Posty

157 kretyńskich stron.... Newton

Obraz
O tej biografii pisali już wszyscy chyba moi znajomi z sieci i nie tylko. W końcu, dzisiaj Darek mi ją pożyczył. A że szybko czytam (to mam od czasów szkoły średniej), to około 17:00 było po temacie. Nie będę dużo się rozwodził. Jeśli ktoś to kupił, to stracił kasę. Pierwsze 157 stron można spokojnie od razu wyrwać i do łazienki sobie zanieść jak ktoś lubi twardy papier. Ilość i częstość występowania takich słów jak onanizować się, pieprzyć, rżnąć, lizać, wzwód, masturbacja, posuwać jest tak duża na każdej stronie, że mam wrażenie, iż śp. Helmut bardzo chciał umrzeć jako największy playboy wśród fotografów. Cytując klasyków discopolo - "zaliczał wszystko co na drzewo nie ucieka" - jak sam sie chwali. Może i tak. Jednak dla mnie był po prostu prostakiem strasznym. Tak wynika ze 157 stron poświęconych jego życiu przed zaistnieniem jako fotograf. Mnie mało interesuje jego problem z częstym onanizowaniem się. Reszta książki może zainteresować każdego adepta fotografii, bo są to ...

Kwartalnik... filozoficzny

Obraz
Każdy z Was na studiach (czasami już w liceum) spotkał się ze zjawiskiem "grupowego filozofa". Wiecie... taki, co to nosi apaszkę lub melonik i wysławia się jakbyś go wyjął z XIX-wiecznej powieści. U mnie to był Krzysztof. Mi akurat imponował, bo miał własny świat, który nijak nie przystawał do realiów, ale był egzotyczny i potrafił kusić. Takim "Krzysztofem" wśród pism fotograficznych jest dla mnie kwartalnik "Fotografia". Muszę się przyznać, że kwartalnik Fotografia był tą pozycją w Empiku, którą dotychczas brałem i przeglądałem na miejscu, bez większego wnikania w bryły tekstów atakujące mnie na większości stron. Myślałem w duchu, że to jakaś pomyłka, aby pismo poświęcone fotografii było w większości wypełnione zapisana gęsto czcionką. Dzisiaj jednak przełamałem się i kupiłem ostatni numer kwartalnika. Przeczytałem. Nie należę do osób, które wnikają nazbyt głęboko w psychologiczny aspekt życia. Nie szukam też usilnego wyjaśniania głębi zdjęć, które prze...

Książka a fotografia...

Często patrząc w wizjer odczuwam dziwne mrowienie na karku. Tak trochę jakbym odkrywał inny, nowy świat w tym małym kwadratowym okienku. Wczoraj znowu to miałem. Testując "Nowego Przyjaciela" poszedłem tropami starego Wrzeszcza i zanurzyłem sie w dziwnym świecie podupadłych kamienic tej części Gdańska. Powolny spacer raczej skłaniał ku refleksji niż do pogoni za jakimś wyśmienitym kadrem, ale za każdym prawie razem, gdy oglądałem wybrany fragment rzeczywistości przez wizjer aparatu, okazywało się, że nabiera on jakiegoś magicznego odniesienia. Kiedy podnosiłem głowę, czar pryskał. Znowu tylko ściana z drzwiami przedwojennymi. Opuszczam głowę i zamiast "tylko ściany" i "tylko drzwi" widzę plątaninę faktur na obdrapanym tynku, drewniane żłobienia w drzwiach i nadproże. Jakbym za każdym opuszczeniem głowy i przysunięciem oka do kominka zanurzał sie w jakiś "Zaczarowany Ogród". Jakby sam aparat i kadr otwierał przede mną wejście do magicznego czasu, ...

Przedmiot pożądania...

Aluminiowe elementy dodają MU charakteru, a w połączeniu z alufelgami i czarnymi bokami ukazuje się cały jego charakter. Dziki, trochę nieokrzesany z delikatnym zapachem skóry. Męski. Czujesz witalność w JEGO towarzystwie. Maska kryje najwspanialszy silnik wyprodukowany kiedykolwiek w historii inżynierii. Wszystkie biegi wchodzą delikatnie, ale z odczuwalnym zaskokiem, który sprawia, że każda zmiana pozycji jest potwierdzona delikatnym drgnięciem odczuwalnym na dłoni. Pośród tysięcy - tylko ON to ma. JEGO przednia szyba to majstersztyk widoczności i klarowności. Niezrównana umiejętność dopasowania jej obłych kształtów do całości bryły, sprawia, że każdy oglądnie się na ulicy za TYM dziełem sztuki. Żądza. Pragnienie posiadania. Wnętrze jest ascetyczne. Spokojne. Brak w nim zbędnych ozdobników, a wykonanie poszczególnych elementów, samo w sobie może stanowić osobny wystawienniczy przedmiot pożądania. Spasowanie całości idealne, co owocuje w NIM brakiem zbędnych trze...

Rada nierada... "Portret Uliczny"

Obraz
Cykl: "Ulicznicy" (Streeters), Gdańsk, Angielska Grobla, zima 2007 Jak zrobić portret na ulicy? Ale nie taki tam pstryk jakich miliardy oglądam na rożnych forach, gdzie autor tytułuj wątek - portret uliczny - i wrzuca tam zdjęcia robiona zza krzaka, tyłem i w tłumie 100 osób. I to jest jego zdaniem portret. A ja pomogę. A czemu nie?!:) Po prostu napiszę jak ja to robię i jaką mam średnią skuteczności. Zacznijmy od tego komu chcemy zrobić zdjęcie. Ja akurat wymyśliłem sobie kiedyś taki cykl zdjęć, który roboczo nazwałem "Ulicznicy", a z angielska "Streeters". Nie zamykałem się ściśle w ramach konkretu i po prostu postanowiłem szukać na ulicy ludzi innych, czymś się charakteryzujących. Wybrałem dzielnice o niższym standardzie i rozpocząłem polowanie. Tutaj czas na... ...zasadę nr 1: Chcesz zrobić zdjęcie - musisz mieć czas. Chcesz zrobić zdjęcie człowiekowi - musisz mieć dwa razy więcej czasu. Chodzenie, chodzenie... t...

Polska Fotografia za miliony dolarów... ?:)

Obraz
fot.: Sławoj Dubiel ... może kiedyś, ale tymczasem - promujmy sztukę fotografii wspólnie! Dlatego publikujmy wszędzie gdzie się da informacje o przedsięwzięciach, które mogą popchnąć polską fotografię choć trochę do przodu, np.: w kierunku uznania jej w świecie kolekcjonerskim za 'współważną' malarstwu. Dlatego powtarzam już widzianą i odtrąbioną na innych blogach i stronach informację o III aukcji Polskiej Fotografii Kolekcjonerskiej . Za opisem ze strony: "Aukcja obejmuje swoim zakresem prace autorstwa wybitnych fotografów, prezentując historię tej dziedziny sztuki w Polsce w sposób przekrojowy: z naciskiem na dorobek najciekawszych twórców z okresu ostatnich 40 lat (...) Do jej kolejnej edycji zaprosiliśmy zarówno tych, których fotografie zyskały nabywców, jak i tych, którzy jeszcze nie zostali docenieni przez kolekcjonerów, a wartość artystyczna ich prac zdecydowanie ich do tego predestynuje." To ostatnie zdanie trochę mi zgrzyta. Może to wrodzona "czepialsko...

Polecane z pełnym brzuszkiem...

Obraz
fot.: Martin Parr Najedzeni jesteście, stosy ciast walają sie po biurach i w domowych czeluściach kuchni, więc warto trochę przypomnieć sobie, po jaką cholerę zainteresowaliście się fotografią. A nic tak nie doprowadza nas do stanu euforii, jak oglądanie po raz setny najlepszych zdjęć w historii tej młodej gałęzi sztuki. Ponieważ strona ta umknęła mi gdzieś (sam nie wiem jak to możliwe) więc przypominam Wam. Najlepsze zdjęcie Największych Mistrzów w pigułce... MadeinPhoto . Kawka, makowiec lub sernik do łapki i delektujecie się. Och... Ach... odpływać jest rzeczą ludzką... Żeglujmy więc...