piątek, 4 września 2009

Panie Mieciu! Fotkę proszę...!



Zapłodniony myślą przez Dobrego Fotografa dzisiaj rano... chciałbym się podzielić z Wami taka oto sugestią, którą też wyraziłem w dyskusji pod poprzednim postem.

Uważam, że era amatorskiego cykania dla oszczędności się skończyła.
I odchodzi w przeszłość.
Bum na aparaty fotograficzne wielkości dłoni ruszył na dobre jakieś dziesięć lat temu. Każda firma zaopatrzyła swój dział marketingu lub administratora zasobów trwałych w firmie (powiedzmy - pana Miecia) w aparat fotograficzny.


- Panie Mietku... to jest aparat fotograficzny firmy "OdrazuNaEkranie 4dsi".
- ...?
- Od dzisiaj będzie Pan dokumentował wydarzenia w firmie i od czasu do czasu robił nam zdjęci naszych produktów do folderów reklamowych, które może za parę lat zaczniemy wydawać.
- Ale ja się nie znam na fotografii...?!
- I dlatego właśnie kupiliśmy ten aparat. On sam wszystko mierzy i na dodatek od razu widzi Pan, co trzeba poprawić. Komputer już Pan ma.
- A... nie trzeba jakiegoś programu do tego.
- Eee, panie Mieciu... kupiliśmy przecież 5 lat temu taki program do przeglądania zdjęć. Da pan rade!

Pan Miecio, zazwyczaj nie odmawiający członkowi zarządu, zaczął więc dokumentować życie firmy i robić zdjęcia do folderów. Wszystko zbierał skrupulatnie na dysku komputera.

Czas płynął szybko. Oszczędności wynikające z niezatrudniania fotografów zawodowych stanowiły piękną zieloną kolumnę w arkuszu Excel i cieszyły Rade Nadzorczą firmy.
Zarząd otrzymał premię.
Pan Miecio dostał talon na balon od Sodexo na 300zł.

Ten rok miał być przełomowy. Firma obchodziła 40-lecie. Postanowiono w końcu wydać piękne foldery i złożyć reklamówkę firmy. Dział marketingu przygotował kosztorys. Brakowało w nim pozycji fotograf... bo zdjęcia są. Pan Miecio wszystko przecież ma.

Treść maila z agencji reklamowej był niepokojący:
"Z otrzymanych materiałów fotograficznych nie da się wyprodukować folderów ani reklamówki firmy. Cześć z plików jest w rozdzielczości 800x600 pikseli, a pozostała część nie nadaje się do druku."

Zarząd nie mógł uwierzyć własnym oczom, gdy na biurku prezesa wylądował kosztorys wykonania sesji fotograficznej wszystkich produktów firmy z ostatnich 10 lat.
Większość wykonanych zdjęć przez pana Miecia pozostawała w minimalnym rozmiarze, ze względu na małą pojemność dysku twardego, o którego rozbudowę pan Miecio pisał do zarządu alarmujące maile po każdej kolejnej sesji.

Niepowtarzalna historia firmy w wielu przypadkach jest nie do odtworzenia, bo pliki przechowywane na dyskach prezesów z imprez firmowych zniknęły wraz z kolejnymi kradzionymi laptopami z tylnych siedzeń służbowych samochodów.

Pan Miecio... odszedł z pracy.
W nagrodę za najdłuższy staż w firmie dostał... najnowszy model aparatu cyfrowego. Zlecająca zakup nowa szefowa biura zarządu nie znała jego historii. Aparat wydawał się jej świetnym prezentem.

Pan Miecio otworzył punkt usługowy. Robi odbitki. Najczęściej nadal z plików cyfrowych.

Na chrzciny swojego wnuka zaprosił kolegę, zawodowego fotografa.
- Co to za aparat?
- ... "OdrazuNaEkranie 1dsi cxv"
- ....




Fotografowie zawodowi będą mieli coraz więcej pracy... zapewniam. Zarówno na cyfrze, jak i na filmie.
Era udławienia się minęła. Bezpowrotnie.