wtorek, 28 kwietnia 2009

Granice obrazy...


Są takie tematy w fotografii, które łatwo podciągnąć pod obrazę uczuć religijnych lub najlepiej obrazę narodu :)
Wiele do czynienia ma tutaj ów naród, który miałby zostać urażony oraz postawa polityków, którzy uwielbiają wypowiadać się w imieniu owego narodu.
W Polsce mamy jakąś taką skłonność do bycia bardzo... ale to bardzo drażliwymi na tle narodowym i tego, kto i jak chce nas obrazić. Uwielbiamy taplać się w urazach i domysłach jak nas chciano znieważyć.

Nie wiedzieć czemu (!?) jest taki jeden naród, który wywodzi się również z kontynentu europejskiego, ale umiał jakoś tak sobie poradzić ze swoją narodowością, że manifestowanie jej doprowadził do granic prawie absurdu.
Kolorowe pompony, miliardy flag i kolory narodowe są immanentną częścią życia Amerykanów. I oni też potrafią przyjąć nawet najśmielsze wtargnięcie na teren ich patriotyzmu. Słynna już sesja Stevena Meisela nie miała by szans pojawić się w polskiej wersji! A może się mylę? Czy to już obraza flagi, munduru, narodu? Czy gołe piersi obrażają ginących żołnierzy?
A może "Czas Apokalipsy" też ich obrażał?






Steven Meisel for Italian Vogue
(całość tutaj)