wtorek, 2 czerwca 2009

Czego Wy chcecie ludzie... ?!


Co chcielibyście czytać na temat fotografii w Internecie?
Co Was interesuje i co Was już mierzi w pisaniu o fotografii?
Jakie tematy i jaka forma dyskusji potrafi Was jeszcze wciągnąć?

Tak się jąłem zastanawiać wraz z Pewnym Warszawskim Fotografem, bo i mnie udziela się odruch wymiotny gdy widzę kolejną jałową dyskusję na kolejny nic nie znaczący temat.
Kiedy kolejne młode pokolenie zadaje te same pytania, to nauczyłem się już nie odsyłać ich do Google, ale milczeć lub pomóc.
Jednak to denerwuje. Denerwuje mnie to, że ludzie pragną posiąść wiedzę fotograficzną o sprzęcie i o fotografii jako idei na zasadzie właśnie Google czy Wikipedii.
Wszystko chcą mieć od razu, zaraz teraz.

Nazwałbym to zjawisko "Efektem Komórki". Wszystko mogę załatwić od razu, bo mam pod ręką cały świat. Zamknięty jedynie pod trzema kliknięciami czy ikonkami na wyświetlaczu.

Więc czy potrzebne jest nam w ogóle jakieś miejsce w sieci, gdzie można podyskutować!?
Ale nie forum kolejne gdzie z biegiem czasu pojawiają się zdesperowani i rozczarowani swoim życie trole. Nie jakieś zamknięte towarzystwo adoracji wzajemnej.

Jeśli jest potrzebne to jaką formę powinno przyjąć?
Czy forma bloga ma jakiś sens? Skoro blog z natury rzeczy jest tak ułomny w możliwości dyskusji..?

Czego Wy chcecie ludzie!?
Chcecie móc opluć kolejne zdjęcia i zabłysnąć swoim pomysłem na czyjeś zdjęcia, bo Wy wiecie lepiej?
A może uwielbiacie uczyć kreatywności innych fotografów...? :)

Czego Wy chcecie ludzie!?
Chcecie uczestniczyć w akademickich dyskusjach o wyższości Newtona nad Bressonem i studia nad ulicą?
A może kusi Was nadal dawanie ocen w skali od 1 do 5 kolejnym zdjęciom, bo to daje Wam poczucie decyzyjności i prawo osądu?

Czego Wy chcecie ludzie?
Korci Was by wypowiedzieć się na każdy temat, pomimo, że gówno wiecie o świetle i o pozowaniu?
Albo pragniecie wyssać info w temacie, który dopiero zgłębiacie i szukacie drogi na skróty?


A może generacja "Efektu Komórki" niczego już nie chce, bo wszystko ma?
Jak nie za kasę, to zawsze można ukraść w sieci!
Ukraść pomysł, ukraść film, ukraść fotografię.... proste to takie.


To jak...? Czego Wy chcecie?



PS (totalnie z czapy, nie łączyć z postem :))
A ja dostałem wydruki na barycie. Trzymam je w rękawiczkach. Wącham kwasowy zapach papieru. Spokojnie odkładam. Znowu biorę. Wącham. Oglądam w świetle. W cieniu. Gładzę pyłek zaplątany między włosami modelki na odbitce. Wachluje twarz jej dużym formatem. Badam strukturę zadruku. Spokojnie porównuje z negatywem. Wczytuje się w półcienie i wsłuchuje w czernie. Mówię do niej. Doceniam wagę i grubość podłoża. Dbam.