środa, 14 października 2009

Moda na analoga...


To już pewne.
Moda na analoga zapanowała wszędzie.

Na blogach pojawiają się pełne złośliwości wynurzenia dotychczasowych właścicieli cyfr, którzy wyżywają się na swoich jeszcze tak niedawno hołubionych aparatach, bo właśnie "odkryli" moc średniego formatu na filmie.

Na forach dyskusyjnych w tematach "techniki analog", zepchnięte dotąd na margines ilościowy zgłaszanych postów tematy analogowe, przeżywają swój renesans.

Mój technik laboratoryjny, który swą niszową działalność jeszcze kilka lat temu traktował bardzo niepewnie, mówi mi dzisiaj, że ilość klientów się podwaja... i to bez żadnej reklamy. Wszyscy robią czarno-białe, najczęściej na średnim.

Dotychczas elektroniczni jedynie prawie fotografowie, umieszczają na swoich blogach fotki zeskanowane z negatywu i nawet nieobrobione do końca (nieplamkowane w PS), bo są tak bardzo analogowi, że jedynie na papierze przywiązują wagę do estetyki.

Na plaży przy wietrze 110km/h spotykam ludzi rozkładających statywy i swoje analogowe aparaty chowane pod kurtkami. Wszyscy naświetlają na film, na negatyw.


Niewątpliwie moda jest zmienna i zachłyśniecie się ulotnym światem bitów ustępuje ponownie wierze, że klatka negatywu przedstawiona w formie pozytywowej na papierze ma większa wartość. Ma duszę.
Pisałem kiedyś, że fotografia klasyczna jest jak żelazko z XIX wieku - ma duszę bez której nie da się go rozgrzać.

Jednak w każdej modzie trzeba uważać na skrajności. Tak jak cyfra połknęła wielu młodych adeptów bezgranicznie oferując im wszelkie ułatwienia w postaci "zielonych programów" i braku konieczności myślenia - tak zwrot ku klasyce też potrafi być złudny.
Fotografowanie własnym domem przez wielki obiektyw w drzwiach sprawia, że granica normalności i złotego środka zaczyna niebezpiecznie zbliżać się ku wariactwu. A ono służy jedynie niewielkiej grupie, która owe wariactwo toleruje.

Wczoraj na "Polonii" oglądnąłem dokument o Zdzisławie Beksińskim. Chyba jednym z najbardziej niedocenionych twórców na świecie w swej epoce! Zamknięty w czterech ścianach swojego mieszkania tworzył arcydzieła. Praktycznie dla siebie. Bez wiwatów tłumów. Pozamykany na setki zamków, zakochany we wczesnej elektronice lat 80 i 90. drzemał w Nim geniusz.

Czuję, że czasami posuwamy się za daleko w swych pasjach. Zbyt wąsko zaczynamy widzieć rzeczywistość. Zarówno Ci fanatycy formatów od 8x10 wzwyż, zarówno Ci lejący kolodion po rękach swych, jak i Ci zakochani w każdym kolejnym pikselu i wyświetlaczu Live.

I chciałoby się umieć znaleźć redlinę pośrodku pola. I chciałoby się zmieścić między słupkami radykalizmu.
Ale wtedy ponownie korci nas maksymalizm... korci nas radykalizm... korci nas przesuwanie granic.




Jak Bóg da - w sobotę przesunę kolejną granicę...
Rękawice, kuwety, płyty, aparat... wszystko gotowe... płyn będzie się lał :)




Mission Imposible Breaking News...


Zapewne cześć z Was również otrzymała wczoraj niusa od twórców i organizatorów Impossible Polaroid Project...



Tylko więc kopiuje treść, bo warto to rozgłaszać gdzie się da!
Myślałem skrycie, że panom się nie uda, a wygląda na to, że się udaje i to bardzo dobrze.
Marka pozostaje na rynku i w dodatku Impossible Project dogadało się ze spadkobiercą Polaroida firmą Summit Global Group - co do produkcji u nich materiałów. W połowie 2010 roku już pierwsze, stare-nowe materiały.

Oto breaking news:


THE IMPOSSIBLE PROJECT
INSPIRES POLAROID® TO
RELAUNCH INSTANT CAMERAS
Dear Supporter of The Impossible Project,

the pleasure is all ours to herewith inform you about the latest and likewise groundbreaking news regarding our quest to keep Instant Photography alive by re-inventing a new analog integral film for vintage Polaroid cameras.

Already holding the first working hand-coated samples in our trembling hands, we are pleased to herewith announce an epoch making cooperation between Polaroid (who can no longer resist the stir we are making) and The Impossible Project:

The new licensee of the Polaroid Brand – The Summit Global Group – will re-launch the legendary Polaroid One Step Camera and is therefore commissioning The Impossible Project to develop and produce a limited edition of Polaroid branded Instant Films in the middle of 2010.

We are proud and excited that our ambitions and all the relentless work we have already invested are now becoming the foundation for Polaroid's comeback as a producer of Instant Cameras.

Large-scale production and worldwide sale of The Impossible Project's new integral film materials under its own brand will already start in the beginning of 2010 - with a brand new and astonishing black and white Instant Film and the first colour films to follow in the course of the year.

At this point we would like to thank every single one of your for all your overwhelming support so far- THANK YOU! It's fair to say that we wouldn't be where we are now if it was not for all your help.

For further developments, upcoming news and detailed updates please stay tuned to www.the-impossible-project.com.