poniedziałek, 10 sierpnia 2009

Garść statystyk...



Moi Drodzy - będzie o Was :)

Mija już prawie 20 miesięcy istnienia tego bloga. Pierwszy wpis dodano 5 lutego 2008 roku.
Pomyślałem, że pora najwyższa na małe, bezduszne, statystyczne zestawienie tego co się tutaj za Waszym pośrednictwem dzieje.
Ponieważ nie mam odniesienia do innych statystyk więc nie jest to żadna kwestia rywalizacji. Ot, suche dane.


Źródło:
Google Analytics, na dzień 11 sierpnia 2009

  • do dzisiaj blog zanotował 185 255 Odwiedzin oraz 286 584 Odsłon
  • średnio dziennie (trzy ostatnie miesiące) przychodzi do mnie 510 osób, najwyższa zanotowana dzienna aktywność to 780 osób (12 marca 2009)
  • 223 854 to liczba niepowtarzalnych wyświetleń
  • bezwzględna liczba niepowtarzalnych użytkowników to 44 275
  • średnio spędzacie na moim blogu 2 minuty i 14 sekund
  • 63% z Was używa Firefoxa, IE to 16%, Opera 10%, Safari 8%
  • blisko 28% z odwiedzających czyni to bezpośrednio, a 48% korzysta z innych stron by wejść do mnie...
  • z ciekawostek: odwiedzają mnie 2 osoby z Kenii i jedna z Tanzanii :), 2 osoby z Novosibirska i 9 z Nowej Zelandii :), w Polsce upatrzyła mnie sobie Warszawa?! 35 tys odwiedzin :)
  • a na koniec coś co i mnie przeraziło... wychodzi, że publikuje ponad jednego posta dziennie... rany! (łącznie 584 posty już napisałem)
To chyba na tyle.
Nie wiem czy Wam to coś mówi, ja jako socjolog mogę teraz żonglować tymi danymi na lewo i prawo... Ale mi się nie chcę :)

Chce za to mi się Wam podziękować...
Niniejszym więc
DZIĘKUJE! czyniąc to za pomocą mojego zdjęcia sprzed lat wielu.
Jesteście jedną nogą tego przedsięwzięcia! :)


[Siewka Złota, Ptasi Raj - Gdańsk, sierpień 2003]


Młoda Osoba... wyzwanie?


Przydarzyła mi się ciekawa rzecz.

Oto
Młoda Osoba (stażem, nie wiekiem), której imię nie ma tutaj znaczenia, zafascynowała się fotografią. Zobaczyła film. Jeden ze wspanialszych filmów o fotografii jako zjawisku umysłowym, o pięknie jako zjawisku względnym i o miłości jako zjawisku wszechmocnym.
Tak, tak... jeden film to zawiera.
Nie. Nie jest polski. To akurat oczywiste :)

Ten film to:
"Fur. An Imaginary Portrait of Diane Arbus", o którym pisałem już.

Młoda Osoba, a napomnę tylko, że jest to Osoba niezwykle uzdolniona plastycznie i manualnie, postanowiła kupić aparat podobny temu, który miała Diana. Zakupiła więc Flexarata. Na start.
Dotąd ta
Młoda Osoba fotografowała cyfrą. Wiedziała coś niecoś o tym, co to jest przysłona, ale raczej działała na wyczucie.
Jej zdjęcia już wskazywały duży talent.

Ale teraz stanęło przed nią nie lada wyzwania.
Oto - otworzyła drzwi prawdziwej fotografii. Fotografii, gdzie myślenie i koncepcja przed naciśnięciem migawki wymaga już nie tylko intuicji, ale też... odrobiny podstawowej wiedzy.
Wiedzy, którą każdy szanujący się fotograf mieć powinien.


Zadzwoniła
Młoda Osoba.
- Piotr, wyjaśnisz mi jaki światłomierz kupić, bo tutaj nie mam pomiaru... Chcę nauczyć się mierzyć światło. Używać tego aparatu.
- ...? Co wiesz o świetle w ogóle...?
- No a co muszę wiedzieć?
- Dobrze, że pytasz..:)
- Czyli...

I tutaj zaczyna się cześć najważniejsza. Otóż miałem problem jak to klarowanie i węzłowato wyjaśnić...!:(
Bo oto, jak rzeczy tkwiące we mnie intuicyjnie przełożyć na język dla początkującego?

Jak opisać mu czym różnią się rodzaje pomiaru przy użyciu światłomierza zewnętrznego itd...?

Możecie to potraktować jako zadanie, ćwiczenia lub po prostu wyzwanie! Pomyślcie.. od czego zacząć. Jakiego języka używać? Młoda Osoba chce zrozumieć by być świadomą i odpowiedzialną za swoją pracę, bo w myśl słów Małego Księcia: "Odpowiadamy za rzeczy oswojone, a fotografię by ją robić dobrze trzeba oswoić".

Użyjcie wyobraźni, ale nie traktujcie Jej z góry.
Od czego zaczniecie?:) Ja sam zacząłem od pytanie:
- Dlaczego widzisz przedmioty i kolory? Wiesz czym różni się dla Twojego mózgu czerwona szafka od czarnego swetra?

Okazuje się, że niewielu z nas wraca do podstaw. Bo nie musimy. Mamy wszystko zamknięte w skrzyneczce za 5tys zł. Nie wiemy już dlaczego widzimy przedmioty. Że coś odbija światło, a coś je pochłania w 80%, że długość fali to coś istotnego dla fotografii.

A może warto to zrozumieć? Zwłaszcza teraz, kupując magiczne "wszystkorobiącesame" cudeńka...