wtorek, 4 sierpnia 2009

Atrybut...


Pamiętacie co było podstawowym atrybutem Brudnego Harrego..?:)
Oczywiście Magnum kaliber 44 - najpotężniejsza broń krótka na świecie. Bez tego narzędzia w dłoni, Clint nie wydawałby się taki mocarny przy jednoczesnym lekceważącym spojrzeniu, które rozbraja.
Gdy jednak w Jego dłoni zabłyszczała czarnym chromem lufa Magnum, świat zamierał i truchlał czekając na wspaniały odrzut broni po każdym strzale.


Jeszcze bardziej wyrazistym atrybutem znanym powszechnie był lizak Kojaka (Telly Savalas). Łysa, bandycka głowa i ciemnie okuilary dawały świetny kontrast. Lizak, wymyślony przez scenarzystę dopełnił obrazu dobrodusznego, ale ostrego policjanta.

Żeby było nieparzyście, to jeszcze wspomnę tylko o atrybucie, którego nie mogłem pominąć :)
Cygaro to jeden z najpopularniejszych chwytów charakterologicznych:) Mi kojarzy się niezmiennie z jednym aktorem :)


Do czego zmierzam. Ano w prostej drodze do atrybutów fotografa.
Może już nie tego filmowego, ale raczej tego na ulicy spotykanego. Zwróciliście uwage na modę fotografów...?
Na elementy niejako obligatoryjnie przypięte do różnych kategorii fotografów. Na swoiste atrybuty bycia fotografem?

Nie dość na tym, każda "rasa fotograficzna" ma swój własny kod ubioru:


Prasa, reportaż - atrybut wojskowy

Nie wiem skąd wzięła się na to moda, ale każdy praktycznie fotoreporter swego czasu nosił spodnie moro lub khaki i miał kamizelkę wojskową, w której niby miał jakieś rolki filmów. Teraz filmów nie ma, ale kamizelki zostały, tylko zmieniły wygląd. Ostatnio widuję na ulicy reporterów ubranych jak jednostka specjalna SAS...
Czarne szelki, pełno wiszących toreb. Ładownice (?) przy pasie na na ranieniach. Jakieś magiczne paski zwisające po każdej stronie tyłka.
A kiedyś przecież wystarczała koszula i spodnie jasne, nawet na wojnie.


Street

A to już "elyta" :) Te chłopaki i dziewczyny lubią tak trochę nosek górze nosić, bo to przecież najwięksi indywidualiści i jednocześnie dotykają najwrażliwszej tkanki społecznej. I to dotykają bez rękawiczek. To tak trochę jakby włożyć rękę w gorące ciasto drożdżowe, które na słońcu rośnie nad miarę.
Oni mają swój styl. Mały aparacik na ramieniu. Jakaś torba zgrabna i luzacki strój zlewający się z otoczeniem. Snują się gdzieś pod murem i szukają, i czekają... jak jamnik przed norą lisią.



Przyroda
No tutaj nie ma co pisać, bo im mniej go widać, tym lepiej :)
Nawet zdjęcia nie mam, ale załączam fotki mojego kolegi Henryka Janowskiego... Ten to się chować potrafi :)


Turysta

Tutaj to naprawdę trudno złapać jakąś nić wspólną. Ja zauważyłem jeden, stale powtarzający się atrybut: pasek z logo producenta! No musi być!
Jak Nikon, to wypasiony pas z żółtym napisem walącym po oczach. Nie mówię już o Olypmusach, które tak rozciągną sobie czcionkę, że napis ciągnie się od bloczka do bloczka :) Fajne to w sumie... taka identyfikacja z marką :)



Tak.
Zapewne można znaleźć inne mianowniki. Inne dziedziny pokazać jakoś. No jest jeszcze cała grupa modowców - lanserowców. W studio wyglądają jakby wyszli z salonu mody. Tyszki, Wolańskie... chłopaczki przecudne.