czwartek, 3 grudnia 2009

Gęsto...


Pojęcie gęstości materiału jest dość umowne.
Dla jednych, to szerokość zakresu tego co wcisnąć się da miedzy suwak po lewej a suwak po prawej. Dla innych wprost odwrotnie - to efekt zmniejszenia tego zakresu.

Dla mnie pojęcie gęstości kojarzyć się już zawsze będzie z publikacjami drukowanymi NG. Wiele lat temu, gdy używano wyłącznie filmów, NG miał bardzo specyficzny sposób prezentacji prac. Nie dość, że spora część materiału robiona była na Velvii, której kontrastowość wzrastała wraz ze spadkiem ilości światła w scenie, to jeszcze sposób skanowania i przygotowanie wersji drukowanej dodatkowo wyciskał z tego materiału dziwną gęstość zdjęcia.

Ja lubiłem takie podanie zdjęć. Miałem wrażenie, że one ociekają głębią koloru, głębią cieni, a przez to stawały się mroczniejsze, dobitniejsze, mocniejsze.

W epoce, która nieodwracalnie zawróciła w głowie wielu fotografom, temat gęstości podawania zdjęć powrócił za sprawą oprogramowania, które w łatwy sposób za pomocą Presetów czy Toutoriali można z automatu zapodać do zdjęcia. Tu obciąć, tam obciąć na krzywych i gra.
Efekt uzyskany jest ten sam co w filmie więc nie chodzi o to, że coś jest gorsze czy lepsze. Chodzi raczej o fakt, że w niektórych reportażach, zdjęciach pojedynczych taki zabieg ma sens, a gdzie indziej sensu nie ma to wcale.

Kiedy sięgam po współczesne NG, z trudem dostrzegam te starą manierę. Królują zdjęcia czyste, wygładzone, plastiki takie... no ale cóż. Kolega mi mówi, że jakieś aparaty mają już czułość kilkadziesiąt tysięcy ISO..!? I to akceptowalne. Dżizas!


Dzisiaj na stronie TIME zobaczyłem materiał, który idealnie pasuje mi do tamtych fotek z NG. Taki sam klimat. Dodatkowo, tutaj zastosowanie tego zabiegu jest w pełni uzasadnione, bo zarówno temat, jak i klimat miejsca sprzyjał takiemu zinterpretowaniu wydarzenia przez fotografa.

Polecam Wam zabawy gęstością... ale nie przesadzajcie.. :)


źródło: Time.com, fot. Christopher Morris, VII Agency


A tak swoją droga, które zdjęcie z tego setu Wam się najbardziej podoba?
Bo mnie nr 9... te plany budujące przestrzeń światłem.





"Skojarz mnie" - wyniki!


No więc tak.
Przede wszystkim - dziękuje Wam za zaangażowanie. W dobie wszechogarniającego nas roszczeniowo-konsumpcyjnego charakteru życia, każda inicjatywa, która zmobilizuje Was do działania - jest słuszna.

I tak trochę mnie rozczarowała mała frekwencja, bo w sumie nie wiem jak zmusić te paręset osób, które codziennie klikają w ten link aby pokazali się trochę.
Ale cóż....
No tak, zamiast się cieszyć, ja narzekam :)

Generalnie jestem pod olbrzymim wrażeniem Waszej dociekliwości i wiedzy w sumie, bo trochę trzeba było nagonić się w sieci za fotkami.

Oczywiście w sumie zdecydował łut szczęścia, bo jak wspomniałem, niektóre kadry były na tyle podobne, że Wasze wybory pomimo, że inne od moich, też spokojnie łapały się w dane słowo-klucz.

Nikomu nie udało się trafić 10.
Najwyższa liczba trafionych poprawnie zdjęć to 7 i pierwsza trafiła Karolina Zapolska !! Gratuluje!
Taką samą ilością trafień pochwalić się mogły jeszcze dwie osoby.
Jeśli się pomyliłem gdzieś, to proszę o info, bo ilość maili mnie trochę przerosła :(

Oto moje wybory (w nawiasie zaznaczyłem iksem te trzy, których nie udało się trafić zwycięzcy)


1. Ansel Adams "Kropka"


2. Avedon "Flaki"

3. Cartier-Bresson "Gołębie"

4. Edward Weston "Trójkąt"

5. Garry Winogrand "Machamy!" (X)

6. Irving Penn "Rondo"

7. Mapplethorpe "Obejmij"

8. Paul Strand "Tablica" (X)

9. William Eggleston "Pająk"

10. Sally Mann "Rozwarte" (X - tego nikt nie trafił)


Wydruk na barycie, sygnowany podpisem autora i opisem kolekcjonerskim wyślę pocztą.
To jest moja druga fotografia w życiu, podpisana przeze mnie odręcznie i przekazana osobie trzeciej :)
Może za 30 lat ktoś to kupi za milion dolków :) - czego Zwyciężczyni życzę... i sobie :)