piątek, 26 czerwca 2009

Cukier w cukrze...


Dobra..
Na blogu Beaty (Ćwiczenia z patrzenia) trwała ciekawa dyskusja w temacie obróbki i pomocy graficznej w zdjęciach reporterskich. To dość ważne, bo jak słusznie zauważył jeden z komentatorów, rozpatrywać powinniśmy ingerencje w zdjęcie (czy nazwiemy ją zabiegiem estetycznym, czy montażem) w kontekście jego rodzaju i jego definicji.

Fotografia reporterska ma nam pokazywać jakąś rzeczywistość, a nie ją kreować. Stąd wiele uwag do zabiegów graficznych, które w ostatnich latach stają się tak nagminne, że jury różnych konkursów przestało już prawie rozróżniać, czego zabraniają ich własne regulaminy, a co jest dozwolone.

Przykładem pod dyskusję było zdjęcie jednego z ulubieńców wszystkich jury wszelakich ostatnio konkursów w Polsce - Adama Lacha :)
Skądinąd, ja akurat w sumie lubię zdjęcia Adama, co nie zmienia faktu, że "jego styl fotograficzny" (jak wmawiają mi niektórzy) dla mnie jest jedynie graficznym przetworzeniem zdjęć.

Na stronie agencji NAPO (której istnienie jest zbawienna dla polskiego rynku, bo trzyma poziom nieosiągalny dla gazetowych pstrykaczy) jest kolejny materiał Adama i polecam się z nim zapoznać.

Czy jeśli użyję słów: "efekt HDR jest podstawowym narzędziem pracy Adama Lacha" to uznać będzie to można za kłamstwo?
Z tych zdjęć aż bije ciężka obróbka i dopasowywanie kolorów, kontrastów i cieni.
Winieta to już po prostu lepiej by zrobił gdyby sobie założył na szkło za mały lens-shade :)

Czy ten materiał broni się treścią, czy może jest to tylko zgrabnie (lub nie!) obrobiony taki tam kolejny reportażyk ze zrujnowanej sali gimnastycznej?

fot.: Adam Lach (źródło: NAPO Images)


Fotograf NN... Philippe Booch


No tak...
Prosto, bez maniery, konsekwentnie...
Czy od portrecisty można czegoś więcej wymagać?

Philippe Booch wie jak to się robi i robi mi to...:)




fot.: Philippe Blooch (x4)

*dedykuję Jackowi...:)


Fotograf NN... Frank Petronio


No jest coś w tych zdjęciach, co skusiło mnie aby ściągnąć portfolio w PDF i odpalić w trybie full screen i... popłynąłem.

Jakaś przedziwna mieszanka kiczu z naturalnością i prostotą. Ironia się wylewa - bajer!
Złapało mnie więc Wam polecam Franka Petronio i jego pomysł fotografowania amatorek.



fot.: Frank Petronio x3