poniedziałek, 27 lipca 2009

Przerost formy... kolodionowe oszustwo...


Najpierw myślałem, że to niemożliwe, że Miller pojechał z kamerą kolodionową do Afryki. Zobaczyłem bowiem jego fotkę z gościem z czaszkami. Potem byłem na spotkaniu z nim w Gdańsku i sam Miller wspominał o swojej fascynacji kolodionem.

Potem ktoś mi potwierdził, że tak było. Że te kolodiony robił jak pan Bóg przykazał.
Potem ktoś mi wyjaśnił, że Miller naświetlił jedynie szyby kolodionowe ze swoich filmów wcześniejszych i wywołał w technice kolodionu.

Potem, gdzieś Guma zadał fundamentalne pytanie - po jaką cholerę!?
Może nie tymi słowami, ale równie dosadnie.

I ja też się pytam. Po cholerę!?
A odpowiedzi, wyczerpującej mam wrażenie, udzieliła Basia Sokołowska w swoim felietonie dla Fotopolis.

Gorąco polecam, bo cała sprawa jest szersza niż Krzysztof Miller. Dotyczy generalnie formy i tego jak łatwo popaść w bezsens takich działań.
Zresztą Basia ujęła to idealnie.