czwartek, 4 czerwca 2009

Fotograf NN... Christine Fenzl



Bez zbytniego gadania, polecam Christine Fenzl

Niektórych rozczaruje, niektórym się wyda banalne.
A jednak. Zapisałem w Ulubionych.
Może dlatego, że są tam foty z Gdańska z lat 2002-2003 i ogląda się je jak obecne foty z Rumuni czy Białorusi :)



fot.: Christine Fenzl


Sen to ruch, jawa to....


Czy zauważyliście, że śnicie raczej filmowo? Że obrazy układają się w film. Obraz ciągły.
Natomiast jak na jawie przypominacie sobie coś, to są to raczej pojedyncze kadry? Klatki fotograficzne?
No ja tak mam.

Jestem gdańszczaninem. Urodziłem się tutaj w latach 70, wykształciłem, założyłem rodzinę i pracuje. Siłą rzeczy nie jest mi obojętne co dzieje się w tym miejscu.

Nie mogę więc przemilczeć tej rozdmuchanej już przez wszystkich daty 4 czerwca.
Ale nie będę mówił o wyborach. Chcę tylko wspólnie z Wami przypomnieć sobie jedną rzecz, która tkwi we mnie tak jakoś szczególnie mocno fotograficznie.

Ma oto w głowie taki kadr...

Najpierw okoliczności: korytarz w klasycznym M4 na gdańskiej Żabiance, drewniane ściany boazeryjne (a jakże!), dźwięk takiego samego dzwonka u wszystkich. Jestem w domu z babcią. Mama o tej godzinne zazwyczaj wraca do domu.... lecę do drzwi i kadr:

- kobieta z prawie całkowicie czarną twarzą stoi w progu z siatkami w jednej ręce i torebką opuszczoną w drugiej ręce, płacze. Światło z nikłej 60Watowej żarówki oświetla ją praktycznie z góry. Cienie głębokie wzmacniają obraz tragicznymi kontrastami. Szaro-szare palto prawie zlewa się z cieniem klatki za plecami. Twarz jest znajoma, ale tak nierealnie teatralna, że jako kilkulatek mam wątpliwości. Mama? Ale dlaczego płacze!? Przecież do tej pory nie widziałem mamy płaczącej i to czarne pod oczami...? Czemu takie rozmazane?

To był już Stan Wojenny... gaz łzawiący robił swoje. Powrót kolejką SKM z Gdańska trwała parę godzin.

Takie są moje wspomnienia z tamtego czasu. A właściwie jedno wspomnienie jak kadr.

Macie dzieciaki? By one nigdy nie zapamiętały takich kadrów, warto może docenić, oddać głos, pomyśleć trochę jak to fajnie, że możemy fotografować na ulicy... po prostu.


Wiem.. patetyczne.
Wiem.