bo to w pobliżu telewizora, który jak w statystycznym polskim domu stanowi centrum ogniska domowego. Więc leży sobie ta czarna torba, a w niej te szpeje zebrane miesiącami wyrzeczeń i kombinowaniem kasy gdzieś na lewo, gdzieś z premii urwane złotówki, a nie wydane na kolejną zabawkę dla Młodego. I co... i odwracam wzrok. Smętnie. Spoglądam na gazetę, czy rzeczony telewizor i... nic. I niestety nie chce mi się wziąć aparatu do ręki. Nie chce mi się iść na miasto. Nie widzę potrzeby po raz setnego fotografowania tej samej kamienicy i tego samego, równie smętnego jak ja, ciecia pod domem. Dopada mnie niechęć do fotografii. Takie zmęczenie materiału. Wiecie... taka przerwa w miłości. Ponoć to normalne. Ponoć dlatego zmieniamy nasze zabawki i nasze fotograficzne tematy, aby nie popaść w ruty...

"Stare aparaty po dziadku"...

tekst: Jarosław 'dzerry' Orłowski Sobota 4 rano. Rozpoczyna się cotygodniowy rytuał. Mąż, klnąc pod nosem na ziąb i szarugę za oknem, zwleka się z łóżka i przecierając niewyspane oczy, otwiera szafkę zapełnionę po brzegi sprzętem fotgraficznym. Jakże on nie znosi tych wyborów – no cóż tym razem ze sobą zabrać? Miły dla ucha świst zamka błyskawicznego YKK i już przepastny plecak fotograficzny stwoi przed nim otworem. Z atencją godną królewskich insygniów pakuje do niego mordercę kręgosłupa - Pentaksa 67II, SMC Pentax Fish-Eye 67 35mm f/4.5, którego i tak nigdy nie używa, swój najukochańszy SMC Pentax 67 45mm f/4, dla którego w 1994 sprzedał swojego Kadetta i przede wszystkim SMC Pentax 67 300mm f/4 ED[IF], za którego ponownie oddałby swoją nerkę, gdyby ją jeszcze miał. Gdy przytroczył już do plecaka 10 kilowy statyw, na chwilę zawahał się, ponownie otworzył szafkę, by wyjąć z niej Leike M7 z Summicronem-M 35mm - w drodze powrotnej, jeśli tylko światło będzie łaskawe, zatrzyma s...

Zwierzaki, futrzaki...

Obraz
Dla wszystkich Pomorzan i ew. zapaleńców spoza regionu, mam informacje przysłaną mi wczoraj drogą listową (skąd oni mają mój adres ?!) przez Centralne Muzeum Morskie w Gdańsku. Otóż, jedynie do 30 maja można tamże oglądać wystawę Fotografia Dzikiej Przyrody 2007 (Wildlife Photographer of the Year 2007) . Jeśli ktoś lubi fotografować słonie w swoim basenie przydomowym lub kolibry w ogródku na działce na Mazurach, to może porównać swoje wyniki z wynikami uznanych fotografów konkursu organizowanego przez BBC. Więcej info na stronie Muzeum . fot.: Jeff Yanover PS Jako, że kiedyś też się w to bawiłem :) - miła sercu memu ta wystawa.

Joe McNally for Google...

Dzerry podrzucił mi dzisiaj ten link. Nie znałem tego wywiadu i powiem krótko - lektura obowiązkowa!! Zapraszam:

Stało się...

- Nie, nie - my jesteśmy niefotogeniczne. Tak za zapleczu. Zdecydowanie w głosie nie dawała o szansa na namówienie ich, a wszystko to przez... Hasselblada. - Ale ja robie dla siebie. Po prostu. - Z takim aparatem i dla siebie?! Eee pewnie dla gazety jakiejś. To bydle faktycznie wygląda jak buldog na smyczy. Jeszcze jak rozwinę mu skrzydła w postaci kominka, to już w ogóle przypomina jakieś zwyrodniałe monstrum.. A scena była piękna. Stare Miasto, głęboka zacieniona brama, w jej końcu dwie dziewcznyny. Widać, że obługa jakiejś knajpy, przerwę mają. Jedna kuca w dzinsach, druga stoi oparta o śmietnik (taki smukły, wyoski), obie palą. Na dodatek obecnie każda kucająca dziewczyna "chwali się" od razu swoją bielizną oczywiście na literkę 's' :) Światełko konturowe, no nawet Alkos by się zatrzymał :) Więc ja wyjmuje mojego słonia ( aparat :) ), w drugiej łapie światłomierz równie wielki i co... I po prostu spłoszyłem scenę. No wady ma ten średni format, no ma! Powrót do pr...

Walter Iooss - "Athlete"...!

Obraz
Nie mogłem czekać z tym i tak spóźnionym postem. Oto sie dowiaduję na stronie SportsShooter (którą ostatnio zaniedbałem mocno), że mój guru fotografii sportowej (tej pozowanej, jak i akcji) - Walter Iooss wydał właśnie swoją nową książkę/album - "Athlete". Nawet nie będę zachęcał... są rzeczy oczywiste, a dla mnie oczywistym jest to, że kupuje to coś w ciemno. Strona Waltera , którą już tu polecałem mówi sama za siebie. Guru. Pochylam łeb swój niewierny.

Bulimia fotograficzna...

Obraz
Słuchajcie Kochani! Ile jesteście w stanie wydać na fotografię? No tak w tysiącach na jeden aparat? Macie jakaś granice, jakiś wewnętrzny hamulec...? Tak się zastanawiam, bo z biegiem lat (z biegiem wypłat) zauważam u siebie coraz mniejszy próg kontrolny. Światełko zaczyna zapalać się coraz później, coraz to przekraczając kolejne, już nie tylko pierwsze cyfry, ale zera w końcowym rachunku. Zaczynam sie obawiać, że jednak to wszystko jest już, nie tylko jakąś pasją, ale obłędem! Tysiące przestały mieć znaczenie, zaczynam wchodzić w sferę dziesiątek tysięcy. Ostatnio odbierając skany, zapłaciłem trzycyfrową kwotę i wcale nie zaczynała się od 1, 2 czy 3 :) I pomyślałem, że to chyba jednak choroba. Taka fotograficzna bulimia. Tyle tylko, że waga u mnie z biegiem lat przybiera, a portfel chudnie. Byle mieć, nażreć się ilością, jakością, marką. Czasami aż się boje wejść na eBay, a nuż będzie w idealnym stanie Contax G2... a nuż Distagonik jakiś się pojawi.... uch. Alt + F4. I do kuchni. Gary...