piątek, 3 lipca 2009

Mój Drogi Piotrze...


...z dużym zdziwieniem, ale i zaciekawieniem przeczytałam Twój wpis na blogu w formie listu do mnie. Dziękuje Ci za zainteresowanie moją osobą i za ten tak bardzo osobisty wpis.
Żałuje, że tak krótki.

Pozwolisz jednak, Drogi Piotrze, że odniosę się w kilku zdaniach do tego, co mam nadzieję, dobrze odczytałam za pomocą mojej tłumaczki.

Przywołujesz tutaj stronę, na której umieszczono niejako "moje życie" w formie katalogów i zdjęć. Fakt... na tej podstawie można coś powiedzieć o człowieku, ale można też i go zranić.

Całe moje działanie na polu (nie wiem czy angielskie 'area' znajduje swój odpowiednik w jęz. polskim!?) fotografii sprowadzało się do jednej rzeczy. Ja miałam możliwość i szczęście (tak to ważne), że tworzyłam zawsze to, co sama chciałam.
Talent, w wypadku showbiznesu, jest jednak często rzeczą wtórną. Jeśli zgra się te dwie rzeczy - talent i szczęście - to czasami udaje się zostać kimś.

Drogi Piotrze,
Próbuje Ci powiedzieć, że talent też się zmienia wraz z epoką. Czasy się zmieniają i ja się zmieniałam wraz z nimi. Zmieniał się świat artystyczny i zmieniali się aktorzy tam grający. Ja goniłam za nimi. Uczyłam się i zdobywałam zaufania widza. Starałam się zawsze sprostać oczekiwaniom odbiorcy. Często odbiorcami (tymi pierwszymi) byli zleceniodawcy i często musiałam dać im to, czego oczekiwali. Ale zawsze czuwałam, by nie było to coś sprzecznego ze mną.
Czy mi się to udało..?
Nie mnie oceniać.

Piotrze, nie wiem czy uklękniesz jeszcze kiedyś przed moim zdjęciem, ale ja nadal będę pracowała tak jak czuję i ilość zer na moim koncie ma na to tylko pewien wpływ. Zresztą sam pisałeś jak widzę, że mam kłopoty finansowe więc sam wiesz jak to jest... :) Raz na wozie, raz pod wozem - tak mówi ponoć Wasze przysłowie. Całkiem dobre! U nas chyba by to było: Fortune is fickle!

Co do Leonardo... wiesz... o jest taki słodki...:)


Pozdrawiam Cię serdecznie i wszystkich czytających!
- Annie


PS
Ja tez bardzo lubię zdjęcie z Magic Johnsonem - cieszę się, że je wybrałeś...


13 komentarzy:

Jacek Gąsiorowski pisze...

Zawsze mialem podejrzenie, ze slowem mozna wiecej wskorac niz obrazem. Tak oto slowem przywolales swego mentora do tablicy ;) Ladne, to ladne ale nic z tego nie wynika poza jak zawsze podskornym przeslaniem. It's my life and go away! ;)

iczek pisze...

Albo: I did it my way! :)

krzychu pisze...

No i pięknie! Całkiem rozsądna ta leibovitz... :P
Pozdrów ją ode mnie!

ps.
cytuję:
Często odbiorcami (tymi pierwszymi) byli zleceniodawcy i często musiałam dać im to, czego oczekiwali. Ale zawsze czuwałam, by nie było to coś sprzecznego ze mną.
Czy mi się to udało..?
Nie mnie oceniać.


Tu trzeba ciutkę włączyć logikę ;)
Przecież tylko auator/ka może ocenić, czy dane zdjęcie jest zgodne lub sprzeczne z jej sumieniem artystycznym.

Anonimowy pisze...

Krzychu,

ależ można, można...;)

--
Mariusz

iREM pisze...

Ubawiłem się pa pachy :-) A jak się nazywa ta choroba, kiedy następuje rozdwojenie osobowości? Yyyyy, ta, no...

stolica i okolica pisze...

No i pięknie - ja dzięki tamtemu wpisowi odnowiłem sobie stare, dobre czasy - zwłaszcza muzyczne lata 70. i piękne zdjęcia Susan Sontag :)

Pawel Kosicki pisze...

BRAVO !!!

Anonimowy pisze...

A ja myślę, że z tej potyczki słownej jednak Annie wychodzi zwycięsko... Lavazzę można zrobić na tysiąc sposobów, ale jej sposób jest nader oryyginalny, nie powiecie, ze nie. Możemy rozmawiać o kiczu, możemy rozmawiać o obróbce, ale to, co ta Kobieta ma w głowie i oku, to jest COŚ!
Pokaż iczek jedno swoje zdjęcie, które waży tyle, co zdjęcie Lavazzowe z filiżanką. Uklęknę...It's a promise!
Kasia

tomaszhorowski pisze...

ale o szo chodzi....
faktycznie schizofremia jakas :)

Anonimowy pisze...

fakt, Iczek może i nie ma takiego zdjęcia przed którym byśmy klęknęli i może nigdy mieć nie będzie, ale i tak go szanuję i podziwiam za jego mrówczą pracę:-D

Pozdrawiam.
Edyta, S

Anonimowy pisze...

Ja nie napisałam, że nie szanuję pracy Iczka - przeciwnie, coraz bardziej. Natomiast pozostaję przy swoim, Leibovitz pozostała znakomitą artystką I (podkreślam) I jest jednocześnie fotografem od zadań specjalnych. Gdyby tak nie było, to kalendarz Lavazzy byłby zbiorem filiżanek, albo fotografiami macro kawy.
Pretensje Iczka są żalem o to, że świat poszedł do przodu. Ot co.
Pozdrawiam,
Kasia

guerilla pisze...

Świat wcale nie poszedł do przodu. W sztuce nie ma postępu, są zmiany. Świat gdzieś poszedł, a za jakiś czas dowiemy się gdzie.

kejtko pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.