poniedziałek, 25 stycznia 2010

Drogi Rudolfie,


Żałuję, że nie udało Ci się odwiedzić Północy. Ponoć w te mroźne dni była to jednak nadal najcieplejsza cześć naszego kraju.

Wystawiony trochę na siłę w Twoim imieniu Roderyk, miał pewne problemy z zaakceptowaniem dość niskiej temperatury, co powodowało przekomiczne sytuacje około-fotograficzne, jak przymarzanie języka do Jego dziwnego, małego aparatu w metalowej otulinie pancerza.
Lizanie swoich aparatów przy -20 jest cokolwiek przejawem zbytniego personifikowania sprzętu, a jak mawiają niektórzy wszystko-wiedzący - za dużo jest sprzętu w fotografii.

Nie wiem czemu Rudolfie, ale biesiady polskie mają zwyczaj kończyć się pierwszymi taktami "Góralu..." lub, jak było naszym wypadku, "Bogurodzicy".
A że nikt nie zna więcej niż ...bogiem sławiena Maryja.." tak tez szybko się (na szczęście!!) kończy to żałosne wycie :)
Zastanawiałem się czy każde spotkanie fotograficzne musi kręcić się wokół fotografii. Jakoś tak wyczułem, że nawet sam Roderyk, nie miał wcale, a wcale ochoty po raz kolejny poruszać strun, które miały rozwiązać odwieczny dylemat "bycia fotografem".
Cóż... wszyscyśmy trochę zmienili podejście i okazało się, że można po prostu pogadać. O wszystkim, bo każdy temat fotograficzny od razu dzielił nas na obozy.

Jak pięknie ujął to, nie po raz pierwszy, mój krajan dzerry: "fotografia to jedyne tak indywidualne medium, bo tylko jedna osoba może patrzeć przez ten p..... wizjer" :)
Dobre nie!?
Może dlatego tak ciężko nam dogadać się w grupie przy próbie tworzenia czegokolwiek razem.

Żałuje, że delegacja Twoja jedynie, nie przywiozła na spotkanie Twojego sztandaru w postaci Hassela, ale okazało się, że Marcin zadość uczynił temu brakowi i to "dość" skutecznie :)

Roberta pozdrów, bo dzielnie zmagał się z infekcją, a i Roderykowi pomagał w mówieniu, kiedy tenże popadał w zadumę nad własną marnością.

PS
Miłosz zostawił u mnie masę negatywów z takiego dziwnego aparatu na klisze 5x7, co to go rozstawił i świecił. Za cholerę nie rozpoznaję na zdjęciach nikogo. Czy to naprawdę my pozowaliśmy czy tylko nasze jaźnie się spotkały na płaskim terenie uczulonym srebrem?






1 komentarz:

wujek db... pisze...

Ja cos zostawilem? Alez mnie tam wogole nie bylo ;) Iczek, ale powiedz mi jak ty chcesz kogos rozpoznac jak jest na zdjeciu do gory nogami? ha?