Posty

Kiedy brakuje pomysłu...

Obraz
Piasek koło pasa wydm jest bardzo miękki. Zdecydowanie łatwiej idzie się koło samej wody, gdzie zwilżona ziemia nie poddaje się tak łatwo ciężarowi człowieka z torbą fotograficzną na plecach. Moja koleżanka wybiera w mieście trasy samochodem, które dają jej możliwość skrętu wyłącznie w prawą stronę lub prawie wyłącznie. Cóż... Szukamy więc w życiu uproszczeń. Na każdym kroku. Również w fotografii. Ja przyłapuję sie coraz częściej, że kadrując nową klatkę, nową scenę w wizjerze, zaczynam niepokojąco często szukać skrótów. I to nie tych perspektywicznych, wynikających z zastosowanej ogniskowej i niskiego położenia aparatu, ale tych kompozycyjnych. Po prostu idę na łatwiznę. Wiem, że mocne punkty załatwią za mnie kompozycyjny elementarz, że ostrość pierwszego planu lub jego nieostrość powiedzie odbiorcę tą ścieżką kadru, którą ja obrałem. Wszystko zaczynam robić mechanicznie. Jakbym zapomniał, że można łamać zasady. Że centralnie nie znaczy źle. Że wszystko nieostre też może być piękne. B...

Uzależnienie...

Obraz
Czy zdarza się Wam dostrzegać czasami, iż Wasza pasja - fotografia - przybiera trochę zbyt drastyczną formę? Może inaczej... że zależność Waszego umysłu od fotografii jest niebezpiecznie duża? Narkotyk. Słowo, które jest wytrychem do całego świata stereotypów i formacji, które utworzone wcześniej przez innych, przyjmujemy z ochotą, bo zwalniają nas z samoanalizy całości zjawiska. Akurat w tym wypadku, to dobrze. Dobrze, bo definicje i skutki uzależnień są już opisane i doskonale możemy je wykorzystać do wpasowania swoich zachowań w tę sztampę. A więc... jesteśmy narkomanami fotograficznymi. Mówię to za Was, bo jeśli czytacie te moje, w miarę cykliczne wypociny, to już oznacza, że się uzależniacie. Nie śmiem nawet sądzić, że to odwiedziny dla mnie, bo to nieprawda. Mnie nie znacie. Ale znacie często to, o czym ja piszę. Znacie, bo jesteście ćpunami, jak ja. Ćpunami, którzy wąchają, niuchają, wciągają kreski, robią zioło czy walą w żyłę za każdym razem gdy wezmą do ręki aparat. Gdy rozpa...

Za błędy na górze...

Cóż... mi też przyszło zapłacić za błędy na "górze", czyli w mojej mało informatycznej głowie. Przepraszam za zdublowanie wpisów. Ot jakiś taki mały konflikt pomiędzy neuronami mi sie w głowie wydarzył... Od teraz będzie ok :)

Salgado,Yanomami i etyka...

Obraz
fot: Sebastiao Salgado, "Genesis" project Dzisiejszy "Przekrój" przynosi nam ciekawy felieton o słynnych już Indianach Yanomami, którzy w latach '60 zostali odkryci i uznani za jedno z nielicznych już na ziemi plemion, które nie miały dotąd styczności z cywilizacją. Felieton okraszony zdjęciami Sebastiao Salgado, który fotografował plemię w ramach swojego projektu "Genesis". Zdjęcia zrobione wówczas i opis tego projektu znajdziecie na stronie magazynu "Rolling Stone" . Polecam. Niestety nie mogę w sieci znaleźć treści artykułu, a jest bardzo ciekawy. Opisuje jedną z najsłynniejszych antropologicznych kłótni ostatnich dekad. Podważone zostały metody badawcze jednego z naukowców (Napoleon Chagnon), który spędził parę lat z Indianami w latach '60. Oskarżono go o konfabulację i niepoparte dowodami wnioski, w których Yanomami byli przedstawiani jako bardzo agresywni i brutalni ze skłonnościami do licznych morderstw. Nie dość tego oskarżono go...

Najlepsza fotograficzna pomoc...

Obraz
Kto Wam najbardziej pomaga w robieniu zdjęć? Wena? Pogoda? Dobry film? Ogniskowa? A może wszechobecny duch Ojca Dyrektora :)? Mnie najbardziej w robieniu zdjęć pomaga.... samochód! Ansel Adams w jednym z wywiadów, zagadnięty przez dziennikarza, jak on daje sobie rade z tymi kilogramami sprzętu wnoszonego w góry w celu zrobienia jednego zdjęcia, odparł rozbrajająco: "Ależ ja większość swoich zdjęć zrobiłem 50 metrów od samochodu". Ja wprawdzie ani nie mogę pochwalić się takimi zdjęciami jak Ansel, ani nie robie większości zdjęć tak blisko samochodu. Swoją drogą, może to jest metoda na dobre foty ?:) Niemniej, samochód w moim fotograficznym życiu odgrywa najpoważniejszą rolę. Bez niego nie powstałyby najlepsze (moim zdaniem) moje ujęcia. A więc zacznijmy od przodu: - fotel pasażera: to doskonałe miejsca na położenie torby fotograficznej. Ja osobiście uwielbiam wchodzić do auta i przez drzwi kierowcy szmyrgnąć lub ciapnąć moją ciężką torbę wprost na siedzenie pasażera. Sam ten ...

Stosunek fotograficzny....

Obraz
Nie ma to jak zatytułować wpis/artykuł w sposób na tyle intrygujący, aby sięgnęło do niego więcej osób. Jak mawiała moja pierwsza redaktorka prowadząca w życiu, a było to dawno, dawno temu w nieistniejącej już gazecie "Głos Wybrzeża" (tak, z tej piosenki) - najbardziej intrygującym tematem świata jest... seks :) I wszystko co wokół niego zawsze będzie chwytało. Więc piszę dzisiaj o stosunku fotograficznym, bo jest to najważniejsza rzecz w fotografii w ogóle. Trochę karkołomny ten wstęp, ale mam nadzieje, że warto było go przejść. A wiec... Chciałbym oficjalnie podziękować opatrzności boskiej (dowolnie proszę wstawić bóstwo, w które wierzycie) za to, że dane mi było urodzić się w cudownych latach '70, epoce Gierka i wspaniałego: "Pomożecie?!". Wprawdzie wydawać się może, że niewiele w tym zasługi samej opatrzności, ile moich rodziców raczej, niemniej coś ich tknęło, aby nie czekać i załatwić temat "stosunku" od reki :) Za tą przyczyną bowiem, ja, obecn...

Zdjęcia rodzinne....albumowe

Obraz
Jakże pogardzana kategoria wśród tzw. ambitnych fotografów robiących na srebrze :) Czyli takich, co to na 90% wiedzę kim był Steichen i Erwitt... Niemniej okazuje się, że są tacy, którzy potrafią zrobić zdjęcie w swoim bliskim: psom, kotom, rybkom, a nawet szczurom. Szczytem natomiast zdolności są dla mnie koledzy, którzy potrafią sfotografować własne dziecko, mamę, teściową, a wybrańcy potrafią uwiecznić własną żonę! Zazdroszczę! Bez ironii i bez megalomanii. Po prostu zazdroszczę, aż mi kichy grają, bo ja ... NIE UMIEM! Staram się. Wysilam. Planuje i układam całe wycieczki: nad morze, w las, do parku. Wszystko po to, by zrobić choć jedno zdjęcie rodzinne, które bez żenady pokaże sam sobie. I nie udaje mi się.... Naświetliłem w życiu więcej filmów niż jestem w stanie sobie przypomnieć. Wywołałem tyle filmów, że Krokus się przetarł, a i tak nie potrafię sprawić radości własnej żonie i dziecku. Dlaczego taki Gąsiorowski lub Chudy potrafią!? Czy oni są z innej gliny niż ja? Czy maja j...