poniedziałek, 25 maja 2009

Lizanie loda...


Zastanawialiście się kiedyś jak liżecie loda?
Od prawej w lewo czy od lewej w prawo?
A może z dołu do góry?

Ja się dzisiaj przyłapałem, że to jest jedna z tych czynności, którą umiem wykonywać tylko i wyłącznie w jeden sposób, a mianowicie od lewej do prawej.
Mówię oczywiście o lodach w wafelku, kręconych takich, czyli jak to się onegdaj mówiło - lodach włoskich z maszyny.


Tak jak umiem lizać tylko w jednym kierunku, bo inaczej mi z języka spada lód na koszulę (dzisiaj sprawdzone, koszula do prania), tak i fotografować potrafię tylko w jeden sposób. Mam bowiem wrażenie, że po tych wszystkich latach nareszcie osiągnąłem stan nirwany procesu tworzenia fotografii.
Uświadomiłem to sobie w niedziele, gdy wokół mnie zebrało się kilka osób, dla których ważniejsze było spędzenie kilku godzin w studio niż: - niańczenie dzieci, - picie piwa, - spacerowanie, - robienie zakupów itd, itp...

I kiedy ta cała ekipa tworzy na moich oczach coś, co ja wyobrażam sobie jedynie wcześniej i staram się przełożyć na język obrazu, to myślę sobie, że to jest jednak to, co stanowi dla mnie esencje tego całego bałaganu na literkę F.

Nie jestem stworzony do samotnego łażenia po ulicach miasta i szukanie tych "momentów", znaczy samotnikiem jestem, ale na krótkie chwile. Zawsze musze mieć kogoś do robienia rzeczy fajnych :)
Przyroda tez mnie nudzi, bo tutaj zawsze twierdziłem, że wysoka specjalizacja sprzętowa i kasa na wyjazdy jest niezbędna. Zrobić kwokacza w locie nie da się Zenitem, ani nawet 5D bez szkła za paręnaście tysia.
Reporterka... oj nie.. współczuje tego latania tym biednym reporterom i to traktowanie w redakcji.. .ech.

Tak więc stanęło na kreacji studyjnej.
I to jest to.
Lizanie loda od lewej do prawej.

Wprawdzie zdarza się nadal, że na "koszulę nakapie", bo czasami trza eksperymentować, ale jednak to jest to.
Chyba już wiem.
I koniecznie w towarzystwie.
Otoczyć się ludźmi twórczymi, pomysłowymi, niespokojnie spokojnymi swoimi galopującymi pomysłami.
Pewnymi.
Ot....
Taka refleksja...






mod. Alicja, wizaż: Beata, projektantka: Agnieszka, asysta: Darek, "kapelusz" na 4 pomysłu Beaty
(Polaroid 59, Graflex)




Fotograf NN... Jean-Christophe Sartoris


Uuułał...

Uwielbiam takie patrzenie przez obiektyw. Jest tu i delikatny street i subtelne czytanie miasta. Jest tęsknota za ludzkimi śladami w łazience i w salonie, a wszystko zamknięte w zmysłowe wprost kadry. Kładzie mnie kompozycyjnie. Piękne.

Polecam z otwartymi oczami - Jean-Christophe Sartoris







fot. Jean-Christophe Sartoris