środa, 20 stycznia 2010

O czym fotograf gada w sieci...


Mam staż. Ukryć się nie da. Ni wieku, ni tego, że korciło mnie od zawsze gadanie o fotografii w sieci.
Przerobiłem wszystkie chyba formy komunikowania się w tym temacie, począwszy od grup, przez irc, potem fora, blogi, portale społecznościowe itd...

Często, siedząc dłużej na jednym medium, miałem wrażenie déjà vu. Tematy powracały wraz z nowymi użytkownikami lub leniami, którzy nie zadawali sobie trudu przeczytania lub poszukania czegoś zanim zapytają.

Okazuje się, że po tych chyba już grubo ponad 10 latach, tematy nadal powracają. Wręcz spotęgowało się moje wrażenie widzenia powtórnego... praktycznie obecnie wyłącznie i tylko widzę powtórnie :)


Pomyślałem sobie, że zadam sobie trud zebrania kilku najpopularniejszych fotograficznych tematów dyskusyjnych, z krótką charakterystyką zachowań uczestników. Myślę, że spokojnie da się to zastosować we wszystkich kolejnych tego typu "dyskusjach".


Temat 1
Niezniszczalna i nie do zakończenia dyskusja o wyższości jednego produktu nad drugim. Jednej marki nad drugą.
Uczestnicy dzielą się zazwyczaj na grupę specjalistów technicznych - ci skubani znają wszystkie detale budowy sensora, receptora i wymieniają na jednym oddechu ilość kwantów i kwarków, na które składa się przycisk spustowy aparatu.
Druga grupa to emocjonalni, uduchowieni posiadacze.
Oni po prostu utożsamiają się z marką, z danym modelem i żadne dowodzenie, że ich aparat ma gorsze parametry nic nie da. Oni są jak zakon Najświętszej Maryi Panny - krzyż na piersi i do obrony gotowi.


Temat 2
Drugi temat, przy narodzeniu którego byłem i nawet uczestniczyłem, to historia pojawienia się sprzętu cyfrowego i zantagonizowanie środowiska fotografów: analog vs. cyfra.
No tak... tutaj prędzej czy później dochodzi do wymiany chamskich inwektyw pod adresem cyfrowców, których obraz jest bezduszny, plastikowy, brak w nim ziarna i detali, które oczywiście (!) ma analog.
Dyskusja ogniskuje się wokół duszy, jej braku lub aspektów technicznych ponownie.
Obrońcy starej wiary niestety przeszli ostatnio na okopane szańce, bo ilość żołnierzy w armii przeciwnika przygniotła ich niewspółmiernie do jakości tychże produktów :)
Jednak analogowcy skierowali ostrza swoich ripost słownych w stronę elitarności i wyjątkowości, co wydaje się ostatnio przynosić korzyść, bo analog zszedł do roli narzędzia dla świadomych i doświadczonych fotografów.
Nie oceniam czy to dobrze, jedynie interesuje mnie ten aspekt całego sporu.

Istnieje, co należy podkreślić, tutaj także grupa uparcie pozostająca poza sporem i przedstawiająca ambiwalentny stosunek do sporu twierdząc, że nie ma znaczenia czym się robi. Ja ich nie rozumiem jednak.

Temat 3
Może wywołuje on mniej emocji, co poprzednie, ale przez fakt, że zawsze (!) dyskusja schodzi na płaszczyznę osobistą, jest ciekawy i burzliwy. Chodzi o onanizm sprzętowy. Tak, temat ten dorobił się własnych skrótów myślowych, własnego języka nawet. Epitety związane z tymi dyskusjami są często na granicy chamstwa.
Czy posiadanie sprzętu determinuje jakość fotografii i odwrotnie.
Czy każdy świadomy fotograf sprzedaje swoje aparaty dochodząc do wniosku, że nie w sprzęcie jest tajemnica..?
To główne wątki.
Oczywiście tutaj też zaszyte są dyskusje z pkt. 1 i 2 :)

Temat 4
Ocenianie innych. No tak... temat rzeka. Orinoko i Amazonka razem wzięte nie dałyby rady aby pomieścić w swoich korytach ilość żółci jaką wylewa się w tych dyskusjach na konkretnych fotografów, którzy bądź to z własnej woli, bądź to nieświadomi tego stali się obiektem "oceny".


schemat jest zawsze taki sam. Ktoś napisze, że czyjaś fotografia jest dobra, bardzo dobra.... po czym po pierwszym wpisie podważającym te opinie wylewa się rzeka krytyki. Najczęściej totalnie niekonstruktywnej. A to, że fotograf leci flickrem, a to, że ma za ciasne kadry, a to, że nosi zielone buty, a to, że.... i tutaj pada chyba najwspanialszy tekst w tej kategorii: "takich fot w sieci są miliony".

Następnie pojawiają się obrońcy autora i zdegustowani takim atakiem uczestnicy dyskusji. Zaczyna się wymiana epitetów i znowu pada sakramentalne: "pokaż mi swoje zdjęcia skoro takiś mądry".

Potem to już klasyczna pyskówka. Te dyskusje zazwyczaj przyciągają od 20 do 50 komentarzy pod wpisem.


Temat 5
Czy wzorować się na Mistrzach (oglądać albumy), czy też nie zaśmiecać sobie pamięci, bo nasze fotografie staną się kalką.

Tutaj stają na przeciw siebie heroldzi głoszący dwie skrajne wieści: wszystko już zostało zrobione i tabu złamane w fotografii więc nic oryginalnego i tak nie powstanie więc oglądać.
Z drugiej strony wieszczą, że: zresetować się, nie oglądać, bo potem tylko problemy z wymyśleniem czegoś nowego.

Ta dyskusja przyciąga najmniej uczestników, bo zmuszeni do przemyśleń tracą zapał do pisania. Poza tym, trudno tutaj używać osobistych wyzwisk przez co staje się owa dyskusja "nudna".



Liznąłem jedynie temat tematów dyskusji. Niemniej toczą się one obecnie i toczyć się będą i za lat 100.
A ponieważ jak wiecie doskonale "warto rozmawiać" :) więc jedynie pozostaje mi życzyć sobie wielu uczestników i rozumu w tym wszystkim... :)

Oby Amazonka i Orinoko zapełniały się pozytywną energią...