poniedziałek, 26 października 2009

Czarne palce...


No dobrze, żeby nie było, że krowa ryczy i mało mleka daje, to informuje, że od kilku dni mam czarne palce :)
Ci, którzy wiedzą jakie ślady pozostawia azotan srebra łatwo się domyślą, że uczulacz ten, stanowiący jeden z etapów procesu mokrego kolodionu, jest powodem zaczernienia opuszków mych :)

Po kilku próbach, załamywaniu rak, nieprzespanych nocach i dziesiątkach telefonów do ludzi mądrzejszych ode mnie - zrobiłem w końcu piątą płytę, która nadaje się jakoś do pokazania światu :)

Ale zanim to, to chcę podziękować wszystkim, którzy za rękę mnie prowadzili i praktycznie bezinteresownie angażowali swój czas, pieniądze i pomysły by pomóc mi.

Stachowi - za aparat! :)
Michałowi - za miech :)
Michałom Dwóm - za wsparcie technologiczne i wsparcie psychiczne w godzinach zwątpień :)
Grzegorzowi - za przypomnienie czym jest chemia i za "sok z gumijagód" :)
I całej masie dobrych ludzi...

A oto.... parostki... :)
Oczywiście to nie dzieło, to płyta, ot zmogłem się z procesem. Udało się. Teraz ćwicz Jasiu i powtarzaj :)
W tym wypadku Ambrotyp (czarne szkło), 8x10 cali.




Technika jest kapryśna, potrafi być złudna i uwielbia promieniowanie UV... czego wyrazem jest obraz na szkle.


Fotograficzny PR...


Od kilku tygodni znani i uznani lub nieznani i nieuznani dziennikarze muzyczni i "specjaliści branżowi" starają mi się wmówić, jaką to wspaniałą płytę ("Skała") nagrała Kayah.
A ja słucham tego czegoś i ciśnie mi się tylko jedno słowo, no... może dwa: popelina i gówno.
I w odwrotnej kolejności: gówno i popelina.

...przepraszam za słownictwo....

W każdym razie, aby nie pozostać osamotnionym w mojej rozterce, pytam oto mojego Domowego Autorytetu Muzycznego.
- Się mi tylko wydaje, czy to straszna popelina?
- Się nie wydaje tylko Tobie.
- No to mnie uspokoiłaś, ale o co biega z tymi zachwytami.
- Nie wiem... a myślisz, że te recenzje piszą Jej wrogowie?
- No wiesz, wróg mego wroga jest moim przyjacielem.
- ...?
- A tak bez sensu... faktycznie, zagalopowałem się...

Co Was obchodzą moje muzyczne rozterki? Ano tak pomyślałem, że aby było głośno o czymkolwiek, to komukolwiek musi się chcieć o tym napisać.
Aby się chciało, można stosować różne "wspomagacze".
Najlepszym jest: "znanie się".
Ja znam ciebie, ty znasz Zenka, a Zenek spał z Jolą, która pisze recenzje w jakimś tam periodyku więc ta Jola pisze ładnie o twojej wystawie, bo po co ma pisać źle, skoro Zenek był całkiem niezły w łóżku.
I tak to działa.
Inne wspomagacze raczej dotyczą wyższej półki i rozliczane są w "wielkiej kasie showbiznesu" (bez podatku).

Czytam dziesiątki recenzji różnych fotograficznych wystaw. Większość z nich (z tych recenzji) pojawia się wyłącznie w Internecie i po dwóch dniach stają się "Archiwum - czytaj dalej".
Gro z nich jest na poziomie notatki: "tam i tu, o tej i o tej, ten i tamten pokazał to i to.... urodził się w... zdobył wykształcenie na podręcznikach fotograficznych National Geographic, które przeczytał wszystkie...itd".
Do tego dołączone jest zdjęcie, daj Boże czasami dwa.
I....?
No właśnie.... i?

Bo pokazuje się, że piszący w życiu nie był na tej wystawie, nie zna w ogóle człowieka i zazwyczaj przepisuje tylko to, co mu dadzą. A jeśli sili się na ocenę to robi ją na podstawie obrazka 800x600 pikseli.

Jaka jest alternatywa?

Nie pisać w ogóle o niczym.
Pisać tylko o tym, co się zna, na czym się znam i co widziałem na własne oczy - tak jak autor chciał nam pokazać.


Ocenianie zdjęć i umiejętne pisanie o zdjęciach to naprawdę wielka sztuka. Skuszony rozmową na sąsiedzkim blogu, sięgnąłem wczoraj po film o Cartier-Bresson "Just plain love". Jak On fajnie mówi o swoich zdjęciach. Wręcz mówi o nich z dystansem lekceważenia... Jakże daleko jest od oceny. Jakże nie PR-owsko się zachowuje.
Może to cecha ludzi wielkich... oni wiedzą, że to co robią jest dobre., Po co o tym mówić i po co wciskać innym swoją prawdę.

Ech... myślę ja sobie, że powinniśmy mniej mówić o fotografii innych ludzi. Skupiać się na swoich, a już tym bardziej nie powinniśmy polegać na tym, co inni nam chcą wmówić.

A płyta jest popeliną czystej krwi.