poniedziałek, 19 października 2009

Radio Maryja...


Mam wrażenie, że ludzie pasjonujący się jakąś dziedziną artystyczną są trochę jak słuchacze Radia Maryja. Niby wszyscy wiedzą, że coś "nie halo", ale i tak rzesza równie zakręconych fanatyków lgnie do tematu jak moher do stacji z Torunia.

I tak sobie pomyślałem, że w sumie to czemu ja się czepiam takiego radia...? Oczywiście, chodzi w tym konkretnym przypadku o jakieś tam szerzone poglądy, które raczej są co najmniej nietolerancyjne i to w imię Boga chrześcijan.
Jeśli jednak maniacy maczający swoje dłonie w tiosiarczanie sodu lub siarczanie żelaza każdego wieczoru, zaczynają propagować takie podejście i w dodatku zaklinają się, że to prawdziwa fotografia i oni stanowią sól ziemi tej - to już zaczyna być niepokojące...
Czy to nie fanatyzm?

Przyznam, że trochę się przestraszyłem...
Własnego zaangażowania w świat fotografii, który jakoś tak stawiam cegła po cegle...
Bo zaczynam odczuwać, że to nie jest tak tylko ot... fotki se strzelam.
Czy Wy tez tak macie, że jak nie strzelacie to byście zaczęli strzelać do ludzi wokół..?

A jak coś nie wyjdzie, to dopiero....

Mocze łapy w tym kolodionie i borykam się z podstawowymi sprawami.
Musiałem cofnąć się pamięcią do ławki szkolnej w liceum, do klasy chemii żeby pojąc czym rożni się siarczyn od siarczanu i po co alkohol w roztworach. Z tamtych czasów pamiętam chemię, ale raczej tę która gdzieś tam unosiła się w ostatniej ławce między mną a .. oj... jak ona miała... Anią.. :)
A teraz... azotan srebra wżarł mi się w łapy i w pracy ręce w kieszeni muszę nosić :)
Zaczynam zastanawiać się czy się nie zagalopowałem...? Czy nie jestem moherem fotografii?
Takim beretem, co to klapy ma na oczach i cokolwiek byście nie powiedzieli prze w swoją stronę...!

Z obrazów na płytach to ja na razie mam obraz nędzy i rozpaczy... :) Ale walczę jak lew! Nakręca mnie to tym bardziej im mniej widzę na oczy siedząc w dusznej ciemni...

Ja - moher fotografii.
Słuchacz jedynego radia w życiu - radia "Photobroadcasting"